19.09.2024, 17:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.09.2024, 17:01 przez Brenna Longbottom.)
Brenna uśmiechnęła się tylko, tak naprawdę niezbyt wesołym uśmiechem na jego uwagę. Prawda była taka, że McKinnonowie byli półkrwi, ale o żonie Hadesa mówiło się różne rzeczy, pochodziła z rodu Borginów i prowadzili interesy na Nokturnie – może nie zakładała, że Hades nosi pod rękawem mroczny znak, ale brała pod uwagę, że już ze śmierciożercami współpracuje.
Ale nie zamierzała ani o tym informować, ani mu grozić, co to się nie stanie, jeśli dołączy do śmierciożerców. Co to niby by dało? Poza szczerze wątpiła, by Hades McKinnon bał się kogokolwiek albo czegokolwiek poza swoją żoną.
Kimberley za to spojrzała na niego z mieszaniną przestrachu i przerażenia i cofnęła się jeszcze bardziej. Nie odrywała od Brygadzisty spojrzenia, jakby uważała, że to on w tych podziemiach jest potencjalnie największym zagrożeniem.
– Animagowie – sprostowała odruchowo. – Osobiście bardzo się z tego cieszę. I z tego, że nie muszę biegać bez ciuchów, i że nie chcesz mnie bez nich oglądać.
Jej spojrzenie powędrowało ku ukrytemu korytarzowi, ujawnionemu zaklęciem Hadesa. Wcale nie była pewna, czy zagrywka była aż tak dziecinna: drugi tunel rzucał się w oczy od razu, łatwo było bez namysłu pójść „jedyną” drogą, nie sprawdzając dokładnie ścian.
– Tak naprawdę nie wiemy, czy ukradli zwłoki – mruknęła. – Nie zdążyliśmy sprawdzić.
Powód włamania – czyli kradzież szczątek, zapewne w jakichś nieprzyjemnych celach – zdawał się dość oczywisty, ale zakładając go, nie brali pod uwagę, że pod grobowcem kryje się podziemny korytarz. A Brenna pomyślała teraz, że chyba powinna to zakładać. W tym cholernym kraju większość czarodziejów nie dawała się po prostu pochować, ich groby musiały być w jakiś sposób specjalne, przynajmniej te sto albo dwieście lat temu.
Miała nadzieję, że nic takiego nie kryje się w rodowej krypcie Longbottomów na cmentarzu w Dolinie Godryka.
– Pójdę pierwsza – zdecydowała, po momencie krótkim jak mgnienie. Wahała się, bo Hades zaiste nadawał się idealnie do wpadania w pułapki jako pierwszy, ale do licha, on na pewno nie będzie uważać, a ona przynajmniej się postara. Przeszła obok niego, ostrożnie wchodząc do wąskiego tunelu, po czym machnęła różdżką – chcąc transmutować najbliższe kamienie w bandę szczurów.
Kamienie przekształciły się i kilka długonogich zwierzaków pobiegło przed nimi, ale jak na razie - nie aktywowały żadnych pułapek. Brenna znów machnęła różdżką, tym razem próbując rozproszyć ewentualne ochronne czary.
Ale nie zamierzała ani o tym informować, ani mu grozić, co to się nie stanie, jeśli dołączy do śmierciożerców. Co to niby by dało? Poza szczerze wątpiła, by Hades McKinnon bał się kogokolwiek albo czegokolwiek poza swoją żoną.
Kimberley za to spojrzała na niego z mieszaniną przestrachu i przerażenia i cofnęła się jeszcze bardziej. Nie odrywała od Brygadzisty spojrzenia, jakby uważała, że to on w tych podziemiach jest potencjalnie największym zagrożeniem.
– Animagowie – sprostowała odruchowo. – Osobiście bardzo się z tego cieszę. I z tego, że nie muszę biegać bez ciuchów, i że nie chcesz mnie bez nich oglądać.
Jej spojrzenie powędrowało ku ukrytemu korytarzowi, ujawnionemu zaklęciem Hadesa. Wcale nie była pewna, czy zagrywka była aż tak dziecinna: drugi tunel rzucał się w oczy od razu, łatwo było bez namysłu pójść „jedyną” drogą, nie sprawdzając dokładnie ścian.
– Tak naprawdę nie wiemy, czy ukradli zwłoki – mruknęła. – Nie zdążyliśmy sprawdzić.
Powód włamania – czyli kradzież szczątek, zapewne w jakichś nieprzyjemnych celach – zdawał się dość oczywisty, ale zakładając go, nie brali pod uwagę, że pod grobowcem kryje się podziemny korytarz. A Brenna pomyślała teraz, że chyba powinna to zakładać. W tym cholernym kraju większość czarodziejów nie dawała się po prostu pochować, ich groby musiały być w jakiś sposób specjalne, przynajmniej te sto albo dwieście lat temu.
Miała nadzieję, że nic takiego nie kryje się w rodowej krypcie Longbottomów na cmentarzu w Dolinie Godryka.
– Pójdę pierwsza – zdecydowała, po momencie krótkim jak mgnienie. Wahała się, bo Hades zaiste nadawał się idealnie do wpadania w pułapki jako pierwszy, ale do licha, on na pewno nie będzie uważać, a ona przynajmniej się postara. Przeszła obok niego, ostrożnie wchodząc do wąskiego tunelu, po czym machnęła różdżką – chcąc transmutować najbliższe kamienie w bandę szczurów.
Rzut Z 1d100 - 48
Sukces!
Sukces!
Kamienie przekształciły się i kilka długonogich zwierzaków pobiegło przed nimi, ale jak na razie - nie aktywowały żadnych pułapek. Brenna znów machnęła różdżką, tym razem próbując rozproszyć ewentualne ochronne czary.
Rzut Z 1d100 - 56
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.