-Szefa Komnaty - jego brwi uniosły się. -Woah, to... Ambitne.
Chyba powinien cieszyć się, że jego wuj miał ambicje, które, zdaniem chłopaka, były właściwie na wyciągnięcie ręki. Morpheus był zdolny i mądry. Z pewnością poradziłby sobie na takim stanowisku.
Szef Komnaty. Jessie nie chciał na głos zadać pytania, które pojawiło się w jego głowie. Dlaczego teraz? Dlaczego nie wcześniej? Dlaczego nie później?
Papierosa odmówił i grzecznie podziękował i jak zazwyczaj odsuwał się w takich momentach, by dym z papierosa nie leciał w jego stronę i nie osiadł na jego włosach, tak teraz nie ruszył się i wpatrywał w wuja, niemal nie mrugając. Powinien się cieszyć, że wuj chciał zrobić ten wielki krok i pewnie powinien go zachęcać, że "Nareszcie! Jak nie ty, kto kto?" i takie tam, ale myśli mu uciekały w trochę innym kierunku.
Wciąż miał wrażenie, że jego mama i Jonathan ukrywali coś, co stało się w Mediolanie. Oboje temu zaprzeczali, ale to chyba jeszcze bardziej upewniało Jaspera, że jednak coś się stało. Pomimo rozmów, wciąż martwił się o Anthony'ego. Zapewne właśnie przez to zaczął się zastanawiać, czy Morpheus zdecydował się ubiegać o tę posadę właśnie teraz właśnie dlatego, że coś się stało.
Nie był pewien, czy powinien dalej pytać. Nie chciał przypadkiem pociągnąć za niewłaściwy sznurek, nacisnąć na wrażliwy punkt, który skierowałby na niego gniew Morpheusa. Jego palce podrygiwały lekko i zaciskały się na różdżce.
-Moje ekspercie spojrzenie mówi mi, że powinienem kupić Ricie ogromny bukiet kwiatów, że mnie nie zjadła i nie jestem częścią tego - skrzywił się, wciąż czując wokół siebie tę przeklętą magię - paskudztwa.
Na szczęście Morpheus nie zostawił tego na "kiedyś się tym zajmę", bo wypaczenia miały tendencję do szybkiego rozrastania się i w którymś momencie mogłaby stać się problematyczna dla jednego Klątwołamacza. Jessie nie był w tym fachu ekspertem, ale na razie powinien sobie poradzić sam.
-I myślę, że zyskasz autorytet dzięki swoim zdolnościom, bez względu na to, czy będziesz miał brodę, czy nie.
On sam kiedyś myślał o tym, żeby zapuścić zarost, żeby może wyglądać poważniej. Szybko z tego pomysłu zrezygnował.
-Coś przyjemnego... To chyba dobrze... Prawda?
Rozproszenie na wypaczoną magię
Akcja nieudana
Krytyczna porazka