Mieszczący się w Little Whinging azyl był domem tak dużej ilości kotów, że po wejściu do środka ciężko było postawić gdziekolwiek nogę. Czworonogów była tutaj masa, gromadziły się na podłodze wokół świeżo napełnionych misek jak czerw i... potrafiliście dostrzec wśród nich hierarchię. Niektóre z nich musiały być ważniejsze, a przynajmniej czuły się ważniejsze. Leżały na wysokich domkach i drapakach, oglądały wszystko z góry i miały takie mądre, niesamowicie mądre oczy. Jeden z nich, czarny, puszysty kocurek zeskoczył na dół, a inne koty rozstąpiły się, kiedy podążał w waszym kierunku.
-Miau - powiedział elokwentnie, z gracją siadając na boczku.
-Miau - powiedział elokwentnie, z gracją siadając na boczku.
zadanie od mistrza gry
Czy to pora się przywitać? !Dzień dobry panie kocie.