adnotacja moderatora
Użyto do Rozliczenia Lata 1972 - Asena Greyback
To był dla Agathy okropny dzień. Oczywiście, każdy dzień spędzony w Dziurawym Kotle należał do tych z kategorii 'ledwo do wytrzymania'. Po pierwsze, w barze przewinęło się dzisiejszego dnia o jednego faceta w garniturze za dużo. Wstając rano stwierdziła, że jej limit na dzisiaj to jakichś trzech, ale jakimś zrządzeniem złośliwego losu ktoś dostał awans i stwierdził że przyprowadzenie kolegów do Dziurawego, to będzie najlepszy pomysł na świecie. A co gorsze, na koniec jeden z nich obrzygał jej buty.
Wyczyściła wszystko zaklęciami chyba ze trzy razy, żeby mieć absolutną pewność że niczego nie przeoczyła, ale wciąż miała nieprzyjemne uczucie, że powinna to obuwie zwyczajnie wyrzucić do śmietnika, bo to wspomnienie pozostanie z nią już na zawsze. Od tego ostatniego wydarzenia w Kotle zaczęła też układać plan co do tego, jak właściwie powinna to odreagować, bo wciąż czuła jak coś się w niej gotuje na samo wspomnienie, coś cofa nieprzyjemnie do gardła, a przecież w trybie natychmiastowym podziękowała garniturkom, kończąc ich przygodę w barze akompaniamentem wściekłych wrzasków.
Właśnie w takich momentach myślała o Rodolphusie. Rozrzewnienie już dawno przemieniło się w gorycz. Wcześniej wysyłała mu listy z rozpaczy, ale potem odkryła jak terapeutycznie działało na nią obranie sobie na cel właśnie jego. Złamał jej serce, uprzedził do ludzi na całe życie, więc wydawał się idealnym materiałem by odbijać sobie na nim wszystko to, na co nie miał absolutnie wpływu.
I o tym liście myślała, kiedy opuściła knajpę. Drogi Rodolphusie, słyszałam że ostatnio znaleziono na cmentarzu nadgryziony i na wpół zgniły mózg. Czy to twój? Brzmiało to okropnie obcesowo i niewybrednie, ale nosiło ją na wszystkie strony. Ale może przyjdzie jej do głowy coś o wiele sprytniejszego, kiedy tylko dopadnie do cukierni, zabrać odłożone dla niej słodkości. Podążając przejściem na główną ulicę nawet nie zwróciła uwagi na mężczyznę, który opierał się tam o ścianę, zbyt zajęta sprawdzaniem czy zabrała wszystkie swoje rzeczy ze zmiany i co ważniejsze, myśląc o tej słodkiej bułeczce, co się w nią za parę chwil wgryzie.