Yaxleyówna w ogóle nie znała się w temacie pracy nad bronią, zdecydowanie wolała opcję pracowania bronią. To był jej konik. Dobrze jednak, że znalazła kogoś, kto potrafił faktycznie działać w tej dziedzinie. Ostatnio nie mogła znaleźć osoby, która byłaby w stanie stworzyć dla niej cuda. Miała w Walii, niedaleko swojej rodzinnej rezydencji pewnego kowala, ale bywała tam rzadko, zdecydowanie lepiej byłoby mieć kogoś na wyciągnięcie ręki, szczególnie, że ostatnio przeniosła się praktycznie na stałe do Londynu. Nie odwiedzała już prawie wcale swojego domku w Whitby, bo wzbudzał w niej zbyt wiele wspomnień, do których wolała nie wracać. Mimo, że uwielbiała to miejsce, to unikała go, bo straciło duszę wraz ze zniknięciem pewnej osoby z jej życia. Stąd nie miała innego wyjścia, jak mieszkanie przy Horyzontalnej, które zresztą aktualnie okazywało się być bardzo tłoczne, bo poza nią mieszkali tam jeszcze jej bracia.
- Oczywiście, bardzo chętnie podzielę się opinią. - Uważała, że to było dość istotne. Dzięki temu rzemieślnik będzie wiedział, jak sprawdza się to co stworzył w praktyce. Mógł ulepszać przez takie komentarze swoje kolejne dzieła.
- Cenię sobie szczerość. - Dodała z uśmiechem. Miała świadomość, że nie wszyscy mają możliwość pozyskać części truchła magicznych stworzeń. Szczególnie tych bardziej unikatowych. - To nie problem, od czegoś trzeba zacząć, czyż nie? - Każdy kiedyś zaczynał. Nie miała z tym najmniejszego problemu, wręcz przeciwnie, kto wiedział, na co faktycznie będzie go stać, kiedy poczuje się pewniej w rzeźbieniu z części bestii. To mogło być bardzo ciekawe doświadczenie. Yaxleyówna nie miała problemu z tym, aby angażować się w takie inicjatywy.
- Chętnie bym przetestowała coś nietypowego. - Dodała z uśmiechem. Tak, mogłaby sprawdzić, jak broń, którą tworzy sprawdza się w walce. To mogło być coś.
- Dokładnie o to mi chodzi, myślę, że idealnie się do tego nadaję. - Zdecydowanie nie należała do skromnych osób, nie dało się nie zauważyć jej pewności siebie.
- Tak naprawdę jestem skłonna przyjąć wszystko, poza takimi standardowymi narzędziami łowców jestem też szermierzem. - Chętnie pochwaliłaby się Erikowi nowym floretem, o tak, na pewno by jej pozazdrościł.
Uścisnęła dłoń mężczyzny całkiem silnie, nie umknęło jej uwadze to, że wyciągnał w jej kierunku lewą rękę, co było całkiem miłe. - Wspaniale. - Naprawdę była zadowolona z tego, że tak łatwo poszło im dobicie interesu.