27.09.2024, 20:28 ✶
Electra ucieszyła się, że dziewczyna jej zaufała i chwyciła za dłoń. Niezależnie od tego kim była nieznajoma, ani co jej się przydarzyło, czarownica bardzo nie chciała zostawiać jej samej w lesie.
— Scylla... Czyli obie mamy imiona z mitologii greckiej. — Electra, w przeciwieństwie do Icarusa, nigdy nie interesowała się ani historią ani mitami. Ari wpadł jednak na genialny pomysł, by w ramach bajek na dobranoc, opowiedzieć siostrzyczce fabułę Iliady i Odysei, więc dziewczyna kojarzyła najważniejsze momenty. Nazwisko Scylli nie wywołało u Prewettówny żadnej negatywnej reakcji, bo chociaż obiło jej się o uszy, to nigdy nie miała styczności z działalnością Fenrisa Greybacka. Była jednak pewna, że Scylla Greyback zdecydowanie nie brzmiało jak imię mugolki. — W jakim domu byłaś w Hogwarcie? Nie pamiętam cię z Gryffindoru. — dziewczyna wyglądała na jej rówieśniczkę, więc prawdopodobnie przebywały w szkole w tym samym czasie.
— Nie musi mieć znaczenia, jeśli tobie na tym nie zależy. — wzruszyła ramionami. Electra była zdania, że liczy się to, kim ludzie są obecnie, a nie kim byli w przeszłości. W mugolskim Londynie poznała masę osób, które porzuciły swoje nudne życia na angielskiej prowincji, by szukać szczęścia i sławy w stolicy. Nie mówiąc już o tym, że niektórzy mieli naprawdę trudną przeszłość i nie chcieli o niej nie wspominać. Nie umknął jej także chłodniejszy ton Scylli, więc wolała nie drążyć tego tematu. — Dobra, ale... skąd możesz mieć pewność, co znam? — ta wypowiedź Greyback trochę ją skonfundowała. Czyżby aż tak wyglądała na rozpuszczoną dziewczynkę z Horyzontalnej? Może Scylla jednak nie chodziła do Howartu i wychowała się gdzieś za granicą?
Kiedy towarzyszka zgodziła się na spacer, Electra powoli ruszyła z nią do przodu. Dziewczyna wciąż drżała, ale widać już było minimalną poprawę.
— Kim jestem? Hmm… — nad tym pytaniem Prewettówna musiała się chwilę zastanowić, bo po prawdzie, sama nie wiedziała, kim jest. Może w takiej sytuacji wypadałoby po prostu odpowiedzieć "jestem dziewiętnastoletnią modelką z Londynu", ale coś jej podpowiadało, że Scylla oczekiwała innych informacji. — Nie jestem jeszcze pewna, kim jestem. Odnoszę wrażenie, że moja tożsamość cały czas się zmienia, w zależności od tego, co mnie w danym momencie najbardziej interesuje. — mówiła, wpatrując się rosnące przed nimi drzewa. — Teraz chyba najbardziej jestem siostrą, która chce pomóc bratu w znalezieniu miłości. Czy to brzmi głupio?
— Scylla... Czyli obie mamy imiona z mitologii greckiej. — Electra, w przeciwieństwie do Icarusa, nigdy nie interesowała się ani historią ani mitami. Ari wpadł jednak na genialny pomysł, by w ramach bajek na dobranoc, opowiedzieć siostrzyczce fabułę Iliady i Odysei, więc dziewczyna kojarzyła najważniejsze momenty. Nazwisko Scylli nie wywołało u Prewettówny żadnej negatywnej reakcji, bo chociaż obiło jej się o uszy, to nigdy nie miała styczności z działalnością Fenrisa Greybacka. Była jednak pewna, że Scylla Greyback zdecydowanie nie brzmiało jak imię mugolki. — W jakim domu byłaś w Hogwarcie? Nie pamiętam cię z Gryffindoru. — dziewczyna wyglądała na jej rówieśniczkę, więc prawdopodobnie przebywały w szkole w tym samym czasie.
— Nie musi mieć znaczenia, jeśli tobie na tym nie zależy. — wzruszyła ramionami. Electra była zdania, że liczy się to, kim ludzie są obecnie, a nie kim byli w przeszłości. W mugolskim Londynie poznała masę osób, które porzuciły swoje nudne życia na angielskiej prowincji, by szukać szczęścia i sławy w stolicy. Nie mówiąc już o tym, że niektórzy mieli naprawdę trudną przeszłość i nie chcieli o niej nie wspominać. Nie umknął jej także chłodniejszy ton Scylli, więc wolała nie drążyć tego tematu. — Dobra, ale... skąd możesz mieć pewność, co znam? — ta wypowiedź Greyback trochę ją skonfundowała. Czyżby aż tak wyglądała na rozpuszczoną dziewczynkę z Horyzontalnej? Może Scylla jednak nie chodziła do Howartu i wychowała się gdzieś za granicą?
Kiedy towarzyszka zgodziła się na spacer, Electra powoli ruszyła z nią do przodu. Dziewczyna wciąż drżała, ale widać już było minimalną poprawę.
— Kim jestem? Hmm… — nad tym pytaniem Prewettówna musiała się chwilę zastanowić, bo po prawdzie, sama nie wiedziała, kim jest. Może w takiej sytuacji wypadałoby po prostu odpowiedzieć "jestem dziewiętnastoletnią modelką z Londynu", ale coś jej podpowiadało, że Scylla oczekiwała innych informacji. — Nie jestem jeszcze pewna, kim jestem. Odnoszę wrażenie, że moja tożsamość cały czas się zmienia, w zależności od tego, co mnie w danym momencie najbardziej interesuje. — mówiła, wpatrując się rosnące przed nimi drzewa. — Teraz chyba najbardziej jestem siostrą, która chce pomóc bratu w znalezieniu miłości. Czy to brzmi głupio?