30.09.2024, 10:32 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.09.2024, 11:07 przez Anthony Shafiq.)
Pośród swoich przyjaciół Anthony Shafiq jest uważany za największego romantyka.
Spowodowane jest to faktem, że od najmłodszych lat ścierały się w mężczyźnie dwie siły: pragmatyzm, mówiący o tym jak można sterować miłością tłumu, jak cynizm jest niezbędnym elementem, by manipulować ludźmi i osiągać dzięki temu wymierne korzyści; oraz romantyzm właśnie, wyczytany z kart średniowiecznych poematów i XIX wiecznych epopei, obficie podlewany wielką tęsknotą za byciem kochanym z wzajemnością.
Preferencje wobec osób tej samej płci nigdy nie były pomocne, mężczyzna wolał unikać tego typu kontaktów, zwłaszcza po tragicznej śmierci swojego pierwszego partnera, która odcisnęła na nim piętno na kilkanaście lat, utwierdzając go w przekonaniu, że zakochanie sprowadza tylko słabość i cierpienie, zawsze zwieńczone tragicznym finałem. Z drugiej strony Anthony odkrył w sobie inne odcienie miłości, którymi mógł obdarzać swoich najbliższych bez względu na płeć, poświęcając im swój czas, uwagę oraz bezwarunkową pomoc w razie potrzeby.
Choć ze swoją żoną całował się tylko raz, zgodnie z tradycją na ślubnym kobiercu, z pełnym przekonaniem mógłby powiedzieć, że kochał ją, aż do ostatniego oddechu, który uleciał z jej klątwą przemienioną ptasiej piersi. Choć przez lata wyblakło nastoletnie pożądanie wobec przyjaciela ze szkolnej ławy, to bieżącą relację prędzej nazwałby miłością, w której wzajemne zaufanie i niezliczone godziny wspólnej pracy przekuły się na pewność i poczucie bezpieczeństwa we wzajemnej lojalności.
W innych ludziach pociąga go idealizm, optymizm i niewinność. Ponieważ sam odrzucił te aspekty swojej natury, lgnie jak ćma do światła zachwycając się łagodnością rozkwitającą w okrutnym i bezwzględnym świecie. Ma silne instynkty opiekuńcze, które wyraża niekiedy nadmierną protekcjonalnością i naruszającym granice pozyskiwaniem informacji czy wpływaniem na otoczenie kochanej przez niego osoby.
Z wiekiem stał się niezwykle sentymentalny, ale też ugruntowany w swoich przekonaniach dotyczących przemijalności cudzych uczuć, wobec niezmienności jego własnych. O ile swobodnie czuje się w miłości przyjacielskiej, o tyle w romantycznej stąpa po nieznanym sobie gruncie. Jest przekonany, że kto w relacji kocha bardziej, ten naraża się na zranienie i porzucenie. Nie umie wprost wyrażać swoich potrzeb emocjonalnych, obawiając się utraty kontroli i odrzucenia.
Spowodowane jest to faktem, że od najmłodszych lat ścierały się w mężczyźnie dwie siły: pragmatyzm, mówiący o tym jak można sterować miłością tłumu, jak cynizm jest niezbędnym elementem, by manipulować ludźmi i osiągać dzięki temu wymierne korzyści; oraz romantyzm właśnie, wyczytany z kart średniowiecznych poematów i XIX wiecznych epopei, obficie podlewany wielką tęsknotą za byciem kochanym z wzajemnością.
Preferencje wobec osób tej samej płci nigdy nie były pomocne, mężczyzna wolał unikać tego typu kontaktów, zwłaszcza po tragicznej śmierci swojego pierwszego partnera, która odcisnęła na nim piętno na kilkanaście lat, utwierdzając go w przekonaniu, że zakochanie sprowadza tylko słabość i cierpienie, zawsze zwieńczone tragicznym finałem. Z drugiej strony Anthony odkrył w sobie inne odcienie miłości, którymi mógł obdarzać swoich najbliższych bez względu na płeć, poświęcając im swój czas, uwagę oraz bezwarunkową pomoc w razie potrzeby.
Choć ze swoją żoną całował się tylko raz, zgodnie z tradycją na ślubnym kobiercu, z pełnym przekonaniem mógłby powiedzieć, że kochał ją, aż do ostatniego oddechu, który uleciał z jej klątwą przemienioną ptasiej piersi. Choć przez lata wyblakło nastoletnie pożądanie wobec przyjaciela ze szkolnej ławy, to bieżącą relację prędzej nazwałby miłością, w której wzajemne zaufanie i niezliczone godziny wspólnej pracy przekuły się na pewność i poczucie bezpieczeństwa we wzajemnej lojalności.
W innych ludziach pociąga go idealizm, optymizm i niewinność. Ponieważ sam odrzucił te aspekty swojej natury, lgnie jak ćma do światła zachwycając się łagodnością rozkwitającą w okrutnym i bezwzględnym świecie. Ma silne instynkty opiekuńcze, które wyraża niekiedy nadmierną protekcjonalnością i naruszającym granice pozyskiwaniem informacji czy wpływaniem na otoczenie kochanej przez niego osoby.
Z wiekiem stał się niezwykle sentymentalny, ale też ugruntowany w swoich przekonaniach dotyczących przemijalności cudzych uczuć, wobec niezmienności jego własnych. O ile swobodnie czuje się w miłości przyjacielskiej, o tyle w romantycznej stąpa po nieznanym sobie gruncie. Jest przekonany, że kto w relacji kocha bardziej, ten naraża się na zranienie i porzucenie. Nie umie wprost wyrażać swoich potrzeb emocjonalnych, obawiając się utraty kontroli i odrzucenia.