21.10.2024, 17:49 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.10.2024, 18:32 przez Brenna Longbottom.)
Brenna bywała nadmiernie bezpośrednia, czasem bezczelna wręcz i umiała zrobić sobie wrogów. Rzadko też przejmowała się tym, co ludzie o niej myślą – ale hamowały ją i to, że nie lubowała się w wywoływaniu skandali, i że nie chciała przynieść wstydu rodzinie, i wreszcie zwykły, zdrowy rozsądek. Zachowywanie się w sposób, który musiał być źle widziany tam, gdzie powinno ci zależeć, żeby dobrze wypaść, i zrażanie do siebie ludzi, których jeśli nie sympatii, to minimum dobrej woli potrzebowałeś, nie było szczerością. Było głupotą.
- Grzecznie powiedziane, że działam, zanim pomyślę i nie umiem usiedzieć na miejscu. W sumie trafne - oceniła. Chyba już przywykła do myśli, że znał jej aurę: nie była to zresztą taka nowość. Nie przy Dani. A i w gruncie rzeczy nie czuła specjalnie potrzeby ukrywania przed nim emocji: to miała we krwi bardziej wobec rodziny i przyjaciół, i głównie wtedy, kiedy coś było potencjalnie nie tak. Teraz? Faktycznie bawiła się dobrze. I była zaniepokojona, ale po słowach, które Eden czule wyszeptała jej do uszka, nie było to chyba nic nadzwyczajnego.
- Moja kuzynka widzi aury. Czasem mam wrażenie, że jej ojciec nauczył się oklumencji tylko po to, by nie widziała, kiedy był smutny. Zdarzyło mi się raz czy dwa uciekać przed nia oknem.
Zwłaszcza gdy była młodsza i jeszcze nie panowała w pełni nad swoim talentem, a pewnymi rzeczami przejmowała się za bardzo.
– Do takiej w niebie byłoby trudno, i chyba wolałabym sobie podarować, więc oby dziś to ona miała rację... I zadajesz trudne pytania. W dodatku to bardzo podstępne pytanie – stwierdziła, mrużąc lekko oczy, bo przecież sami dopiero co analizowali Ministrę Magii pod kątem postaci, w które miałaby ochotę się wcielić. – W sztukach większość ciekawych ról jest przeznaczona mężczyznom. Nimue? Przynajmniej znała się na dobrej broni. A ty jako kto się widzisz?
Szła o zakład, że w jakiejś głównej roli. To... jakoś do niego pasowało.
- Prędzej matką. To zawsze jakaś poprawa – powiedziała na słowa o Ministrze, nawet nie próbując kryć rozbawienia, chociaż może powinna być raczej zazdrosna. Ale fakt, że jej komentarz o Flosie tak mocno utkwił mu w pamięci, bawił Brennę niezmiernie i nic nie mogła na to poradzić. Nawet nie pomyślała więc o irytowaniu się na potencjalne flirty z ministrą, może niesłusznie nie biorąc tego zbytnio na poważnie. – Rozumiem, że masz słabość do starszych kobiet? Mam odciągnąć od niej Bletchleya? Bo da się zrobić, mogę zacząć mówić o jego siostrzeńcu. Swoją drogą, ledwo go poznałam bez tego wąsa. Z nim wygląda lepiej – oceniła krytycznie, znając przynajmniej ze trzy pracownice Ministerstwa pomiędzy trzydziestym a czterdziestym piątym rokiem życia, które wzdychały skrycie do Alexandra, jego „spojrzenia ułana z Dzikich Pól” (cokolwiek to znaczyło, Brenna nie była pewna) oraz oczywiście bujnych wąsów.
- Grzecznie powiedziane, że działam, zanim pomyślę i nie umiem usiedzieć na miejscu. W sumie trafne - oceniła. Chyba już przywykła do myśli, że znał jej aurę: nie była to zresztą taka nowość. Nie przy Dani. A i w gruncie rzeczy nie czuła specjalnie potrzeby ukrywania przed nim emocji: to miała we krwi bardziej wobec rodziny i przyjaciół, i głównie wtedy, kiedy coś było potencjalnie nie tak. Teraz? Faktycznie bawiła się dobrze. I była zaniepokojona, ale po słowach, które Eden czule wyszeptała jej do uszka, nie było to chyba nic nadzwyczajnego.
- Moja kuzynka widzi aury. Czasem mam wrażenie, że jej ojciec nauczył się oklumencji tylko po to, by nie widziała, kiedy był smutny. Zdarzyło mi się raz czy dwa uciekać przed nia oknem.
Zwłaszcza gdy była młodsza i jeszcze nie panowała w pełni nad swoim talentem, a pewnymi rzeczami przejmowała się za bardzo.
– Do takiej w niebie byłoby trudno, i chyba wolałabym sobie podarować, więc oby dziś to ona miała rację... I zadajesz trudne pytania. W dodatku to bardzo podstępne pytanie – stwierdziła, mrużąc lekko oczy, bo przecież sami dopiero co analizowali Ministrę Magii pod kątem postaci, w które miałaby ochotę się wcielić. – W sztukach większość ciekawych ról jest przeznaczona mężczyznom. Nimue? Przynajmniej znała się na dobrej broni. A ty jako kto się widzisz?
Szła o zakład, że w jakiejś głównej roli. To... jakoś do niego pasowało.
- Prędzej matką. To zawsze jakaś poprawa – powiedziała na słowa o Ministrze, nawet nie próbując kryć rozbawienia, chociaż może powinna być raczej zazdrosna. Ale fakt, że jej komentarz o Flosie tak mocno utkwił mu w pamięci, bawił Brennę niezmiernie i nic nie mogła na to poradzić. Nawet nie pomyślała więc o irytowaniu się na potencjalne flirty z ministrą, może niesłusznie nie biorąc tego zbytnio na poważnie. – Rozumiem, że masz słabość do starszych kobiet? Mam odciągnąć od niej Bletchleya? Bo da się zrobić, mogę zacząć mówić o jego siostrzeńcu. Swoją drogą, ledwo go poznałam bez tego wąsa. Z nim wygląda lepiej – oceniła krytycznie, znając przynajmniej ze trzy pracownice Ministerstwa pomiędzy trzydziestym a czterdziestym piątym rokiem życia, które wzdychały skrycie do Alexandra, jego „spojrzenia ułana z Dzikich Pól” (cokolwiek to znaczyło, Brenna nie była pewna) oraz oczywiście bujnych wąsów.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.