20.10.2024, 22:12 ✶
Z trudem powstrzymał się przed tym, aby nie wywrócić oczami na wzmiankę o potencjalnej śmierci Yaxley. Akurat ta opcja nie wchodziła w grę. Wprawdzie Geraldine już na co dzień była bardzo blisko tego, aby wykitować, skoro potykała się o własne nogi i walczyła z wielkimi stworami, ale do nikogo tutaj nie przemawiała zbytnio koncepcja poświęcenia jej dla większego dobra.
— A miałaś kiedykolwiek do czynienia z jakimś demonem? — zapytał z wręcz dziecięcą naiwnością w głosie, wlepiając zdziwione spojrzenie w twarz Florence. — Nie wątpię w twoje umiejętności oraz talenty, ale mówimy tutaj o bycie, który w dosyć znaczący sposób... przekracza... pewne granice naszego pojmowania. Kiedy jest problem z czarnoksiężnikiem, wzywasz aurora. Kiedy problem dotyczy starej klątwy, wzywasz klątwołamacza. Kiedy twoje mieszkanie nawiedza duch, idziesz po egzorcystę. Ale do kogo się zwracasz, kiedy chodzi o demona?
Nie oczekiwał odpowiedzi. I to nie ze względu na to, że ewentualne tłumaczenia Bulstrode nie miały znaczenia. Jeśli kobieta miała jakiekolwiek doświadczenie z tego typu mrocznymi stworzeniami, to była najprawdopodobniej jedyną odpowiednio wykwalifikowaną osobą, która mogła babrać się w tym, jak odseparować Geraldine od tej więzi. Pytanie tylko, czy demony faktycznie były zjawiskiem powszechnym w tym fachu. Chociaż Erik spędził w Brygadzie Uderzeniowej wiele lat, tak nie miał bezpośrednio styczności z takim indywiduum. A przynajmniej nie na taką skalę.
— Wolałbym, żebyśmy mieli jasną i pewną odpowiedź na to, jak pozbyć się Thorana, jednak odnoszę wrażenie, że w tym wypadku czysta szarża może okazać się jedynym rozwiązaniem, do jakiego mamy dostęp — kontynuował Longbottom z nietęgą miną. — Geraldine nie jest tam sama, dzięki Merlinowi. Ale my możemy zapewnić posiłki stąd.
Czy mieszkańcy wioski byli przeszkoleni do tego, aby działać w takich sytuacjach? A kapłanka? Thoran wszystkim zalazł za skórę, pomyślał przelotnie, pozwalając, aby jego słowa wybrzmiały między przebywającymi z nim w pomieszczeniu kobietami. Sporą zaletą na pewno były tu te wszystkie wstążeczki i symbole ochronne. A Thoran - czymkolwiek by nie był - w pewnym momencie musiałby ulec podczas walki z tłumem ludzi.
— No chyba, że kogoś tutaj oświeci — skomentował na koniec.
— A miałaś kiedykolwiek do czynienia z jakimś demonem? — zapytał z wręcz dziecięcą naiwnością w głosie, wlepiając zdziwione spojrzenie w twarz Florence. — Nie wątpię w twoje umiejętności oraz talenty, ale mówimy tutaj o bycie, który w dosyć znaczący sposób... przekracza... pewne granice naszego pojmowania. Kiedy jest problem z czarnoksiężnikiem, wzywasz aurora. Kiedy problem dotyczy starej klątwy, wzywasz klątwołamacza. Kiedy twoje mieszkanie nawiedza duch, idziesz po egzorcystę. Ale do kogo się zwracasz, kiedy chodzi o demona?
Nie oczekiwał odpowiedzi. I to nie ze względu na to, że ewentualne tłumaczenia Bulstrode nie miały znaczenia. Jeśli kobieta miała jakiekolwiek doświadczenie z tego typu mrocznymi stworzeniami, to była najprawdopodobniej jedyną odpowiednio wykwalifikowaną osobą, która mogła babrać się w tym, jak odseparować Geraldine od tej więzi. Pytanie tylko, czy demony faktycznie były zjawiskiem powszechnym w tym fachu. Chociaż Erik spędził w Brygadzie Uderzeniowej wiele lat, tak nie miał bezpośrednio styczności z takim indywiduum. A przynajmniej nie na taką skalę.
— Wolałbym, żebyśmy mieli jasną i pewną odpowiedź na to, jak pozbyć się Thorana, jednak odnoszę wrażenie, że w tym wypadku czysta szarża może okazać się jedynym rozwiązaniem, do jakiego mamy dostęp — kontynuował Longbottom z nietęgą miną. — Geraldine nie jest tam sama, dzięki Merlinowi. Ale my możemy zapewnić posiłki stąd.
Czy mieszkańcy wioski byli przeszkoleni do tego, aby działać w takich sytuacjach? A kapłanka? Thoran wszystkim zalazł za skórę, pomyślał przelotnie, pozwalając, aby jego słowa wybrzmiały między przebywającymi z nim w pomieszczeniu kobietami. Sporą zaletą na pewno były tu te wszystkie wstążeczki i symbole ochronne. A Thoran - czymkolwiek by nie był - w pewnym momencie musiałby ulec podczas walki z tłumem ludzi.
— No chyba, że kogoś tutaj oświeci — skomentował na koniec.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞