06.10.2024, 03:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.10.2024, 04:49 przez Atreus Bulstrode.)
Było parę rzeczy które mogłoby sprawić, że Atreus nie zabrałby się z miejsca za masakrowanie postrachu z Podziemnych Ścieżek czyli zasranego Savage'a, ale najważniejszą z nich był chyba fakt, że mógł bo chociaż raz zobaczyć na oczy. Wtedy sprawa byłaby o wiele prostsza, bo nawet jeśli aury nie były takie unikatowe jak mogłoby się niektórym wydawać, to kiedy zobaczyłby te szare i zielone barwy charakterystyczne dla Maeve i zestawił je z kolorami Raynora, to zastanowiłby się ze trzy razy czy coś nie jest nie tak. No dobrze, raz, ale wciąż zostałoby pomyślane.
Może gdyby się spojrzała, zamiast walczyć ze sobą by tego nie zrobić, to znaleźliby jakąś nić porozumienia, ale niestety. Dłoń ułożona na karku metamorfomaga drgnęła i Chang mogła poczuć że spotkanie z blatem jest jednak nieuniknione. Łokieć wywinął jej się krzywo, zapewniając najwyżej nieco niewygody i odrobinę tylko zmniejszając szkody. Nos chrupnął i pociekła z niego krew.
Właściciel sklepu już parę chwil temu zrobił to co uważał za najrozsądniejsze, czyli po wsunięciu paczki na blat z miejsca wrócił na zaplecze, zostawiając ich dwójkę samym sobie. Pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz ktoś mu tutaj robił burdy w sklepie, bo Atreus nie spodziewał się żeby tu co dnia panowała pełna kultura i poszanowanie mienia.
- Mocne słowa jak na kogoś kto smarka mi krwią na buty - powiedział wreszcie, absolutnie z siebie zadowolony, przez moment patrząc na rozlewającą się ciurkiem czerwień. Uznając też sprawę za względnie załatwioną, bo Raynor wydawał mu się przynajmniej chwilowo spacyfikowany i niegroźny, przysunął sobie paczkę którą przyszedł tego dnia odebrać. A potem poklepał pudełko, jakby się rozmyślił co do otworzenia go w tym momencie i znowu odwrócił się do przemienionej Maeve. - Wiesz, zawsze mnie zastanawiało mnie jedno. Twoje nazwisko, Savage - z przekorą poprawił swojego bujnego wąsa, w nonszalanckim geście upewniając się że mu się nie przekrzywił. - Stara cię nie kochała czy może zapałałeś jaką pasją do zostania klaunem? Wiesz, całkiem dobrze by się to wpisywało w koncept takich Bellów. The Savage. Brzmi prawie tak debilnie jak The Edge, tak dla przykładu.
Może gdyby się spojrzała, zamiast walczyć ze sobą by tego nie zrobić, to znaleźliby jakąś nić porozumienia, ale niestety. Dłoń ułożona na karku metamorfomaga drgnęła i Chang mogła poczuć że spotkanie z blatem jest jednak nieuniknione. Łokieć wywinął jej się krzywo, zapewniając najwyżej nieco niewygody i odrobinę tylko zmniejszając szkody. Nos chrupnął i pociekła z niego krew.
Właściciel sklepu już parę chwil temu zrobił to co uważał za najrozsądniejsze, czyli po wsunięciu paczki na blat z miejsca wrócił na zaplecze, zostawiając ich dwójkę samym sobie. Pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz ktoś mu tutaj robił burdy w sklepie, bo Atreus nie spodziewał się żeby tu co dnia panowała pełna kultura i poszanowanie mienia.
- Mocne słowa jak na kogoś kto smarka mi krwią na buty - powiedział wreszcie, absolutnie z siebie zadowolony, przez moment patrząc na rozlewającą się ciurkiem czerwień. Uznając też sprawę za względnie załatwioną, bo Raynor wydawał mu się przynajmniej chwilowo spacyfikowany i niegroźny, przysunął sobie paczkę którą przyszedł tego dnia odebrać. A potem poklepał pudełko, jakby się rozmyślił co do otworzenia go w tym momencie i znowu odwrócił się do przemienionej Maeve. - Wiesz, zawsze mnie zastanawiało mnie jedno. Twoje nazwisko, Savage - z przekorą poprawił swojego bujnego wąsa, w nonszalanckim geście upewniając się że mu się nie przekrzywił. - Stara cię nie kochała czy może zapałałeś jaką pasją do zostania klaunem? Wiesz, całkiem dobrze by się to wpisywało w koncept takich Bellów. The Savage. Brzmi prawie tak debilnie jak The Edge, tak dla przykładu.