Zbadać tajemnice Mauzoleum Fawleyów. Zadanie banalne do wykonania, lecz bez dobrych znajomości, byle kto tam nie wejdzie. Tym samym rodzina chyba nie organizowała wycieczek, gdzie można było nabyć bilet wstępu, aby wejść bez problemu. Oni jednak mieli się tam "zakraść". Zbadać miejsce. Nie mając żadnych szczegółów, nie wiedząc po co i czego szukać. Rozejrzeć się? Gdyby nie to, że całe to Mauzoleum i zadanie z nim związane, było w jakimś stopniu powiązane z pracą i zainteresowaniami Traversa, najpewniej by odmówił.
Również badał tajemnice śmierci. Należał do klubu Spectum. I choć dowiedział się, że przewodnicząca klubu, Cassandra, została wcielona do ich organizacji, Nicholas nie chciał zdradzać swojej tożsamości. Na twarz nałożył maskę, która nie tylko ukrywała jego wygląd, ale również pozwalała modyfikować głos. Na swoją czarną koszulę i spodnie, założył czarną szatę śmierciożercy. Na głowę naciągnął kaptur. Jego blond włosy, mogły rzucać się w oczy, a tego też chciał uniknąć.
Do wspominanego Mauzoleum nie było w sumie daleko. Nicholas miał w tej wiosce swój dom. Na wszelki wypadek, załatwił sobie świstoklik do domu, gdyby coś niespodziewanie poszło nie tak. Gdyby samo zwiedzanie podziemi posiadłości, mogło stanowić pewne problemy. Dobrze jest zabezpieczyć się czymś do ekspresowej ewakuacji.
Zjawił się z towarzyszącym mu Viperą o wyznaczonej porze jak i miejscu. Podszedł także do tej furtki i wszedł za towarzyszem, przekraczając granicę terenu. Na dłoniach Nicholas miał swoje czarne rękawice. Cokolwiek by nie dotknął, nie chciałby pozostawiać swoich śladów. Spojrzał na znaną mu kobietę, która zadała pytanie. Lestrange nie odpowiedział, ale skinął głową i zachęcił ją do pokierowania ich. Może nie trzeba było się odzywać, kiedy wszelkie ruchy były widoczne przy świetle, stopniowo ubywającej pełni księżyca.
- Prowadź.Zwrócił się do niej jednym słowem. Głosem zniekształconym przez maskę. Zalecając do działania, aby nie tracili już czasu.