Lepszą odpowiedzią dla Scarlett, było powiedzenie, że Leonard chciał rozwinąć swoją karierę w Londynie, niżeli oznajmić, że nie chciał tutaj mieszkać z nią? Dokładniej go o to nie pytał. Ale widział, że chłopak szybko zadziałał w sprawie swojego przeniesienia się z jednego szpitala do drugiego. Miał zacząć pracę za miesiąc.
Dopytał córkę, dlaczego o to pytała. Czy może tylko z ciekawości, czy może z innego powodu? Z odpowiedzi jej wynikało, że ktoś chciał odwiedzić Leonarda, a ten nie powiadomił najpewniej nikogo ze znajomych, że wyjechał? Zwykle uprzedza się znane sobie osoby o swojej decyzji. On tak zrobił z kolegami w Biurze Aurorów. Pożegnał z nimi, kiedy składał rezygnację.
Ta informacja nie uspokoiła Richarda. Czy to możliwe, że Leonard w pośpiechu podejmował decyzje? Póki sam mu niczego nie powie, nie wyciągnie z niego.
- Trochę zaskakujące. Przedstawiali się? Jeżeli go nie zastali, mogą napisać list do niego.Zarzucił najprostsze rozwiązanie. Sowy przecież odnajdują adresatów. Jeżeli mieli coś pilnego do przekazania albo inne sprawy, mogli pisać do jego syna listy.
Scarlett miała słuszne spostrzeżenia. Leonard dość szybko podjął decyzję. Charlesa było można jeszcze zrozumieć, ale starszego syna? Uciekał przed czymś? Przed kimś? Chciał być blisko brata?
- Trochę podobnie postąpił do mnie.Zwrócił uwagę. Sam przecież przepracował ponad dwadzieścia lat w Departamencie Prawa. A teraz to rzucił, aby wrócić do Londynu, pomóc swojemu bratu. Wrócił do rodzinnego kraju. Był wstanie poświęcić karierę dla brata, aby być przy nim. Bo go potrzebował.
Jednak to powiedział. Nie dosłownie, ale w ukrytych słowach. Co zapewne w przypadku Leonarda byłoby trudno zrozumieć, że chciał być blisko rodziny, ale ich cała trójka miała tylko jego, jedynego bliskiego ojca w tym kraju. Reszta rodziny przebywała w Anglii. Czy może coś niespodziewanie się w chłopaku zmieniło?