• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
1 2 Dalej »
[29.06.1972] Blessed be the Daughters of Cain

[29.06.1972] Blessed be the Daughters of Cain
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#2
25.09.2024, 20:51  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.09.2024, 21:44 przez Louvain Lestrange.)  

Choć kochał rozpustę i zabawę prawię tak mocno jak kochał samego siebie, to nigdy nie zagalopował się w swoim wyuzdaniuz aż tak daleko. Nigdy nie musiał zanurzać się, aż tak głęboko pod brukiem w poszukiwaniu kolejnych uciech i nowych bodźców. Był na tyle zwyczajnym facecikiem, że klasyczny kawałek kobiecego tyłka i piersi w zupełności mu wystarczał. Taki duży chłopiec, co wciąż bawił się lalkami. A na burdelach, nie chwaląc się przesadnie, odrobinę się znał. Wiedział, że najlepsze są na Nokturnie, bo Pokątna i Horyzontalna były zbyt pruderyjne, by stać je było na lupanar z prawdziwego zdarzenia. Starsi eleganccy panowie od wieków zdradzali na boku swoje żony, a wciąż utrzymywali bigoteryjny klimat na ulicach magicznego Londynu, nad czym Louvain straszliwie ubolewał. Już panowie gentelmenowie mogli dać sobie spokój z tą farsą i po prostu zaakceptować fakt, że prostytucja to najpowszechniej powielany schemat biznesowy na każdym rynku usług w każdym miejscu na ziemi. Tak byłoby prościej dla każdego, dla nich, dla dziewcząt i chłopców, a nawet dla podatnika.

Chociaż gdyby nawet, to pewne usługi w tym zakresie wciąż balansowały na granicy moralności, nawet jeśli wylać na nie odrobinę liberalnej wolności. Bo martwe dziwki, w bardzo dużym uproszczeniu, nadal stały w pokracznej roszadzie z tym co było pociągające, czy nawet uwalniające z daleko, o wiele za daleko, przesuniętą granicą zrozumienia dla fetyszyzmu.

Sama wizytacja na podziemnych ścieżkach dla Lestranga była wciąż czymś nowym i niezbadanym, ale odwiedziny w Kościanym Zamtuzie to prawdziwa terra incognita. Był już spięty po spotkaniu ze staruchą z lasu, podążanie krok w krok za Rosie po cuchnących korytarzach podziemi wyłącznie podbijało stawkę. Musiał to jakoś odreagować. Tę bierną frustrację spowodowaną litrami goryczy jakie musiał przełknąć wbrew sobie, by utrzymać się należytym porządku i wybuchnąć słusznym gniewem. Może dzięki temu będzie łatwiej mu wyciągnąć z siebie energię którą zabrał ze sobą z limbo. Negatywne uczucia bardzo sprzyjały spaczeniu.

Choć starał się to ukrywać pod chłodną maską obojętności to dreszczyk emocji podekscytowania pobudzał go wystarczająco, by nie odczuwać zmęczenia po nieprzyjemnym spotkaniu z ciernistymi krzewami szeptuchy. Gdyby miał oceniać po tym pokoiku pewnie oceniłby go dość przeciętnie. W skrócie, burdel jak burdel. Nieco pretensjonalny i kiczowaty, ale taki był już urok takich miejsc. - Teraz już rozumiem... - rzucił niby od niechcenia. Siedząc na przeciwko Ambrosi, po drugiej stronie pokoju w bliźniaczym foteliku, w sztywnej pozie. Nie potrafił się całkowicie rozsiąść, czując jakieś podświadome, bierne obrzydzenie do każdej materii, mniej lub bardziej ożywionej pod sklepieniem tego przybytku. - Gdybym dorastał w takiej estetyce, uśmiech też nie pasowałby mi do twarzy.- dookreślił, rozkładając nieznacznie ręce na boki w drobnym geście. Uśmiechnął się płasko i tylko brwi zdradzały jego zadziorny temperament. Właściwie atmosfera tutaj była bardzo przytłaczająca, ciężka i gęsta niczym grobowe powietrze. - Żyjecie w czymś takim, a Ty narzekałaś na Las Wisielców... - dorzucił jeszcze na dokładkę. Tym razem brzmiał już poważniej, jakby w końcu wyraził swoją prawdziwą opinię. Zarzucając nogę na nogę, uklepał z powrotem na miejsce swoje ulizane, czarne włosy, jakby chciał nieco zrzucić z biernego napięcia. Siedzieli tak sobie, niczym w poczekali u lekarza, aż w końcu któraś z koleżanek zaszczyci ich swoją obecnością. Jeśli będzie chociaż w połowie tak martwa, jak martwa potrafiła być w środku Rosie, to powinna się nadać na to co planował.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambrosia McKinnon (1116), Louvain Lestrange (1286), Pan Losu (24)




Wiadomości w tym wątku
[29.06.1972] Blessed be the Daughters of Cain - przez Ambrosia McKinnon - 18.09.2024, 17:37
RE: [29.06.1972] Blessed be the Daughters of Cain - przez Louvain Lestrange - 25.09.2024, 20:51
RE: [29.06.1972] Blessed be the Daughters of Cain - przez Louvain Lestrange - 25.09.2024, 21:42
RE: [29.06.1972] Blessed be the Daughters of Cain - przez Pan Losu - 25.09.2024, 21:42
RE: [29.06.1972] Blessed be the Daughters of Cain - przez Ambrosia McKinnon - 12.11.2024, 23:05
RE: [29.06.1972] Blessed be the Daughters of Cain - przez Louvain Lestrange - 15.12.2024, 21:02
RE: [29.06.1972] Blessed be the Daughters of Cain - przez Ambrosia McKinnon - 13.03.2025, 04:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa