Zamyśliła się przez moment.
– Wydaje mi się... że mamy kominek u Estery w zajeździe. Rzadko kiedy go ktokolwiek używa, ale... nic nie stoi na przeszkodzie, żeby go teraz rozpalić. Estera chętnie pójdzie z nami z resztą, ona... ona pieczętowała Thorana ostatnio, była w chórze. I tak, absolutnie... nie chciałabym brać wszystkich mieszkańców w drogę. Ci którzy śpiewali wtedy mimo, że nie są oklumentami, mają dobre, mocne charaktery. Gdy demon był słabszy pierwsi się zorientowali, że bliźniak Abigale nigdy nie istniał. Ale aurorzy to... nie wiem, nigdy nie myślałam, że rozwiązania siłowe cokolwiek wskórają w tej sprawie. Ostatecznie... to demon. Takich istot po prostu nie ma chyba jak zabić? – patrzyła lśniącymi oczyma to na Florence, to na Erika, po czym sapnęła zirytowana tym, że stoją i pomaszerowała do drzwi, zgarniając ze stołu zawczasu tylko mapę.
– Myśliwy z którym poszłam szukać wlotu w tamtym kwadracie nie był z tej grupy. To syn starego Timofieja. Liczyłam, że zyskał rozum po ojcu, ale... – potarła czoło w zmęczeniu i irytacji, po czym spojrzała na Florence z łagodnym uśmiechem. – Zawiąż wstążkę na włosach i weź kwiat. Wiem, że masz Trzecie Oko i ono może pomoże, ale im więcej składowych, tym lepiej dla nas. Pewniej, że gdy jedna zawiedzie druga pomoże – poprosiła jeszcze nim zajrzała do kaplicy, aby wyciągnąć z niej ludzi, których potrzebowali.
W ten sposób powrócili do zajazdu - wyludnionego obecnie, w którym tylko stara karczmarka zaprowadziła ich na zaplecze, by rozpalić w kominku i dać szkatułę z bardzo małą w sumie ilością proszku. Zaraz potem zaś zaczęła też pakować się do drogi, zabierając do torby ze ściany bębenek, flet, zakurzone skrzypce, zabierając woreczek soli i trochę oleju, którego butelka też oznaczona była tak bardzo znajomą już przybyszom runą.
Eyva siedziała przy stole i wertowała notatki, czekając na komunikat, że są gotowi do drogi.
– Wydaje mi się... że mamy kominek u Estery w zajeździe. Rzadko kiedy go ktokolwiek używa, ale... nic nie stoi na przeszkodzie, żeby go teraz rozpalić. Estera chętnie pójdzie z nami z resztą, ona... ona pieczętowała Thorana ostatnio, była w chórze. I tak, absolutnie... nie chciałabym brać wszystkich mieszkańców w drogę. Ci którzy śpiewali wtedy mimo, że nie są oklumentami, mają dobre, mocne charaktery. Gdy demon był słabszy pierwsi się zorientowali, że bliźniak Abigale nigdy nie istniał. Ale aurorzy to... nie wiem, nigdy nie myślałam, że rozwiązania siłowe cokolwiek wskórają w tej sprawie. Ostatecznie... to demon. Takich istot po prostu nie ma chyba jak zabić? – patrzyła lśniącymi oczyma to na Florence, to na Erika, po czym sapnęła zirytowana tym, że stoją i pomaszerowała do drzwi, zgarniając ze stołu zawczasu tylko mapę.
– Myśliwy z którym poszłam szukać wlotu w tamtym kwadracie nie był z tej grupy. To syn starego Timofieja. Liczyłam, że zyskał rozum po ojcu, ale... – potarła czoło w zmęczeniu i irytacji, po czym spojrzała na Florence z łagodnym uśmiechem. – Zawiąż wstążkę na włosach i weź kwiat. Wiem, że masz Trzecie Oko i ono może pomoże, ale im więcej składowych, tym lepiej dla nas. Pewniej, że gdy jedna zawiedzie druga pomoże – poprosiła jeszcze nim zajrzała do kaplicy, aby wyciągnąć z niej ludzi, których potrzebowali.
W ten sposób powrócili do zajazdu - wyludnionego obecnie, w którym tylko stara karczmarka zaprowadziła ich na zaplecze, by rozpalić w kominku i dać szkatułę z bardzo małą w sumie ilością proszku. Zaraz potem zaś zaczęła też pakować się do drogi, zabierając do torby ze ściany bębenek, flet, zakurzone skrzypce, zabierając woreczek soli i trochę oleju, którego butelka też oznaczona była tak bardzo znajomą już przybyszom runą.
Eyva siedziała przy stole i wertowała notatki, czekając na komunikat, że są gotowi do drogi.
Tura kończy się 31.10, godz. 23:59
Nie będziemy odgrywać rozmów w Ministerstwie. Ilość i jakość wsparcia uzależniam od zadeklarowanego komunikatu do służb i rzutu na wybraną cechę z przewagami.
Nie będziemy odgrywać rozmów w Ministerstwie. Ilość i jakość wsparcia uzależniam od zadeklarowanego komunikatu do służb i rzutu na wybraną cechę z przewagami.