30.10.2024, 01:49 ✶
Tyle że Paryż nie był w stanie dać tego, co oferował Londyn, a w szczególności jeden mężczyzna bliski jej sercu. Co zostawało z potencjalnych kandydatów, kiedy wyjątkowo pragnęła, aby to jego usta znalazły się na jej ciele?
— Wyśmienita orkiestra oraz takie towarzystwo to niemal pewność, że wszystko będzie udane — uprzejmościom nie było końca, ale czy komplement był rzeczywiście tak zręcznie zakamuflowany, skoro był powodem, dla którego słodki róż wpłynął na jej policzki, a nawet uprzejmy uśmiech Dedalusa Prewetta zwiastował bezlitosną ocenę i karcący wzrok Joanny?
Pan Potter z pomadą o zapachu migdałów, lord Yaxley z upodobaniem do polowań i własnej zwierzęcej natury… W przyjaźniejszych warunkach dla tej dwójki panienka Rowle zdążyłaby już zadrwić z każdego z nich. Zadrwiłaby z tego, jak wszystkich ich zapamiętała jako pełnych wyniosłości lub wdzięku, który był powierzchowny do tego stopnia, że ze zgniłą dżdżownicą mogli równie dobrze i konkurować. Zadrwiłaby z tego, jak żaden z nich nie był Icarusem Prewettem (żaden nie sięgał mu do pięt w kategorii manier oraz słodkich słów!), bo tak, gdyby mogła decydować sama za siebie, to właśnie jego by wybrała. W tym, czy też innym życiu.
Pierwszy taniec był sprzeciwiem wobec rodziny i ojca, który pilnował, żeby żaden z Rowleów nie splamił reputacji bliskością z Prewettami. Miała w pamięci obraz Damona Rowla całującego jej czoło i ściskającego mokre od łez poliki, mówiącego ,,śliczna perełko mojaś ty, każdy! Z wyjątkiem tychże Prewettów zatrutych do szpiku kości” w odpowiedzi na jej liczne pytania. Jednak Mona przeglądając się w lustrze, widziała wyłącznie swoją błazeńską twarz. Przecież Icarus nie był swoim ojcem. Był obecny w jej życiu zanim rozpoczęły się spory i zanim ojcowie zaczęli szeptać złe słowa pod swoim adresem! Nie mogło pójść przecież o te przeklęte konie, prawda?
Jako że uparciuch z niej był, to zignorowała ostre spojrzenie posłane przez starszą Selwyn i stanęła po stronie dam, tuż naprzeciwko niego. Poczuła jego spojrzenie i zadrżała. Smyczek poszedł w ruch, pierwsze dźwięki popłynęły z reszty instrumentów, więc i się skłoniła.
— Jeśli jednak ten wieczór rzeczywiście ma być udany, to pierwszy taniec powinien należeć do osoby, która zna moje serca. Nie sądzi pan, panie Prewett? — odważyła się powiedzieć, nawiązując do jego wcześniejszych słów.
— Wyśmienita orkiestra oraz takie towarzystwo to niemal pewność, że wszystko będzie udane — uprzejmościom nie było końca, ale czy komplement był rzeczywiście tak zręcznie zakamuflowany, skoro był powodem, dla którego słodki róż wpłynął na jej policzki, a nawet uprzejmy uśmiech Dedalusa Prewetta zwiastował bezlitosną ocenę i karcący wzrok Joanny?
Pan Potter z pomadą o zapachu migdałów, lord Yaxley z upodobaniem do polowań i własnej zwierzęcej natury… W przyjaźniejszych warunkach dla tej dwójki panienka Rowle zdążyłaby już zadrwić z każdego z nich. Zadrwiłaby z tego, jak wszystkich ich zapamiętała jako pełnych wyniosłości lub wdzięku, który był powierzchowny do tego stopnia, że ze zgniłą dżdżownicą mogli równie dobrze i konkurować. Zadrwiłaby z tego, jak żaden z nich nie był Icarusem Prewettem (żaden nie sięgał mu do pięt w kategorii manier oraz słodkich słów!), bo tak, gdyby mogła decydować sama za siebie, to właśnie jego by wybrała. W tym, czy też innym życiu.
Pierwszy taniec był sprzeciwiem wobec rodziny i ojca, który pilnował, żeby żaden z Rowleów nie splamił reputacji bliskością z Prewettami. Miała w pamięci obraz Damona Rowla całującego jej czoło i ściskającego mokre od łez poliki, mówiącego ,,śliczna perełko mojaś ty, każdy! Z wyjątkiem tychże Prewettów zatrutych do szpiku kości” w odpowiedzi na jej liczne pytania. Jednak Mona przeglądając się w lustrze, widziała wyłącznie swoją błazeńską twarz. Przecież Icarus nie był swoim ojcem. Był obecny w jej życiu zanim rozpoczęły się spory i zanim ojcowie zaczęli szeptać złe słowa pod swoim adresem! Nie mogło pójść przecież o te przeklęte konie, prawda?
Jako że uparciuch z niej był, to zignorowała ostre spojrzenie posłane przez starszą Selwyn i stanęła po stronie dam, tuż naprzeciwko niego. Poczuła jego spojrzenie i zadrżała. Smyczek poszedł w ruch, pierwsze dźwięki popłynęły z reszty instrumentów, więc i się skłoniła.
— Jeśli jednak ten wieczór rzeczywiście ma być udany, to pierwszy taniec powinien należeć do osoby, która zna moje serca. Nie sądzi pan, panie Prewett? — odważyła się powiedzieć, nawiązując do jego wcześniejszych słów.