Cóż, prawdopomówność była ważna, przede wszystkim podczas współpracy. Wolała wiedzieć wszystko, nim zaczynała ją nawiązywać. To było istotne i wróżyło raczej dobre perspektywy na przyszłość. Gdyby zaczynali realcje biznesowe od kłamstwa to bardzo szybko wszystko mógłby trafić szlag. Zdecydowanie doceniała więc takie podejście.
- Masz rację, mało kto chyba jest w stanie tworzyć coś z tego, co upolujemy, szczególnie jeśli chodzi o broń. - Miała świadomość, że zwierzęce komponenty mogły okazać się całkiem ciekawymi materiałami do wytworzenia czegoś nowego. Zęby, kości i inne części ich ciał były naprawdę interesującymi elementami do tego, aby próbować z nich stworzyć coś, co mogłoby być bronią. Pewnie mało kto się też spodziewał, że można walczyć czymś takim, a to zawsze był dodatkowy element zaskoczenia.
- To brzmi naprawdę dobrze, nie musisz się ograniczać do tworzenia tylko dla mnie z tego, co ci wyślę, może ktoś też się zainteresuje podobnymi przedmiotami. - Nie potrzebowała wyłączności, nie zależało jej na niej, jednak doceniała to, że mogłaby testować większość projektów, to brzmiało jak układ idealny. Miała dzisiaj sporo szczęścia.
- Dostaję różne zlecenia, niektórzy chcą, aby trafiały do nich żywe stworzenia, więc to też może być całkiem niezłe narzędzie. - Mogłaby nieco rozszerzyć swoją działalność, bo póki co jednak mimo wszystko przeważały w niej te zlecenia, w których po prostu miała zabijać magiczne potwory, jakoś łatwiej jej to przychodziło od łapania ich żywcem.
- O, to w sumie ciekawe, ostatnio coraz mniej osób docenia ten sposób walki, możemy się kiedyś umówić na jakiś sparing. - Właściwie to wśród jej znajomych trenowała wyłącznie z Erikiem i Brenną, a w sumie dobrze by było sprawdzić, jak jej to wychodzi z kimś innym, którego metod walki nie znała. Mogłaby lepiej ocenić swoje umiejętności dzięki takiemu starciu. Do tego Flitwick był zdecydowanie większy od niej, co też nie zdarzało się zbyt ciężko, to spotkanie mogłoby być naprawdę interesujące.
- Jeśli coś rzuci mi się w oczy, to na pewno będę pamiętać o tym, że cię to interesuje. - Sama Yaxleyówna niestety nie znała się na runach, nie potrafiła ich czytać, wiedziała tylko tyle, że runa to runa, więc i tak nie było jej to do niczego potrzebne, będzie miała więc z tyłu głowy to, że jest ktoś komu może się jej to przydać.
- Cóż, to jesteśmy dogadani. Zobaczę, czy mam pod ręką coś, czym się mogę podzielić i jak coś wyślę z tym mojego jastrzębia. - Floret miał doświadczenie w dostarczaniu paczek. - Miło było poznać i do zobaczenia. - Rzuciła jeszcze na odchodne, po czym wyszła z pracowni. Chyba wszystko sobie wyjaśnili. W sumie cieszyło ją to, że udało jej się nawiązać nową relację biznesową, lubiła takie układy na których korzystała każda ze stron.