Jasper nie miał zamiaru ani za bardzo, ani na długo się oddalać. Miał zamiar jedynie wziąć dwa soki ze stołu, nie oglądać się za nikim i z nikim również nie rozmawiać i wrócić do siostry i z nią iść wreszcie do omdlałego wuja. Taki był plan.
Ubiegł go najpierw Morpheus, który pożegnał się i teleportował, zanim Jessie podał mu picie. Potem pojawił się przy nim Jonathan i usta Jessiego już się otwierały z cisnącym się na język Zostawiłeś Ritę samą?!. Nie, żeby Rita nie potrafiła się obronić, ale skoro Jonathan kazał im wracać do domu, to czy powinien zostawiać ją samą? Na szczęście nie stali tak daleko od siebie. Jessie kiwnął głową do wuja, wcisnął mu picie, które najpierw chciał przynieść Morpheusowi i szybko wrócił do siostry.
-Morpheus się zwinął i my chyba też powinniśmy - powiedział, podając jej picie. -Chociaż niespecjalnie chciałbym zostawiać tu Jonathana samego, ale pewnie sam nas wykopie, jeśli się nie posłuchamy.