01.10.2024, 22:45 ✶
Cassandra na moment obejrzała się na nich, jakby na coś czekała, ale słysząc że jej pytanie odbiło się od ściany, wróciła do tej okropnie cichej i ponurej wycieczki.
- Mauzoleum to tylko główna część całego kompleksu. Trzeba przez nie przejść, żeby dostać się do Katakumb - rzuciła oschle, kiedy kroki ich trójki wystukiwały odbijający się echem rytm.
Wbrew pozorom spreparowane organy czy zakonserwowane ciała nie były niczym niezwykłym w prowadzonym przez Fawleyów Mauzoleum. Na głównej przestrzeni, tam gdzie mieli wstęp chętni zwiedzający, pełno było tego typu egzemplarzy. Dochodziły do tego wszelkie rozumne rasy, rozkładane na części i prezentowane w całej swej groteskowej okazałości. Czego jednak nie można było tam znaleźć, to tych najbardziej strzeżonych tajemnic rodu, które z kolei znajdowały się głęboko pod ziemią, a gdzie nie mieli dostępu nawet wszyscy członkowie rodu.
Dlatego Cassandra musiała ich wprowadzić pod osłoną nocy i sama - nikt nie byłby zadowolony, wiedząc że dysponuje rodzinnymi sekretami, nawet jeśli w grę wchodził sam Czarny Pan.
Stanęli przed posągiem. Wykonany z czarnego marmuru przedstawiał jakąś młodą dziewczynę, która trzymała w dłoni pochodnię. Fawley sięgnęła, delikatnie wysuwając przedmiot z jej kamiennych dłoni, a potem wyszeptała zaklęcie i zapłonął błękitny płomień. W chłodnym świetle błysnęło wyryte na podeście Mors solum initium est i figura poruszyła się. Rzeźba cofnęła się, a podłoga w miejscu gdzie stała zadygotała, aż wreszcie kamienie uskoczyły, zmieniając położenie jednej po drugim i formując prowadzące w dół schody.
Cassandra przez moment patrzyła na stopnie, aż wreszcie wyciągnęła dłoń z pochodnią w kierunku mężczyzn.
- Będzie wam potrzebna.
- Mauzoleum to tylko główna część całego kompleksu. Trzeba przez nie przejść, żeby dostać się do Katakumb - rzuciła oschle, kiedy kroki ich trójki wystukiwały odbijający się echem rytm.
Wbrew pozorom spreparowane organy czy zakonserwowane ciała nie były niczym niezwykłym w prowadzonym przez Fawleyów Mauzoleum. Na głównej przestrzeni, tam gdzie mieli wstęp chętni zwiedzający, pełno było tego typu egzemplarzy. Dochodziły do tego wszelkie rozumne rasy, rozkładane na części i prezentowane w całej swej groteskowej okazałości. Czego jednak nie można było tam znaleźć, to tych najbardziej strzeżonych tajemnic rodu, które z kolei znajdowały się głęboko pod ziemią, a gdzie nie mieli dostępu nawet wszyscy członkowie rodu.
Dlatego Cassandra musiała ich wprowadzić pod osłoną nocy i sama - nikt nie byłby zadowolony, wiedząc że dysponuje rodzinnymi sekretami, nawet jeśli w grę wchodził sam Czarny Pan.
Stanęli przed posągiem. Wykonany z czarnego marmuru przedstawiał jakąś młodą dziewczynę, która trzymała w dłoni pochodnię. Fawley sięgnęła, delikatnie wysuwając przedmiot z jej kamiennych dłoni, a potem wyszeptała zaklęcie i zapłonął błękitny płomień. W chłodnym świetle błysnęło wyryte na podeście Mors solum initium est i figura poruszyła się. Rzeźba cofnęła się, a podłoga w miejscu gdzie stała zadygotała, aż wreszcie kamienie uskoczyły, zmieniając położenie jednej po drugim i formując prowadzące w dół schody.
Cassandra przez moment patrzyła na stopnie, aż wreszcie wyciągnęła dłoń z pochodnią w kierunku mężczyzn.
- Będzie wam potrzebna.