Vi,
Warto zaczekać na to co będzie szeptał wiatr. Niezmiennie myślę, że to kwestia brakujących fragmentów układanki, że to wszystko można wyjaśnić i jest na to logiczne uzasadnienie. Trochę jak u mnie w pracy, kiedy dokumenty mówią jedno, pracownicy Ministerstwa drugie, a galeony w depozycie trzecie. Niby nic się nie zgadza, ale na koniec dnia trzeba dojść prawdy. Oczywiście, to nie jest tak prosta sprawa jak w mojej pracy, myślę jednak że w gruncie rzeczy chodzi o dokładnie to samo tylko w innej skali. Jeśli tylko dowiem się czegoś, również dam Tobie znać choć jestem zdania, że tęższe głowy niż moja pracują już nad tym, a na pewno nikt rozsądny i o zdrowych zmysłach nie chce powtórki.
Też jestem zdania, że lepiej by takowe zabezpieczenie nigdy nie musiało być potrzebne. Rodzice na szczęście nie są tak chytrzy jak gobliny, które każdego knuta przejrzą siedem razy nim położą go na ladę sklepu. Tatko to Tatko, wiem że bywa roztargniony ale jeśli miałam coś po nim odziedziczyć to właśnie talent do bycia tym nijakim tłem, które nie wzbudza zainteresowania Złego. Przemknie po cichu, zamyślony w swoim świecie tak intensywnie jakby w naszym go nie było.
Ale... VICTOOOORIAAAAAAAAAA! Przenocowałabym Ciebie nawet u mnie w pokoju, ale czuję że Matula mogłaby nie zareagować najlepiej na taki plan. Nie myślałaś o tym by zamieszkać z jakąś przyjaciółką? Albo nająć kogoś kto odpowiednio zabezpieczyłby Twoje miejsce? Przeszły mnie ciarki jak to przeczytałam. Martwisz się o nas, a sama przechodzisz przez coś takiego!
Wiem, że miałaś i masz trudny czas, choć jestem zdania, że nie mówisz nam wszystkiego. Wiem, że ta cała zawierucha solidnie namieszała, ale zawsze będziesz moja kochaną siostrą. Tatko niezmiennie przesiaduje w swojej pracowni, jakby mógł to pewnie by nie spał tylko te kilka godzin snu przeznaczał dodatkowo na swoje badania. Matula jest sobą, czuję że w jej głowie kiełkuje jakiś plan, ale nie mogę rozszyfrować jaki dokładnie.
Pamiętaj, że już nie jesteśmy dziećmi (wiem, wiem, Olivia jest) poradzimy sobie. Zadbaj też o siebie, jeśli potrzebujesz gdzieś wyskoczyć i przewietrzyć głowę, zawsze chętnie potowarzyszę. Nie jestem już tym smarkiem, który był uwieszony do Waszych sukni.