07.10.2024, 15:37 ✶
Cassandra uśmiechnęła się delikatnie do Rodolphusa w nieodgadniony sposób. Czarny Pan miał to do siebie, że roztaczał specyficzną aurę respektu, która jednocześnie działała w niezwykle magnetyczny sposób. Jego rozmowa z nią wywarła na Fawley oczywiście silne wrażenie; dostała to czego chciała. Porozumienie odnośnie tematyki, którą tak długo pielęgnowała i ona i jej rodzina. Voldemort był drzwiami do świata wiedzy i może przez to podchodziła do swojej roli nieco inaczej niż do tej przypisanej im.
Czy była gotowa zginąć w imię Czarnego Pana? Nie zastanawiała się nad tym. Czy była gotowa zgłębić to, co znajdowało się na granicy życia i śmierci, i dalej? Jak najbardziej.
A kiedy Lestrange wypił zawartość szklanki, uśmiechnęła się nieco wyraźniej, kiwając lekko głową. Wzięła szklankę ponownie do ręki i powtórzyła całą czynność, napełniając ją z karafki. Ale tym razem nie odstawiła szklanki, tylko wyciągnęła dłoń z nią w kierunku Nicholasa w wyczekującym geście.
Cokolwiek znajdowało się w karafce, nie miało żadnego smaku. Rodolphusowi wydawało się, że nawet woda była bardziej wyrazista pod tym względem i jedyne co faktycznie skupiło jego uwagę to gęstość cieczy. Wydawała się trochę w konsystencji miodu i tak samo oblepiała gardło, powoli spływając przełykiem. I w pierwszej chwili w sumie nie stało się nic. Przełknął, odstawił szklankę, ba, pewnie mógł rzucić parę całkiem niezłych zaklęć. Ale potem poczuł narastające w piersi ciepło. Początkowo niepozorne, ale szybko pęczniejące i rozlewające się na całe ciało. Poczerwieniał na twarzy, ale jakkolwiek nie próbowałby z tym walczyć, nie miał zbytnio co zrobić w odpowiedzi na właśnie przyjętą dawkę tego, czymkolwiek ta tajemnicza ciecz nie była.
Czy była gotowa zginąć w imię Czarnego Pana? Nie zastanawiała się nad tym. Czy była gotowa zgłębić to, co znajdowało się na granicy życia i śmierci, i dalej? Jak najbardziej.
A kiedy Lestrange wypił zawartość szklanki, uśmiechnęła się nieco wyraźniej, kiwając lekko głową. Wzięła szklankę ponownie do ręki i powtórzyła całą czynność, napełniając ją z karafki. Ale tym razem nie odstawiła szklanki, tylko wyciągnęła dłoń z nią w kierunku Nicholasa w wyczekującym geście.
Cokolwiek znajdowało się w karafce, nie miało żadnego smaku. Rodolphusowi wydawało się, że nawet woda była bardziej wyrazista pod tym względem i jedyne co faktycznie skupiło jego uwagę to gęstość cieczy. Wydawała się trochę w konsystencji miodu i tak samo oblepiała gardło, powoli spływając przełykiem. I w pierwszej chwili w sumie nie stało się nic. Przełknął, odstawił szklankę, ba, pewnie mógł rzucić parę całkiem niezłych zaklęć. Ale potem poczuł narastające w piersi ciepło. Początkowo niepozorne, ale szybko pęczniejące i rozlewające się na całe ciało. Poczerwieniał na twarzy, ale jakkolwiek nie próbowałby z tym walczyć, nie miał zbytnio co zrobić w odpowiedzi na właśnie przyjętą dawkę tego, czymkolwiek ta tajemnicza ciecz nie była.
Cassandra oczekuje bardzo szybkiej reakcji od Nicholasa; proszę więc na ten moment o posta tylko od ciebie, Nicholasie, po którym wrzucę swoją odpowiedź i rozgrywka będzie się mogła dalej toczyć swoim rytmem