27.10.2024, 22:27 ✶
Z Isaaciem przy namiocie, zagaduję do Baldwina i reszty
- Hm? Bariera?
Enzo został wyrwany z rozmyślań przez przyjaciela, który był o wiele mniej skupiony na pięknie. Odrywając spojrzenie od sceny, Enzo spojrzał najpierw na Isaaca, a następnie uniósł oczy ku niebu, oceniając, czy bariera rzeczywiście jeszcze oddziela ich od świata, czy zniknęła.
- Masz rację, bariera zniknęła. Ale nie mogę uciekać do domu nim nie pożegnam się z moim patronem. - Postanowił, uśmiechając się lekko. To nie było przecież przyjęcie dla kochanków mugoli, tylko przyjemne spotkanie z rozmową o sztuce. Nie było powodu, by musiał się chować. - Nie martw się na zapas, skarbie.
Dało się wyczuć pewną zmianę nastroju i Remingtonowi wcale ona nie odpowiadała. Ze spokojnego wieczorku to spotkanie nie mogło stać się kolejną krwawą łaźnią! Skrzyżował ręce na piersi i rozejrzał się, oceniając, kto zdążył już uciec, a kto jeszcze pozostał na miejscu.
- Nie widziałem Raphaeli od dłuższego czasu. - Przyznał w końcu, z pewnej odległości obserwując zebranych przy wejściu do namiotu artystów. - Muszę ją znaleźć, z nią też wypada się pożegnać. - Zasłonił własną obawę powinnością, nim powoli ruszył w kierunku Baldiwna i Lorraine. - Bardzo przepraszam. - Odezwał się do nich. - Szukam panny Avery. Nie widzieli jej państwo może?
Wyciągnął szyję, by dojrzeć, co było w namiocie.
Percepcja
- Hm? Bariera?
Enzo został wyrwany z rozmyślań przez przyjaciela, który był o wiele mniej skupiony na pięknie. Odrywając spojrzenie od sceny, Enzo spojrzał najpierw na Isaaca, a następnie uniósł oczy ku niebu, oceniając, czy bariera rzeczywiście jeszcze oddziela ich od świata, czy zniknęła.
- Masz rację, bariera zniknęła. Ale nie mogę uciekać do domu nim nie pożegnam się z moim patronem. - Postanowił, uśmiechając się lekko. To nie było przecież przyjęcie dla kochanków mugoli, tylko przyjemne spotkanie z rozmową o sztuce. Nie było powodu, by musiał się chować. - Nie martw się na zapas, skarbie.
Dało się wyczuć pewną zmianę nastroju i Remingtonowi wcale ona nie odpowiadała. Ze spokojnego wieczorku to spotkanie nie mogło stać się kolejną krwawą łaźnią! Skrzyżował ręce na piersi i rozejrzał się, oceniając, kto zdążył już uciec, a kto jeszcze pozostał na miejscu.
- Nie widziałem Raphaeli od dłuższego czasu. - Przyznał w końcu, z pewnej odległości obserwując zebranych przy wejściu do namiotu artystów. - Muszę ją znaleźć, z nią też wypada się pożegnać. - Zasłonił własną obawę powinnością, nim powoli ruszył w kierunku Baldiwna i Lorraine. - Bardzo przepraszam. - Odezwał się do nich. - Szukam panny Avery. Nie widzieli jej państwo może?
Wyciągnął szyję, by dojrzeć, co było w namiocie.
Percepcja
Rzut N 1d100 - 65
Sukces!
NędznySukces!