• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[31.08 Lorien & Anthony] Time is very slow for those who wait

[31.08 Lorien & Anthony] Time is very slow for those who wait
Dama z gramofonem
And the violence, caused silence
Who are we mistaken?
wiek
34
sława
IV
krew
czysta
genetyka
maledictus
zawód
Sędzia Wizengamotu
Czarownica o klasycznej, włoskiej urodzie odziedziczonej po matce. Ma ciemnobrązowe (z pierwszymi siwymi włosami) trudne do ujarzmienia loki, w które zwykle wpina złote spinki i ozdoby. Oczy - o bardzo nienaturalnym, kobaltowym kolorze. Bogowie pożałowali jej wzrostu. Ta poważna, dorosła kobieta ma zaledwie 149 cm wzrostu. Według kartoteki medycznej waży 37kg. Pachnie drogimi perfumami o zapachu jaśminu i ubiera się u magicznych projektantów, choć częściej można ją spotkać w przepisowym ministerialnym mundurku sędzi. Na przekór modzie czystokrwistych - uwielbia torebki, nienawidzi magicznych sakiew. Jej codzienna torebka z paryskiego magicznego domu mody jej zawsze wypchana po brzegi dokumentami, kosmetykami i innymi pierdołami, bez których nie może się obejść. Ogólnie to kobietą jest ułożoną, kulturalną, chociaż pierwsza dzień dobry na ulicy nie powie.

Lorien Mulciber
#10
05.11.2024, 15:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.11.2024, 17:00 przez Lorien Mulciber.)  
Czy gdyby ktoś zapytał Panią Mulciber o sekrety Pana Shafiq'a, byłby jakkolwiek usatysfakcjonowany odpowiedzią?
Mityczną Pandorę nie zgubiła siebie i całego świata przez swoją niepohamowaną ciekawość. To ciche głosy pożądania, którego Lorien nie znała doprowadziły do tragedii. Podszepty nakazujące szukać dalej, głębiej; drążyć aż rana zacznie krwawić na nowo. Ale nawet jeśli ofiarowany zostałby jej klucz do tajemniczych drzwi, tego zakazanego ogrodu z przeszłości - nie otworzyłaby zamka.
Czekałaby, aż udręczony przez własną duszę Anthony w końcu się złamie - zrozumie, że choć jego klatka była złota i przestronna, wciąż była zwyczajną klatką.
Wolność miała swoją cenę. I cenę tą Lorien płaciła każdego dnia wpatrując się ze zrozumieniem w swoje kobaltowe źrenice.
Wystarczyło to wszystko przeczekać. Tak jak zrobiła to z bólem utraconego dziecka, męża, przyszłości. Czas pożerał wszystko - w końcu musiał pożreć i ją.

- Po drugiej stronie jeziora rosła lipka zielona.- Mamrotała, pogrążona we własnym świecie. Ale tym razem opowieść trwała, nieprzerwana przez chaos miastowego festynu. - A na tej lipce, na tej zieloniutkiej, trzej ptaszkowie śpiewali.- Kiedy ostatni raz była tak delikatna? Tak dogłębnie ludzka? Kiedy na twarzy kobiety nie było cienia rzucanego przez jej własną, koszmarną duszę?
Mógłby zapytać, choć znał odpowiedź. W Jordanii, gdy od kamiennych ścian Keraku odbijał się ciepły blask świec, Lorien błyszczała od tego samego głębokiego poczucia samotności. Ale wtedy jeszcze mieli szansę. Szansę, którą dla większego dobra przekreśliła stanowczym, pełnym bólu “nie”.
Nie przerwała dziecinnej historyjki na pytaniu czemuś jest mi tak smutna? Zamiast tego w łagodnym szepcie mówiła dalej.
Do siebie. Do Niego. Do cicho szumiącego zagajnika.
- Jakże nie mam smutna być, gdy mi każą od Ciebie iść. Gdy czasu tak niewiele, gdy tylko…- głos jest zadrżał. Załamał się. Cokolwiek zostało wypowiedziane, umknęło.-... niedziele mogę miły z tobą być.- Czas. W całej tej opowieści chodziło tylko i wyłącznie o uciekający przez gardło klepsydry piasek.

Uniosła kąciki ust w cieniu czegoś co przypominało uśmiech. Każdy krok stawiany na ścieżce musiał być ostrożny. Wyważony. Tak by się nie potknąć, nie nadwyrężyć nieprzyzwyczajonych do wysiłku nóg.
- Nie wzięłam.- Odpowiedziała. Przytaknęła po prostu na stwierdzony wcześniej fakt o eliksirze, ale skoro nie było to pytanie - to nie zamierzała tłumaczyć “dlaczego”. Może wiedział, że chciała, tak bardzo chciała się przemienić? Albo to, że gotowa była poświęcić wszystko by choć moment pozwolić sobie to wszystko czuć - żałobę, ból, głębokie rozczarowanie. A może spałby lepiej w tej słodkiej niewiedzy?

W końcu znaleźli się w posiadłości. W miejscu, które chyba nigdy nie miało szansy pretendować do roli domu. Bo dla każdego z nich dom był innym konceptem. Lorien widziała go w idei; Anthony - w człowieku. W pewnym momencie przestała trzymać go pod ramię, ale splotła ich palce razem. Była słaba, dało się to odczuć w niemrawym uścisku zimnej, niemal trupiej dłoni. Milczała odkąd przekroczyli próg wschodniego skrzydła. Nie odezwała się też ni słowa, gdy znaleźli się wreszcie w jej sypialni. A może to miejsce nadal należało do Edith?
W końcu jednak, nadal nie puszczając dłoni Anthony’ego przysiadła na łóżku.
- Bądź.- Poprosiła. Po raz pierwszy od długiego czasu Lorien wypowiedziała słowa, które pragnęła kiedyś wykrzyczeć. Ale dziś brzmiały inaczej. Łagodniej. Kryły za sobą dziesiątki znaczeń - tych głęboko pogrzebanych w prastarych piaskach.
Bądź dla mnie. Nie dla mojej klątwy; Nie mojej pozycji, pieniędzy i władzy; Nie dla moich opowieści, których i tak nie zrozumiesz zaślepiony swoim słońcem.
Bądź dla mnie.. kiedy wszyscy inni być przestali.
Osiem lat temu Lorien zasznurowała usta, wiedząc, że z biegiem czasu Anthony przestanie śnić. Zrobiła to wiedząc jaki jest naprawdę - bo jej Antonio nie był dobrym człowiekiem. Był piękny w swoim uporze, wplątany w sieć kłamstw, intryg i kontaktów, które muskała opuszkami palców niczym pajęcze nici. Zrobiła to, bo duma Shafiqa musiała wygrać, żeby mógł żyć.
Ale teraz nie widziała w nim pychy. Za maską filantropa, kolekcjonera, człowieka, któremu się nie odmawia, nareszcie mogła go dostrzec ten strach i ból, który czynił go równie ludzkim; równym jej w cierpieniu. I tylko takiego go chciała.

Wyciągnęła smukłą, obleczoną w złote pierścienie dłoń po fiolkę eliksiru nasennego. Ostatnimi czasy ograniczała się tylko do łagodnych kadzideł, które wprowadzały ją nocą w stan błogiej nieświadomości. Budził ją świt, promienie słońca wpadające przez rozsunięte w sypialni zasłony. Kadzidła przynosiły ukojenie, to prawda. Ale nie takie jak mógł dać eliksir. Upiła uczciwie duży łyk specyfiku, oddając Anthony’emu resztę. To była wystarczająca odpowiedź, prawda? Chciała go dzisiaj przy sobie. Nawet na tych kilka krótkich godzin, nim na nowo dadzą się uwieść obowiązkom i powinnościom.
- Bądź, a wtedy… Wtedy ja będę.- Powtórzyła wspierając głowę o jego ramię. Powieki stawały się coraz cięższe, ale nie zamierzała się kłaść. Ryzykować, że ją zostawi po wyznaniu, które roztrzaskało budowany przez całe życie mur. W końcu jednak jej przerywany oddech zelżał, a Lorien osunęła się na ramię Shafiqa jeszcze bardziej, zapadając w głęboki sen.
Pierwszy taki od miesięcy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (3007), Lorien Mulciber (3379)




Wiadomości w tym wątku
[31.08 Lorien & Anthony] Time is very slow for those who wait - przez Anthony Shafiq - 03.10.2024, 12:36
RE: [31.08 Lorien & Anthony] Time is very slow for those who wait - przez Lorien Mulciber - 09.10.2024, 21:26
RE: [31.08 Lorien & Anthony] Time is very slow for those who wait - przez Anthony Shafiq - 10.10.2024, 10:33
RE: [31.08 Lorien & Anthony] Time is very slow for those who wait - przez Lorien Mulciber - 16.10.2024, 18:14
RE: [31.08 Lorien & Anthony] Time is very slow for those who wait - przez Anthony Shafiq - 21.10.2024, 10:02
RE: [31.08 Lorien & Anthony] Time is very slow for those who wait - przez Lorien Mulciber - 23.10.2024, 12:56
RE: [31.08 Lorien & Anthony] Time is very slow for those who wait - przez Anthony Shafiq - 25.10.2024, 09:00
RE: [31.08 Lorien & Anthony] Time is very slow for those who wait - przez Lorien Mulciber - 31.10.2024, 11:33
RE: [31.08 Lorien & Anthony] Time is very slow for those who wait - przez Anthony Shafiq - 04.11.2024, 21:15
RE: [31.08 Lorien & Anthony] Time is very slow for those who wait - przez Lorien Mulciber - 05.11.2024, 15:45
RE: [31.08 Lorien & Anthony] Time is very slow for those who wait - przez Anthony Shafiq - 11.11.2024, 13:48

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa