Nie da się ukryć, że wraz z matką miały idealny pakiet umiejętności do tego, aby móc rozmawiać z duchami. Razem mogły wszystko, przynajmniej w tym przypadku. To ułatwiało zdecydowanie obcowanie z tymi istotami.
- Pewnie masz rację - - Jak zawsze. Charlotte miała spore doświadczenie związane z rozmawianiem i obcowaniem z duchami. Rita dopiero tak naprawdę się wszystkiego od niej uczyła, powoli stawała się coraz pewniejsza swoich zdolności, ale miała świadomość, że raczje nigdy nie będzie w stanie dogonić w tym matki (no, chyba, że ta umrze).
Była nieco rozczarowana, kiedy próbowała zrobić swoje, a to nie zadziałało. Nie chciała zawieść matki, wolałaby, aby do takich rzeczy dochodziło, gdy tej nie było w pobliżu. Westchneła tylko cicho niezadowolona z takiego rozwoju sytuacji. Była zła na siebie, że nie podołała. Nie zamierzała jednak się poddawać, co to to nie.
- Chętnie. - Tak, upiła spory łyk z kubka, który podała jej Charlotte, wiedziała, że alkohol w małych ilościach pomaga odnajdywać się w tych rytuałach, więc może to faktycznie był dobry pomysł. Skrzywiła się nieco, gdy pociągnęła ten łyk wina, nie do końca przepadała za mocniejszymi trunkami.
Ponownie zaczęła odprawiać swój rytuał. Mówiła cicho inkantacje, ale bardzo wyraźnie. W końcu poczuła, że zaczyna się coś dziać. Udało jej się przyzwać ducha, a właściwie to odesłać do do tej nieszczęsnej spinki. - Jest! - Powiedziała zadowolona, kiedy wreszcie jej się udało. Wręczyła przedmiot matce.
Udało im się w sumie zrobić, to co chciały, więc powoli zaczęły się zbierać do domu, co niezmiernie ją cieszyło, bo co za dużo na świeżym powietrzu to niezdrowo.
Sukces!
Sukces!
chce zamknąć tego ducha w spince