16.09.2024, 17:23 ✶
Jej odpowiedź była zdumiewająca, zupełnie inna od tych jakie przyszło jej zazwyczaj słyszeć. Mniej oderwana, a bardziej trzeźwa.
Jej jasne lica rozświetlił delikatny koci uśmiech.
Wiedziała kim była. Skąd? Było to doprawdy intrygujące. Chociaż jakby się nad tym zastanowić cała postać nieznajomej zdawała się intrygować.
-Widziałaś... -powtórzyła, przypatrując się dziewczynie. Zainteresowanie drobną istotą wzrosło.
Dotychczas osoby, które widziały swoją własną śmierć nie należały do żywych. Były martwe. Czy ona również była?
Czy właśnie rozmawiała z duchem? Zjawą, która zwabiła ją w to miejsce.
A może znowu się czegoś naćpałaś, Scar? nie, przecież od dłuższego czasu była czysta.
-Sama... - zsunęła się z kłody, aby oprzeć się o nią plecami
- Mądrze powiedziane. Prawda jest taka, że moja dłoń i tak w niczym by nie pomogła. Ani moja, ani żadna inna... - spojrzała na nią, skinęła głową na miejsce obok - przysiądziesz się?
Niezależnie od jej odpowiedzi, Scarlett kontynuowała swój monolog.
-Śmiertelni łudzą się, że trzymanie kogoś za dłoń pomaga. Ale to nie prawda. Możesz być otoczona tłumem, a i tak będziesz kurewsko samotna, gdy śmierć po Ciebie przyjdzie - przymknęła ślepia- Jakby wszyscy byli... za szkłem.
Sięgnęła po papierośnice, wydobywając z jej środka papierosa, którego wsunęła do ust. Wyciągnęła papierośnice w jej kierunku
-Skoro śmierć swoją już widziałaś, to ci nie zaszkodzi - wyznała z szelmowskim uśmiechem, wyciągając zapalniczkę na benzynę.
-Bolało? -zagaiła, odpalając papierosa.
Jej jasne lica rozświetlił delikatny koci uśmiech.
Wiedziała kim była. Skąd? Było to doprawdy intrygujące. Chociaż jakby się nad tym zastanowić cała postać nieznajomej zdawała się intrygować.
-Widziałaś... -powtórzyła, przypatrując się dziewczynie. Zainteresowanie drobną istotą wzrosło.
Dotychczas osoby, które widziały swoją własną śmierć nie należały do żywych. Były martwe. Czy ona również była?
Czy właśnie rozmawiała z duchem? Zjawą, która zwabiła ją w to miejsce.
A może znowu się czegoś naćpałaś, Scar? nie, przecież od dłuższego czasu była czysta.
-Sama... - zsunęła się z kłody, aby oprzeć się o nią plecami
- Mądrze powiedziane. Prawda jest taka, że moja dłoń i tak w niczym by nie pomogła. Ani moja, ani żadna inna... - spojrzała na nią, skinęła głową na miejsce obok - przysiądziesz się?
Niezależnie od jej odpowiedzi, Scarlett kontynuowała swój monolog.
-Śmiertelni łudzą się, że trzymanie kogoś za dłoń pomaga. Ale to nie prawda. Możesz być otoczona tłumem, a i tak będziesz kurewsko samotna, gdy śmierć po Ciebie przyjdzie - przymknęła ślepia- Jakby wszyscy byli... za szkłem.
Sięgnęła po papierośnice, wydobywając z jej środka papierosa, którego wsunęła do ust. Wyciągnęła papierośnice w jej kierunku
-Skoro śmierć swoją już widziałaś, to ci nie zaszkodzi - wyznała z szelmowskim uśmiechem, wyciągając zapalniczkę na benzynę.
-Bolało? -zagaiła, odpalając papierosa.