16.10.2024, 18:00 ✶
W podobny dla Thomasa sposób, dni Dory zlewały się ze sobą w jedną, jednolitą masę, przetykaną masą powtarzalnych czynności. Dziewczyna dryfowała między Warownią i Księżycowym Stawem od kiedy tylko posiadłość znalazła się w całości w posiadaniu Zakonu, wolna od wpływów Lydii. Robiła trochę wszystkiego po trochu, głównie koncentrując się na pomocy w doprowadzeniu tego miejsca do jako takiego porządku. Żeby w środku można czuć się nieco bardziej jak w domu; żeby nie straszyły porozwieszane przez pająki pajęczyny, kurz nie podrywał się w chmurach przy każdym ruchu, a meble nie groziły rozpadnięciem się, kiedy ktoś się o nie oparł albo na nich usiadł. To była żmudna, nudna robota, ale Crawley lubiła tego typu zadania. Gdyby było inaczej to nie spędzałaby długich godzin nad grządkami albo kociołkiem.
- Wypoczęta! - oznajmiła i jeszcze trochę to by mu tutaj prawie zasalutowała bo przyszli tutaj robić poważne rzeczy i jakoś wydawało jej się to właściwe, ale się w ostatnim momencie powstrzymała. Sama też nieco zmieniła swoją garderobę, przede wszystkim zakładając wygodne spodnie i z bólem serca zastępując nimi typowe dla siebie spódnice. Ale nie wiedziała w sumie czego się po tym torze spodziewać, oprócz tego że pewnie skończy tutaj z minimum trzy razy na twarzy. A w spodniach mimo wszystko było nieco wygodniej zbierać się z ziemi. - A ty? Wyspałeś się? - zapytała, uśmiechając się do niego wesoło. - Nie no, chyba jestem gotowa? W sumie nie wiem do końca na co powinnam się nastawiać. Ty już go robiłeś? I jak było, fajnie? - chociaż pewnie słowo fajnie nie do końca oddawało cały koncept, jaki miał realizować ten tor.
- Wypoczęta! - oznajmiła i jeszcze trochę to by mu tutaj prawie zasalutowała bo przyszli tutaj robić poważne rzeczy i jakoś wydawało jej się to właściwe, ale się w ostatnim momencie powstrzymała. Sama też nieco zmieniła swoją garderobę, przede wszystkim zakładając wygodne spodnie i z bólem serca zastępując nimi typowe dla siebie spódnice. Ale nie wiedziała w sumie czego się po tym torze spodziewać, oprócz tego że pewnie skończy tutaj z minimum trzy razy na twarzy. A w spodniach mimo wszystko było nieco wygodniej zbierać się z ziemi. - A ty? Wyspałeś się? - zapytała, uśmiechając się do niego wesoło. - Nie no, chyba jestem gotowa? W sumie nie wiem do końca na co powinnam się nastawiać. Ty już go robiłeś? I jak było, fajnie? - chociaż pewnie słowo fajnie nie do końca oddawało cały koncept, jaki miał realizować ten tor.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.