Obserwowała Edga, obserwowała Ambroisa, bo ich znała. Wiedziała w jaki sposób mogą się zachować. Miała świadomość, co może wyniknąć z ich wymiany zdań, i zdawała sobie sprawę, że to nie będzie nic dobrego. Brakowało im aktualnie tylko tego, żeby sami zaczęli się tłuc między sobą. Nie ma co Yaxley zajebistą ekipę zmontowałaś, a mogła być tu sama i już dawno znaleźć demona, heh.
Zajęła się próbą oświetlenia groty, bo wiedziała, że mogą coś omijać, niepotrzebnie jednak to zrobiła, bo wydarzyło się to, czego się spodziewała. Crow wyskoczył do Greengrassa, cóż nie pozostawało jej nic innego jak stanąć jeszcze pewniej na nogach i zostać między nimi, żeby nie dopuścić do tej wymiany ciosów. Miała być tarczą, niezachwianą. Nie zamierzała odpuścić, bo nie chciała, żeby któryś z nich oberwał. Byli tu przez nią kurwa mać, mieli się skupić na czymś zupełnie innym. Łudziła się nawet, że jeśli zobaczą ją na swojej drodze, to jednak odpuszczą i nie dojdzie do wymiany ciosów. Najwyżej przyjmie je na siebie, to też była w stanie zrobić. Nie byłby to pierwszy raz. - Spokój kurwa. - Rzuciła jeszcze, żeby nie było, że nie widzi, co się odpierdala.
Pod nogą poczuła pęknięcie ceramicznej skorupy, póki co jednak nie nachylała się, żeby to obrzejrzeć, bo miała większy problem, który aktualnie bardziej ją absorbował. Chociaż może powinna się zająć tym naczyniem, szkoda by było, żeby je do reszty rozdeptali, czy coś. Ech, Figg jednak skutecznie zasugerował jej, aby zajęła się jednak chłopakami, którzy mieli ochotę skakać sobie do gardeł.
Podrapała się przy okazji po czole, bo zapiekła ją pieczęć, którą nasmarował jej tam Thomas. Była tu wcześniej, tylko kiedy? Wspomnienia znowu do niej wracały, jak chwilę wcześniej. To miejsce nie było dla niej obce. To jednak nie był sen, tylko prawda. Prawda, która została jej odebrana.
Dotarło do niej, że rozbiła ten garnek, to musiało być to naczynie, o którym dowiedziała się podczas swoich przygotowań do tego, aby dowiedzieć się czym jest jej brat. Tak, to nie tak, jak mówili, że przylazła tutaj bez żadnych informacji, wręcz przeciwnie, prowadziła przecież poszukiwania przez prawie trzy miesiące, aby dowiedzieć się jak najwięcej o bestii z którą miała walczyć. Pamiętała opowieść Isaaca o garnku z Niemiec. Szkoda tylko, że najwyraźniej został przez nią rozwalony, może uda jej się go skleić jakimś zaklęciem, ale tym zajmie się później, teraz liczyło się tylko i wyłącznie to, żeby jej towarzysze się przypadkiem nie pozabijali, bo nie chciała mieć nikogo na sumieniu.
Sukces!
Akcja nieudana