21.10.2024, 01:27 ✶
Nie miał pojęcia czemu, ale czuł w sobie,e że wykonywana przez niego runa nie jest jedynie symbolem, ale niesie za sobą moc, choć wykonywał ją w dość chałupniczy i niezbyt przemyślany sposób. To jednak przyjemny żar, który czuł na placu podczas kreślenia jej tylko spotęgowany został podczas wykonywania jej na własnym czole. Zupełnie jakby energia tego symbolu chciała wyryć się w jego umyśle, a nie była ulotnym powiewem, tylko miała im towarzyszyć podczas badania jaskini. Nie czuł się z tego powodu jakoś znacznie bezpieczniej, wszak szli polować na jebanego demona i taka runa na pewno nie rozwiązywała problemu z obroną przeciw tej bestii. Tyle tylko, że nie szli jak totalne barany na rzeź.
Po wejściu do jaskini wyczarował na końcu swojej różdżki kulkę rozproszonego, białego światła. Może i szedł jako ostatni, pręż co chciał mieć pogląd na to co dzieje się za nim. Nie ufał temu miejscu, dlatego jako ostatni z czwórki pilnował ich pleców zostawiając skupienie się na przodzie reszcie.
Szkoda, że nie przykładał się do znajomości roślin tak jak Nora, pewnie by wiedział co to za dziwne porosty i czy są bezpieczne i można ich dotknąć. No ale w tym przypadku mieli jeszcze Ambroise, on też posiadał niebywała wiedzę na temat wszystkiego co rośnie z gleby. nic dziwnego, skoro twoim przeznaczeniem jest skończyć jako drzewo... Chociaż to nie było w sumie jednoznaczne.
Kiedy dotarli do rozwidlenia upewnił się tylko, że nic za nimi nie idzie i rozejrzał się, czy żadna z odnóg nie stanowi dla nich widocznego zagrożenia. Szukał jakichkolwiek oznak klątw zabezpieczających przed intruzami.
Włosy na karku stanęły mu dęba kiedy usłyszał kobiecy krzyk. W pierwszym odruchu chciał rzucić się w kierunku krzyków, przecież ktoś potrzebował pomocy, a co jak ten cały Thoran torturował kogoś? Zacisnął mocniej rękę na różdżce.
- Pułapka? - zapytał przerywając ciszę, a raczej zagłuszając odbijający się echem w jego głowie krzyk. Musieli podjąć decyzję, a raczej dwie. Którędy idą i czy spieszą się aby ratować kobietę, której krzyk słyszeli. Nadal czuł się nieswojo, że nie ruszyli od razu w kierunku krzyku, ale mieli jako takie pojęcie z kim walczyć im idzie, co jak to było wyreżyserowane, aby pogrywać sobie z nimi? Bo dobrze wiedział, ze zbliżają się do jego leża. -Jak się zgubiłeś, kieruj się nosem i idź tam gdzie mniej śmierdzi - mruknął jeszcze czekając, aż Edge i Geraldine ruszą jedną z odnóg. Dobrze wiedział, że nie powinni się rozdzielać i dzielić sił dość nierówno, szczególnie, że magomedyka mieli jednego i powinien on zawsze być przy Geraldine, jednak gdyby poszli sami nie mieliby specjalisty od pułapek. A podział trzy do jednego był już idiotycznie nierozsądny, choć Thomas nie miał problemu z brawurowymi działaniami, to jednak nawet on wiedział kiedy coś jest nierozsądne do cna.
Po wejściu do jaskini wyczarował na końcu swojej różdżki kulkę rozproszonego, białego światła. Może i szedł jako ostatni, pręż co chciał mieć pogląd na to co dzieje się za nim. Nie ufał temu miejscu, dlatego jako ostatni z czwórki pilnował ich pleców zostawiając skupienie się na przodzie reszcie.
Szkoda, że nie przykładał się do znajomości roślin tak jak Nora, pewnie by wiedział co to za dziwne porosty i czy są bezpieczne i można ich dotknąć. No ale w tym przypadku mieli jeszcze Ambroise, on też posiadał niebywała wiedzę na temat wszystkiego co rośnie z gleby. nic dziwnego, skoro twoim przeznaczeniem jest skończyć jako drzewo... Chociaż to nie było w sumie jednoznaczne.
Kiedy dotarli do rozwidlenia upewnił się tylko, że nic za nimi nie idzie i rozejrzał się, czy żadna z odnóg nie stanowi dla nich widocznego zagrożenia. Szukał jakichkolwiek oznak klątw zabezpieczających przed intruzami.
Włosy na karku stanęły mu dęba kiedy usłyszał kobiecy krzyk. W pierwszym odruchu chciał rzucić się w kierunku krzyków, przecież ktoś potrzebował pomocy, a co jak ten cały Thoran torturował kogoś? Zacisnął mocniej rękę na różdżce.
- Pułapka? - zapytał przerywając ciszę, a raczej zagłuszając odbijający się echem w jego głowie krzyk. Musieli podjąć decyzję, a raczej dwie. Którędy idą i czy spieszą się aby ratować kobietę, której krzyk słyszeli. Nadal czuł się nieswojo, że nie ruszyli od razu w kierunku krzyku, ale mieli jako takie pojęcie z kim walczyć im idzie, co jak to było wyreżyserowane, aby pogrywać sobie z nimi? Bo dobrze wiedział, ze zbliżają się do jego leża. -Jak się zgubiłeś, kieruj się nosem i idź tam gdzie mniej śmierdzi - mruknął jeszcze czekając, aż Edge i Geraldine ruszą jedną z odnóg. Dobrze wiedział, że nie powinni się rozdzielać i dzielić sił dość nierówno, szczególnie, że magomedyka mieli jednego i powinien on zawsze być przy Geraldine, jednak gdyby poszli sami nie mieliby specjalisty od pułapek. A podział trzy do jednego był już idiotycznie nierozsądny, choć Thomas nie miał problemu z brawurowymi działaniami, to jednak nawet on wiedział kiedy coś jest nierozsądne do cna.
Rzuty