25.10.2024, 12:20 ✶
Idę do namiotu artystów, szukając Avery
Jonathan skinął głową Morpheusowi na pożegnanie, a potem ponownie zerknął na dzieciaki Lottie, bo z jakiegoś dziwnego powodu dwójka nieco się rozbiegła zamiast po prostu grzecznie czekać na to, czy powinni się teleportować, czy też nie. Przecież Charlotte zamorduje go jeśli cokolwiek im się stanie, a nawet jeśli w obecnej sytuacji z Jeanem w tym samym miejscu co on, śmierć wydawała się nie najgorszą, a przynajmniej cudownie dramatyczną, alternatywą, to jednak wolał uniknąć tego scenariusza, głównie ze względu na młodych Kelly.
Trudno. Najwyżej powiedzą też jego przyjaciółce, że wujek Jonathan zaczynał mieć paranoję. Anthony i tak już tak twierdził.
Przy czym Anthony akurat nie miał racji, bo jak widać Jean był w Angli i bawił się wyśmienicie.
– Weź siostrę i się teleportujcie. Nie ma co ryzykować. Dołączę do was tak szybko, jak będę mógł – rzucił do Jessiego, podchodząc na chwilę do chrześniaka, a potem spojrzał na namiot artystów, w którym zniknęła jakiś czas temu Avery. Nigdzie teraz jej nie widział, nie mógł sobie przypomnieć czy po ich toaście nie wyszła ponownie na bankiet, zbyt zajęty innymi sprawami, ale skoro tam ją ostatni raz widział, to tam skierował swoje kroki, aby spróbować ją znaleźć i wypytać, co tak naprawdę się działo. Może to była jedynie część jakiejś większej niespodzianki, o której jako organizatorka, z pewnością musiała wiedzieć. Zanim jednak wszedł jeszcze do namiotu, zatrzymał się na chwilę i skierował swoje spojrzenie na Erika, próbując zobaczyć towarzyszące mu emocję, bo skoro był tu służbowo to pewnie powinien wiedzieć, czy była to tylko zaplanowana akcja, czy nie.
Aurowidzenie, percepcja (III)
Rzut Z 1d100 - 55
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 33
Akcja nieudana
Akcja nieudana