• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[05.07.1972] When your reality drowns

[05.07.1972] When your reality drowns
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
03.10.2024, 03:45  ✶  
To byłby bardzo ładny tekst do wypisania na nagrobku. Żył jak ogień, więc umarł od wody. Ale nawet jeśli Atreus wydawał się przeć przez życie niczym ogień, trawiąc wszystko co napotkał na swojej drodze, w jego naturze leżała woda. Był wzburzoną kipielą, która w swojej postaci mogła uratować kogoś przed zbyt dotkliwym upadkiem lub roztrzaskać o ukryte gdzieś głębiej skały. Ale to, że inni byli w stanie postrzegać go jako drgający płomień, pozornie ogrzewający dłonie, jednak gotowy w każdej chwili wybuchnąć i połknąć wszystko na swojej drodze? Wciąż mieli rację, bo Atreus sam tak bardzo chciał być tym ogniem. Ogień był jego gniewem, który towarzyszył mu niemal całe życie, a który dostał od swoich przyjaciół. Ogień był takim, jakim go widziano - pozostawiał za sobą popioły i dym, jednak oświetlał też wszystko co znajdowało się dookoła. A woda... ci, którzy bali się głębin mieli rację. I Bulstrode najbardziej też bał się przecież siebie samego.

Nie spodziewał się, że szarpnie nim zaklęcie, ale przywitał to uczucie z pewnego rodzaju ulgą. Bo nawet jeśli samo przyciąganie nie było przesadnie przyjemne, a woda znowu zalała mu usta, nos i na chwilę całą twarz, to oznaczało że nie musiał czekać kolejnych sekund, zastanawiając się jakie właściwie miał szanse w spotkaniu z syreną. Teraz, kiedy zadziałała na niego jej piosenka, której echo subtelnie dźwięczało jeszcze w uszach, spowalniając ruchy. Teraz, kiedy nie był pewien czy palce dadzą radę pochwycić pewniej różdżkę i rzucić zaklęcie w odpowiednim kierunku. Gdyby nie Cain, byłby na łasce tej istoty i było w tym coś gorzkiego. W świadomości jak łatwo było jej go oczarować i uśpić czujność.

Poczuł, jak Bletchey łapie go pod pachu i kopnął nogami, próbując znaleźć oparcie w już płytszej wodzie. Pięty napotkały opór i rozpoczęli swój krótki i pokraczny taniec w drodze poza wodę, gdzie ni ten Atreus faktycznie był z wody wyciągany, ni to próbował to zrobić sam. Ale kiedy poczuł pod dłońmi pewny grunt, odetchnął z ulgą. Na tyle na ile mógł, oczywiście, bo był to rwany oddech, przerywany pokasływaniem i drapiącym gardłem.

Spokój był wręcz dotkliwy, bo kiedy Bletchey spojrzał czujnie na fale, te wydawały się tak samo niewzruszone jak wcześniej. Coś błysnęło, może połyskująca łuska, ale pieśń nie rozległa się znowu.

Panika, która wcześniej łapała Atreusa za gardło, zmieszana z obrzydliwie słodkim upojeniem, zaczęła wreszcie opadać, pozwalając mu odzyskać trzeźwość myślenia. Będą musieli to cholerne miejsce oznaczyć w raporcie, jakie warte sprawdzenia przez Departament Kontroli Nad Zwierzętami i miał nadzieję, że coś z tym zrobią. Oszołomienie mijało i na jego miejsce wskoczyły przekleństwa. Najpierw powtarzane w głowie, a potem już na głos, pod nosem. I z gorliwością równającą się modlitwie.
- Lepiej - rzucił, unosząc rękę i dając znać, że wystarczy tego klepania. Gardło paliło, ale nie zachłysnął się wodą na tyle, by był to prawdziwy problem. - Nie. Nie. Chyba nie? - odwrócił twarz w kierunku wody. Spokojnych fal, które obmywały piasek z okropnym wręcz rozleniwieniem. - Kurwa - kaszlnął jeszcze raz, krzywiąc się przy tym. - Dzięki - spojrzał na Caina i próbował się uśmiechnąć, ale była to dość krzywa próba. - Ale myślę też, że znaleźliśmy nasz problem i przez to nic tu po nas. Trzeba to zgłosić, a ja... ja muszę zmienić buty. - z jakiegoś powodu chlupocząca w nich woda wydawała się okropnym problemem. Ale też tym samym postanowił skorzystać z propozycji Bletcheya, żeby to on prowadził. Wyciągnął do niego rękę, przecierając jeszcze twarz z wody, a potem na plaży rozległ się trzask teleportacji i dwójka aurorów zniknęła z miejsca zdarzenia.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1607), Cain Bletchley (1182)




Wiadomości w tym wątku
[05.07.1972] When your reality drowns - przez Atreus Bulstrode - 02.08.2024, 03:35
RE: [05.07.1972] When your reality drowns - przez Cain Bletchley - 22.08.2024, 19:02
RE: [05.07.1972] When your reality drowns - przez Atreus Bulstrode - 12.09.2024, 05:37
RE: [05.07.1972] When your reality drowns - przez Cain Bletchley - 02.10.2024, 14:00
RE: [05.07.1972] When your reality drowns - przez Atreus Bulstrode - 03.10.2024, 03:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa