29.10.2024, 22:05 ✶
Hades był potężnie zbudowanym, bardzo silnym mężczyzną, Brenna zaś osobą, która od dawna rozwijała aktywność fizyczną. Klapa ostatecznie nie stanowiła dla nich obojga, gdy połączyli siły, wielkiej przeszkody… i pewnie nawet nic by się nie stało, ot udałoby się bez problemów, gdyby nie zwykła pechowość McKinnona. Chociaż jego widowiskowe natarcie na klapę sprawiło, że ta się uniosła, a Brenna zdołała ją odrzucić, to przy okazji coś strzeliło mu w plecach i to naprawdę cholernie bolało.
– Hm… wygląda to na… jakieś podwórko? – powiedziała Brenna, trochę skonsternowana, ostrożnie wyglądając na zewnątrz. Nieświadoma tego, że Hades właśnie cierpiał męczarnie, podciągnęła się, by wyjść z dziury. Nie miała pojęcia, gdzie się znaleźli i ledwo wygramoliła się na zewnątrz, omal nie wpadła w gęste krzaki, ale przepełniała ją w tej chwili głównie ulga, że zdołali znaleźć drogę wyjściową.
Kimberley czym prędzej zrobiła to samo i usiadła wprost na trawie, z taką miną, jakby była gotowa ucałować ziemię, tylko z wdzięczności, że wydostała się z tunelu. Znaleźli się pośród krzewów, pod jakimś całkiem sporym domem.
– Z…zaraz, ja to chyba kojarzę – stwierdziła nagle Kimberley, gdy otrząsnęła się na tyle, by podnieść się i pomiędzy roślinami spojrzeć na budynek. – Ja tu wczoraj byłam! Zgłoszenie o kradzieży, ale złodzieje totalnie znikli, chociaż jest tu bariera antyteleportacyjna i no nic nie udało się znaleźć…
– To… chyba złodzieje nie włamali się do grobowca, tylko uciekali przez grobowiec stąd – mruknęła Brenna z pewnym wahaniem, oglądając się na klapę. Jej wierzch był porośnięty roślinami i prawdopodobnie zaczarowany, bo gdy tak się przyglądała, doszła do wniosku, że niemal na pewno jak go zatrzasną, wejście będzie niedostrzegalne, jeżeli nie wie się, gdzie go szukać. Brygadzistka otrzepała mundur, patrząc w stronę wejścia, a potem skierowała spojrzenie na pozostałą dwójkę. – Chyba na początek powinniśmy się stąd teleportować i dać znać, że żyjemy. A potem poszukać tropów od wyjścia z grobowca, nie w samym grobowcu… Zaczynam się zastanawiać... czy ten smród to nie był jakiś ghoul...
– Hm… wygląda to na… jakieś podwórko? – powiedziała Brenna, trochę skonsternowana, ostrożnie wyglądając na zewnątrz. Nieświadoma tego, że Hades właśnie cierpiał męczarnie, podciągnęła się, by wyjść z dziury. Nie miała pojęcia, gdzie się znaleźli i ledwo wygramoliła się na zewnątrz, omal nie wpadła w gęste krzaki, ale przepełniała ją w tej chwili głównie ulga, że zdołali znaleźć drogę wyjściową.
Kimberley czym prędzej zrobiła to samo i usiadła wprost na trawie, z taką miną, jakby była gotowa ucałować ziemię, tylko z wdzięczności, że wydostała się z tunelu. Znaleźli się pośród krzewów, pod jakimś całkiem sporym domem.
– Z…zaraz, ja to chyba kojarzę – stwierdziła nagle Kimberley, gdy otrząsnęła się na tyle, by podnieść się i pomiędzy roślinami spojrzeć na budynek. – Ja tu wczoraj byłam! Zgłoszenie o kradzieży, ale złodzieje totalnie znikli, chociaż jest tu bariera antyteleportacyjna i no nic nie udało się znaleźć…
– To… chyba złodzieje nie włamali się do grobowca, tylko uciekali przez grobowiec stąd – mruknęła Brenna z pewnym wahaniem, oglądając się na klapę. Jej wierzch był porośnięty roślinami i prawdopodobnie zaczarowany, bo gdy tak się przyglądała, doszła do wniosku, że niemal na pewno jak go zatrzasną, wejście będzie niedostrzegalne, jeżeli nie wie się, gdzie go szukać. Brygadzistka otrzepała mundur, patrząc w stronę wejścia, a potem skierowała spojrzenie na pozostałą dwójkę. – Chyba na początek powinniśmy się stąd teleportować i dać znać, że żyjemy. A potem poszukać tropów od wyjścia z grobowca, nie w samym grobowcu… Zaczynam się zastanawiać... czy ten smród to nie był jakiś ghoul...
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.