05.10.2024, 12:30 ✶
z Atreusem przy namiocie
– Nie jestem pewna. To bajka, którą opowiadała mi babcia, o elfim żołnierzu, który został księciem ciemnego miasta, ale po drodze stracił wszystkich, których kochał – powiedziała Brenna, ale zaraz uśmiechnęła się, w odróżnieniu do niego całkiem szczerze. – A złośliwy elf, płatający figle… kojarzy mi się z Pukiem, ze Snu nocy letniej.
O mugolskich historiach w gruncie rzeczy starała się wspominać rzadko – ot by ludzie wiedzieli, o czym mówi – i w konsekwencji na przykład dopiero niedawno odkryła, że Thomas Figg darzy książki Tolkiena podobną miłością do tej, jaką ona sama miała do jego dzieł. Kąciki jej ust powędrowały jeszcze wyżej, kiedy Atreus uznał, że to jej wina. Elfy dla niej zresztą na zawsze miały się kojarzyć w głównej mierze z piękną Galadrielą i mądrym Elrondem, chociaż miała w głowie wiele baśni i legend na ich temat. Upodobanie do tych mogło być pokłosiem natury widmowidza, a może to widmowidzenie stało się upokłosiem tego upodobania.
– Uszy tylko potęgują efekt. – A włosy, które w tej dłuższej wersji okazywały się dość niesforne, dodatkowo go podbijały. – Tak naprawdę chodzi o uśmiech.
Dokładnie ten zresztą, który pojawił się teraz na jego ustach, i z którym wyglądał trochę, jakby coś kombinował. I którego nie nazwałaby w żadnym razie nieszczerym, ale miała dziwne wrażenie, że czasem było w nim trochę kalkulacji, i że bywały chwile, nawet jeśli rzadkie, w których uśmiechał się zupełnie inaczej.
– Morpheus za to pomijając strój, fryzurę i uszy, potrafi patrzeć odpowiednio groźnie i melancholijnie – dodała, znów zniżając głos, chociaż nie rozmawiali o niczym tajnym, bo i takich rozmów nie toczyłaby w tym gronie… ale nie każdy był tak rozważny, dlatego Brenna ogólnie nasłuchiwała, tak dość odruchowo, co dobiegnie jej, absolutnie niepodrobionych uszu. Odruchowo też gdy szli, wzrokiem poszukiwała przez chwilę Ministry i jej młodego towarzysza, który… no cóż, gdy obserwowała go, zdawał się bardzo nie chcieć tutaj być, a potem prowadzącej. – Crouch umie przyciągnąć uwagę, to na pewno. A Enzo był na tym samym roku co Erik, kojarzę go z Hogwartu, zawsze bardzo interesował się modą. Hm… tancerka. Dlaczego nie, można ją zaczepić. Dziewczyna zmieniła sukienkę – mruknęła, chociaż ot stwierdzając fakt. Nie zdawała się przykładać do tego głębokiej wagi, chociaż miała wrażenie, że tancerka nie miała wcześniej pojęcia, kto zaprojektował ubrania. Brenna czuła w związku z tym jakby odrobinę satysfakcji. Wiedziała, że to kontrowersyjne, że Enzo wrzucono nagle pod Hogwarts Express, a ten mógł nawet nie zdawać sobie z tego sprawy, że panna Avery mogła mieć kłopoty, a jednak takie wniknięcie mugolaków – bo przecież ojciec Rity też był mugolakiem – tam, gdzie jeszcze pięćdziesiąt lat temu wstęp mieli tylko czystokrwiści, było czymś, co po prostu musiała przyjąć z pewnym zadowoleniem.
na plotki
– Nie jestem pewna. To bajka, którą opowiadała mi babcia, o elfim żołnierzu, który został księciem ciemnego miasta, ale po drodze stracił wszystkich, których kochał – powiedziała Brenna, ale zaraz uśmiechnęła się, w odróżnieniu do niego całkiem szczerze. – A złośliwy elf, płatający figle… kojarzy mi się z Pukiem, ze Snu nocy letniej.
O mugolskich historiach w gruncie rzeczy starała się wspominać rzadko – ot by ludzie wiedzieli, o czym mówi – i w konsekwencji na przykład dopiero niedawno odkryła, że Thomas Figg darzy książki Tolkiena podobną miłością do tej, jaką ona sama miała do jego dzieł. Kąciki jej ust powędrowały jeszcze wyżej, kiedy Atreus uznał, że to jej wina. Elfy dla niej zresztą na zawsze miały się kojarzyć w głównej mierze z piękną Galadrielą i mądrym Elrondem, chociaż miała w głowie wiele baśni i legend na ich temat. Upodobanie do tych mogło być pokłosiem natury widmowidza, a może to widmowidzenie stało się upokłosiem tego upodobania.
– Uszy tylko potęgują efekt. – A włosy, które w tej dłuższej wersji okazywały się dość niesforne, dodatkowo go podbijały. – Tak naprawdę chodzi o uśmiech.
Dokładnie ten zresztą, który pojawił się teraz na jego ustach, i z którym wyglądał trochę, jakby coś kombinował. I którego nie nazwałaby w żadnym razie nieszczerym, ale miała dziwne wrażenie, że czasem było w nim trochę kalkulacji, i że bywały chwile, nawet jeśli rzadkie, w których uśmiechał się zupełnie inaczej.
– Morpheus za to pomijając strój, fryzurę i uszy, potrafi patrzeć odpowiednio groźnie i melancholijnie – dodała, znów zniżając głos, chociaż nie rozmawiali o niczym tajnym, bo i takich rozmów nie toczyłaby w tym gronie… ale nie każdy był tak rozważny, dlatego Brenna ogólnie nasłuchiwała, tak dość odruchowo, co dobiegnie jej, absolutnie niepodrobionych uszu. Odruchowo też gdy szli, wzrokiem poszukiwała przez chwilę Ministry i jej młodego towarzysza, który… no cóż, gdy obserwowała go, zdawał się bardzo nie chcieć tutaj być, a potem prowadzącej. – Crouch umie przyciągnąć uwagę, to na pewno. A Enzo był na tym samym roku co Erik, kojarzę go z Hogwartu, zawsze bardzo interesował się modą. Hm… tancerka. Dlaczego nie, można ją zaczepić. Dziewczyna zmieniła sukienkę – mruknęła, chociaż ot stwierdzając fakt. Nie zdawała się przykładać do tego głębokiej wagi, chociaż miała wrażenie, że tancerka nie miała wcześniej pojęcia, kto zaprojektował ubrania. Brenna czuła w związku z tym jakby odrobinę satysfakcji. Wiedziała, że to kontrowersyjne, że Enzo wrzucono nagle pod Hogwarts Express, a ten mógł nawet nie zdawać sobie z tego sprawy, że panna Avery mogła mieć kłopoty, a jednak takie wniknięcie mugolaków – bo przecież ojciec Rity też był mugolakiem – tam, gdzie jeszcze pięćdziesiąt lat temu wstęp mieli tylko czystokrwiści, było czymś, co po prostu musiała przyjąć z pewnym zadowoleniem.
na plotki
Rzut Z 1d100 - 71
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.