06.10.2024, 17:45 ✶
-Raczej nie z wyboru, ale trochę tak - przyznała. Języki się przydawały. Chociaż czy tu w Londynie jakoś jej się przydadzą? nie była przekonana. Wszyscy bełkotali. No prawie. Mogła z bratem czy ojcem zawsze rozmawiać tak, aby nikt ich nie zrozumiał, a raczej prawie nikt, w końcu pewna rodzina nie zna pojęcia bariery językowej.
-Hu hu.. intrygujesz - stwierdziła z szelmowskim uśmiechem. Błoto straszne jej nie było. Naturę uwielbiała. Od małego włóczyła się po norweskich ziemiach, a klify upodobała sobie jako jej ukochane miejsce odpoczynku. Myślała, że wraz z wyjazdem do Londynu przyjdzie jej stagnacja do emerytury. A tu przyszło miłe zaskoczenie w postaci pewnej pełnej życia rudej brunetko szatynki, która zdawało się mogła wnieść nieco kolorów do życia Mulciber.
-Są - przyznała - chyba są wszędzie - dodała zaraz, wpadając w krótką zadumę. Z pewnością są w starych miejscach, a szkoły zazwyczaj do najmłodszych budynków nie należą.
-Ale pytałam w sumie, bo zajmuje się duchami... W zasadzie to w Norwegii się tym zajmowałam. Myślałam, że może odwdzięczę ci się jakimś seansikiem - stwierdziła, idąc do wyjścia - ale skoro nie lubisz... - zerknęła zaraz na nią. Oczywiście, że jej oczom rzuciła się w oczy blizna, ale nie była pewna czy mogła o nią pytać. Czy nie będzie to zbyt zuchwałe? Nie znały się tak blisko, a Mulciber nie wiedziała czy wraz z nią idzie jakiś pokład emocjonalny.
-Ładny tatuaż - skinęła głową w kierunku jej brzucha, trochę licząc na to, iż dziewczyna się nie obrazi. Nie chciała tracić towarzyszki tak szybko, szczególnie że dotychczas nie poznała wielu interesujących ludzi.
-Gdzie... eee... - to było dobre pytanie. Rozejrzała się dookoła, gdy wyszły z baru - Niemagiczna część londynu...- zaraz uśmiechnęła się głupio - możemy tam się chyba przeteleportować, nie? pójdzie szybciej niż chodzenie... tak sądzę- stwierdziła, bo nie bardzo potrafiła określić odległość domu z ów miejsca - Sprzedawać stacjonarnie jeszcze nie sprzedaje - zaczęła, rozglądając się po budynkach - ale zbiera i rozsyła zamówienia, wiem, że planuje otworzyć lokal, ale na tą chwilę szuka takowego... jak znajdzie miejscówkę, to się tam przejdziemy...
-Hu hu.. intrygujesz - stwierdziła z szelmowskim uśmiechem. Błoto straszne jej nie było. Naturę uwielbiała. Od małego włóczyła się po norweskich ziemiach, a klify upodobała sobie jako jej ukochane miejsce odpoczynku. Myślała, że wraz z wyjazdem do Londynu przyjdzie jej stagnacja do emerytury. A tu przyszło miłe zaskoczenie w postaci pewnej pełnej życia rudej brunetko szatynki, która zdawało się mogła wnieść nieco kolorów do życia Mulciber.
-Są - przyznała - chyba są wszędzie - dodała zaraz, wpadając w krótką zadumę. Z pewnością są w starych miejscach, a szkoły zazwyczaj do najmłodszych budynków nie należą.
-Ale pytałam w sumie, bo zajmuje się duchami... W zasadzie to w Norwegii się tym zajmowałam. Myślałam, że może odwdzięczę ci się jakimś seansikiem - stwierdziła, idąc do wyjścia - ale skoro nie lubisz... - zerknęła zaraz na nią. Oczywiście, że jej oczom rzuciła się w oczy blizna, ale nie była pewna czy mogła o nią pytać. Czy nie będzie to zbyt zuchwałe? Nie znały się tak blisko, a Mulciber nie wiedziała czy wraz z nią idzie jakiś pokład emocjonalny.
-Ładny tatuaż - skinęła głową w kierunku jej brzucha, trochę licząc na to, iż dziewczyna się nie obrazi. Nie chciała tracić towarzyszki tak szybko, szczególnie że dotychczas nie poznała wielu interesujących ludzi.
-Gdzie... eee... - to było dobre pytanie. Rozejrzała się dookoła, gdy wyszły z baru - Niemagiczna część londynu...- zaraz uśmiechnęła się głupio - możemy tam się chyba przeteleportować, nie? pójdzie szybciej niż chodzenie... tak sądzę- stwierdziła, bo nie bardzo potrafiła określić odległość domu z ów miejsca - Sprzedawać stacjonarnie jeszcze nie sprzedaje - zaczęła, rozglądając się po budynkach - ale zbiera i rozsyła zamówienia, wiem, że planuje otworzyć lokal, ale na tą chwilę szuka takowego... jak znajdzie miejscówkę, to się tam przejdziemy...