09.10.2024, 02:13 ✶
To było trochę jak obserwowanie całkiem nowego gatunku stworzenia w jego naturalnym środowisku. Levi był ciekawy, ale jednocześnie starał się aż tak bardzo nie ingerować w atmosferę jaką generowała wokół siebie Scylla, może nie chcąc jej spłoszyć, ale też będąc zwyczajnie zafascynowanym jej postępowaniem. Gdyby przydać jej zwierzęcych cech to może faktycznie zacząłby robić teraz notatki, ale tak tylko stał obok niej, wpatrując się cierpliwie w zataczane przez wahadełko kręgi.
- Jeśli kiedyś się tak stanie to znaczy że jestem martwy - odpowiedział, mając na myśli oczywiście jakiś niefortunny moment gdy niewiele miałby już do powiedzenia na tym świecie. Pewnie niektóre osoby o specyficznym guście byłyby w stanie wystawić go na pokaz innym, dramatycznie wskazując gadzie oczy i porastającą ciało łuskę, skrupulatnie wskazując na różnicę jego przypadłości od smoczej łuszczycy. W końcu nikt mu za jego klątwę nie odetnie ręki, bo w członkach nie pojawiało się skamienienie, nie ważne ile lat już upłynęło. Ale gdyby faktycznie ktoś kiedyś chciał go sprezentować światu, a on by na to przystał... to znaczyłoby że byłby zupełnie innym człowiekiem niż był teraz.
- Bardzo dobrze - wlepił spojrzenie znowu w mapę, kiedy dziewczyna skończyła swoje rytuały, wskazując w kierunku przyszłości. - Kiedy masz czas w najbliższych dniach? - zerknął na nią. Skoro już teraz okazała się przydatna to jej towarzystwo mogło i dalej przysłużyć się jakoś temu zadaniu. A gdyby umiała nazwać przynajmniej pięć gwiazd to by już było wręcz fenomenalnie.
- Jeśli kiedyś się tak stanie to znaczy że jestem martwy - odpowiedział, mając na myśli oczywiście jakiś niefortunny moment gdy niewiele miałby już do powiedzenia na tym świecie. Pewnie niektóre osoby o specyficznym guście byłyby w stanie wystawić go na pokaz innym, dramatycznie wskazując gadzie oczy i porastającą ciało łuskę, skrupulatnie wskazując na różnicę jego przypadłości od smoczej łuszczycy. W końcu nikt mu za jego klątwę nie odetnie ręki, bo w członkach nie pojawiało się skamienienie, nie ważne ile lat już upłynęło. Ale gdyby faktycznie ktoś kiedyś chciał go sprezentować światu, a on by na to przystał... to znaczyłoby że byłby zupełnie innym człowiekiem niż był teraz.
- Bardzo dobrze - wlepił spojrzenie znowu w mapę, kiedy dziewczyna skończyła swoje rytuały, wskazując w kierunku przyszłości. - Kiedy masz czas w najbliższych dniach? - zerknął na nią. Skoro już teraz okazała się przydatna to jej towarzystwo mogło i dalej przysłużyć się jakoś temu zadaniu. A gdyby umiała nazwać przynajmniej pięć gwiazd to by już było wręcz fenomenalnie.