22.10.2024, 13:08 ✶
Pogoń za wilkołaczycą zaprowadziło was w miejsce, które miało szansę odmienić los tej Kniei i mieszkańców okolicznej Doliny, ale zanim się to wydarzy, musieliście sami zorientować się w tym, jaką niosło w sobie siłę, a nie była to sprawa prosta. A nawet jeżeli mogła się taką wydawać - była to sprawa podsiana głębokim strachem i chłodem okolic. Faye prowadziło światło niemalże pełnego księżyca - biegła przed siebie zdecydowana i silna - wy natomiast towarzyszyliście jej zachowując pełną trzeźwość umysłu, a umysł albo ostrzegał was przed unoszącym się nad wami widmem śmierci, albo całkowicie tracił siłę i wymyślał rzeczy, które nie istniały. Cieniste postacie skradające się pomiędzy pniami dębów w ilościach chorych. To nie było kilkanaście widm, lecz kilkadziesiąt. I każde z nich spoglądało na was tępymi, jasnymi ślepiami i zdawało się uśmiechać coraz silniej, widząc wasz głęboki strach.
Nikolai Petrov potyka się o skorupę niesamowicie przypominającą kształtem człowieka i podnosi się dopiero po chwili, ale udaje wam wbiec się do środka kamiennego kręgu. Wtedy wasza pogoń się kończy. Faye pada na kolana i wyje do księżyca, by w tym kromlechu ułożyć się do snu. Leśne potwory ustawiają się wokół was, ale nie mogą przekroczyć niewidzialnej linii rysowanej przez zaklęte kamienie, na których grzbietach delikatnym, mlecznym światłem jaśniały nieznane wam runy.
Istoty te wywołują w was przerażenie, są katalizatorem przypominania sobie najgorszych możliwych wspomnień, ale nie mogą was dopaść. Jesteście bezpieczni. Za kilka godzin, kiedy Faye się obudzi, możecie wspólnie się stąd teleportować, ale to miejsce na zawsze pozostanie oznaczone na mapie jako bezpieczna przystań.
Nikolai Petrov potyka się o skorupę niesamowicie przypominającą kształtem człowieka i podnosi się dopiero po chwili, ale udaje wam wbiec się do środka kamiennego kręgu. Wtedy wasza pogoń się kończy. Faye pada na kolana i wyje do księżyca, by w tym kromlechu ułożyć się do snu. Leśne potwory ustawiają się wokół was, ale nie mogą przekroczyć niewidzialnej linii rysowanej przez zaklęte kamienie, na których grzbietach delikatnym, mlecznym światłem jaśniały nieznane wam runy.
Istoty te wywołują w was przerażenie, są katalizatorem przypominania sobie najgorszych możliwych wspomnień, ale nie mogą was dopaść. Jesteście bezpieczni. Za kilka godzin, kiedy Faye się obudzi, możecie wspólnie się stąd teleportować, ale to miejsce na zawsze pozostanie oznaczone na mapie jako bezpieczna przystań.