• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[14.06.1972] Świat medycyny ciągle poznaję, metodą błędów i prób || Leo & Ambroise

[14.06.1972] Świat medycyny ciągle poznaję, metodą błędów i prób || Leo & Ambroise
Doktor Dom
Ain't no chariots of fire
Come to take me home

I'm lost in the woods and I wander alone
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, mierzący 193 cm. Dobrze zbudowany, umięśniony. Opalony, wręcz spieczony słońcem od prac na zewnątrz. Kawał czarodzieja. W granicach 100 kg. Wieloletni sportowiec, obecnie również pracujący w znacznym stopniu fizycznie, co widać na pierwszy rzut oka. Długowłosy, zielonooki blondyn. Ma falowane, gęste włosy w kolorze ciepłego jasnego blondu - poprzetykane pasmami rozjaśnionymi od częstego pobytu na słońcu i kilkoma pierwszymi kosmykami bieli. W kącikach oczu ma siateczkę zmarszczek, czoło również pokrywają pierwsze, jeszcze niezbyt głębokie linie. Roztacza wokół siebie zapach ziołowego dymu: ciężki, ale słodkawy, trochę kadzidłowy. Nosi się elegancko, klasycznie, choć nieczęsto sięga po magiczne szaty. W większości są to ubrania szyte na miarę. Preferuje proste, ale dopasowane spodnie i koszule z dobrych materiałów, skórzane buty. Czasami golfy albo płaszcze dostosowane do pogody. Wybiera ciemne kolory. Sięga głównie po zielenie, brązy i czerń, ale bez niebieskich podtonów (również w kierunku bardzo ciemnej zieleni albo kawowego brązu). Często sięga po skórzane rękawiczki. Na palcu niemal stale nosi złoty sygnet. Na lewym nadgarstku ma zegarek na skórzanym pasku, na prawym rzemykową bransoletę z przywieszką. Zazwyczaj mówi bez akcentu, nie unosi głosu. Raczej stawia na wizualny autorytet i chłodne, poważne, nieco kpiące spojrzenie.

Ambroise Greengrass-Yaxley
#7
18.09.2024, 16:15  ✶  
Przez chwilę nie mógł sobie przypomnieć, co tak właściwie O'Dwyer robił w szpitalu Świętego Munga. Oczywiście poza byciem stażystą, czyli tą najbardziej ogólnikową informacją, którą należało rozszerzyć. Greengrass wytężał mózg, żeby przypisać chłopaka do konkretnego oddziału. Było to o tyle trudniejsze, że jako wykładowca i specjalista od eliksirów czy ziół obcował z praktycznie wszystkimi przyszłymi uzdrowicielami. Naturalnie wykluczał swój własny oddział. Po pierwsze, to było logiczne i niezaprzeczalne, że musiałby wtedy widywać Leo niemalże codziennie a tak nie było. Po drugie, jeszcze logiczniejsze było, że Ambroise przyjmował odpowiedzialność za wszystkich swoich stażystów, więc nie miałby u siebie żadnego niezapamiętanego. Po trzecie zresztą pewnie nie przyjąłby O'Dwyera do siebie, gdyby ktoś mu go wciskał. Z uwagi na nierozsądne zachowania i całą oprawę. Po czwarte, gdyby nawet jakimś cudem młodzieniec wylądował na Zatruciach Eliksiralnych to jedynie jako pacjent. Bez wątpienia zmieniłby rolę z uzdrowiciela na chorego. Nie było co do tego wątpliwości. Ze swoją umiejętnością rozpoznawania eliksirów nie miałby zbyt owocnej kariery na oddziale Greengrassa. No, chyba że przypadkiem wyhodowałby sobie gruszkę w uchu używając zanieczyszczonej pipety, żeby podrapać się w niedostępne miejsce. To też Ambroise mógł sobie wyobrazić.
Natomiast nie był w stanie przypisać twarzy do miejsca. Próbował nawet dojść do tego poprzez wykluczenie starszych uzdrowicieli i wykładowców, u których chłopak miałby zbyt przechlapane, żeby odbywać staż na ich oddziałach. Nie było zbyt wiele wyrozumiałych osób potrafiących znieść ten niezmiernie barwny charakter młodzieńca. Z drugiej strony ta kwiecistość musiała być trudna do opanowania, więc tylko ktoś bardzo doświadczony mógł próbować sobie poradzić z żywiołem, którym był Leonidas O'Dwyer. Niestety, Greengrass nie mógł posiłkować się myślą, że Leo odbywa staż w Lecznicy Dusz, bo w tamtym miejscu najpewniej szybko by go zdiagnozowali. Pozostało kilka możliwości, które mógłby rozważyć (nie chciał pytać wprost, bo byłoby to dziwaczne), ale nagle wszystko stało się jasne.
Florence.
Tak właściwie to Florence i Basilius. Tylko w tych rękach widział kogoś takiego. Kogo mógłby pochwalić za niezaprzeczalny entuzjazm, jeżeli powiedzie im się segregacja eliksirów. Mógłby go też zdezaprobować, gdyby O'Dwyer na przykład postanowił dorzucić sobie dodatkowy nos na gardle dzięki sztachnięciu się jeszcze jakimś eliksirem. Wszystko było możliwe. Tak czuł Greengrass.
- Rzecz w tym, że one już są pomieszane, panie O'Dwyer - odpowiedział co nieco zmęczonym, trochę zrezygnowanym tonem głosu.
Jasne, chłopaczyna się starał. Był nadaktywny, może dlatego miał taką trudność w zauważaniu oczywistości, ale się starał. Mimo to trudno było nie zacząć wątpić w przydatność wsparcia z tej strony.
- Eliksir wiggenowy stoi pod E, kiedy powinien stać pod W i na regale dla najczęściej używanych substancji. Mikstura Anty-paraliżująca stoi pod A, a eliksir pieprzowy - wyliczał, szukając wzrokiem wspomnianej substancji - Na złote jajca Merlina, ten też stoi pod E - zamrugał, zmarszczył brwi i zaczął przyglądać się małym literkom na tabliczkach znamionowych na półkach.
Z każdą kolejną coraz bardziej marszczył brwi i czoło, zaciskał wargi i kręcił głową. Wszystko. Wszystko stało pod E, M lub W. Cały składzik został przesegregowany według tego, czy chodziło o eliksir, miksturę lub wywar. Wszystkie inne literki na tabliczkach zostały zmienione. Ktoś swoją czcionką pozmieniał oficjalne oznaczenia szpitala na koślawe kulfony.
Co tu się wyprawiało? Ambroise przetarł oczy, ale zmiany nie zniknęły. To nie były halucynacje ze zmęczenia. Na kwietniowy psikus też było za późno.
Przez myśli uzdrowiciela przeleciała także warta odnotowania informacja, że segregacja składziku eliksirów mogła być bardzo dobrym zajęciem praktycznym dla pozostałych stażystów w przypadku jego wykładu. Nie zabrałby ich do tego pomieszczenia. Było za małe, ale mógłby przenieść teoretyczny składzik do nich. Wyselekcjonować i pomieszać różne fiolki z buteleczkami, zabrać je ze sobą do większego pomieszczenia, ustawić tam regał albo dwa i obserwować poczynania przyszłych uzdrowicieli. Leonidas pOd'Grzybek nieświadomie u niego zaplusował. Tym bardziej, kiedy usiadł zamiast obalić się na półki z eliksirami. To też było właściwsze.
- To dużo wyjaśnia - odpowiedział, kiwając głową, kiedy usłyszał o pochodzeniu matki stażysty.
W jednej chwili wiele się wyjaśniło. Chłopak mógł nie mieć talentu do eliksirów, ponieważ bardziej naturalne było dla niego łykanie mugolskich syropów na kaszel i tabletek. Ewentualnie syropku z miodu i cebuli, czyli ulubionego lekarstwa mugolskich matek (z jakiegoś dziwnego powodu). U jego ludzi nie szanowano sztuki tworzenia własnych leków. Warzenie eliksirów było sztuką, podczas gdy tabletki robiło się maszynowo wraz z postępem niemagicznego przemysłu. Jak na kogoś o słabszych podstawach oraz prawdopodobnej histerii złapanej od mugolskiej matki dowiadującej się o istnieniu magii (to mogło wyjaśniać szaleństwo), chłopak i tak jako tako łapał wskazówki.
Jedynie te wytyczne były problemem. Szachy czarodziejów miały w miarę jasne zasady (oczywiście, Greengrass pominął myśl, że uczył się tego już jako dziecko), strategie też nie wymagały wiele. Z drugiej strony należało brać pod uwagę potencjał magiczny i starania. Tak mu mówiono a on próbował mieć otwarty umysł, nie?
- Nie możesz uczyć się strategii od kogoś, z kim grasz i zawsze przegrywasz - stwierdził.
Od kiedy stał się guru w szachach czarodziejów i zaczął dawać rady? Może od teraz, żeby odwrócić uwagę od irytacji na myśl o poprzestawianych eliksirach? Dziwne, że angażował się w takie trywialne rozmowy, ale skoro tak.
- Brak strategii to też strategia. Tak samo jest nią impulsywność. Tylko jak gra ze specjalistą nie wychodzi to trzeba znaleźć innego gracza i wrócić jak poznasz kilka technik innych graczy. Wtedy je pomieszasz i wygrasz - wzruszył ramionami - albo nie - miał wrażenie, że to mogło nadal nie pomóc.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (3532), Leo O'Dwyer (2079)




Wiadomości w tym wątku
[14.06.1972] Świat medycyny ciągle poznaję, metodą błędów i prób || Leo & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 07.09.2024, 21:05
RE: [14.06.1972] Świat medycyny ciągle poznaję, metodą błędów i prób || Leo & Ambroise - przez Leo O'Dwyer - 10.09.2024, 20:51
RE: [14.06.1972] Świat medycyny ciągle poznaję, metodą błędów i prób || Leo & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 10.09.2024, 21:59
RE: [14.06.1972] Świat medycyny ciągle poznaję, metodą błędów i prób || Leo & Ambroise - przez Leo O'Dwyer - 14.09.2024, 18:01
RE: [14.06.1972] Świat medycyny ciągle poznaję, metodą błędów i prób || Leo & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 14.09.2024, 20:56
RE: [14.06.1972] Świat medycyny ciągle poznaję, metodą błędów i prób || Leo & Ambroise - przez Leo O'Dwyer - 16.09.2024, 13:03
RE: [14.06.1972] Świat medycyny ciągle poznaję, metodą błędów i prób || Leo & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.09.2024, 16:15
RE: [14.06.1972] Świat medycyny ciągle poznaję, metodą błędów i prób || Leo & Ambroise - przez Leo O'Dwyer - 28.09.2024, 22:33
RE: [14.06.1972] Świat medycyny ciągle poznaję, metodą błędów i prób || Leo & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 03.10.2024, 00:50
RE: [14.06.1972] Świat medycyny ciągle poznaję, metodą błędów i prób || Leo & Ambroise - przez Leo O'Dwyer - 07.10.2024, 17:35
RE: [14.06.1972] Świat medycyny ciągle poznaję, metodą błędów i prób || Leo & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 07.10.2024, 18:18

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa