• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu Epping Forest [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar

[10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar
pies wojny
i get mean when i'm nervous
just like a bad dog
wiek
31
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
bandzior
Krótko przystrzyżony szatyn, o gęstych brwiach i dłuższych bokobrodach. Bez zarostu za to niedokładnie ogolony, jakby od tępej brzytwy. W rozciągniętym swetrze w dodatku podziurawionym. Sprawia wrażenie bezdomnego, jednak dobrze zbudowanego, wysokiego[187] i o pełnym, bielutkim uzębieniu. Niesie za sobą nieprzyjemną woń wilgoci i zmokłego kundla. Zielone oczy ze smutnym spojrzeniem, zwykle wbitym gdzieś pod nogi.

Maddox Greyback
#7
12.09.2024, 20:19  ✶  

To jeszcze nie były wyzwiska, jeśli już, to co najwyżej uszczypliwe pseudonimy. I nie rzucał nimi na koniec prawie każdego zdania, bo chciał ją urazić, tylko dlatego, że robił to z sympatii. Jeśli kogoś już naprawdę lubił, co nie było zbyt częstym wydarzeniem, to miał w manierze przypisywanie komuś takiemu wymyślonej ksywki. A tak się składało, że dla Faye miał ich cały worek i to bez dna. Pewnie dlatego tak gładko wychodziły spod jego języka, do tego stopnia, że nawet sam nie zwracał na to szczególnej uwagi.

W porównaniu do samego siebie i towarzystwa wokół jakiego się obracał na Ścieżkach, Faye uchodziła w jego mniemaniu za naprawdę łagodną. To, że potrafiła się bić, nie zmieniało tego jakie miała podejście do rozwiązywania swoich kłopotów. Z jednej strony było to na swój sposób urocze, z drugiej potrafiło go to irytować niesamowicie. On uważał, że nie było ich na to stać. Nie powinno. I w ogóle nie potrafił pojąć, jak Traverska mogła tak egocentrycznie podchodzić do tematu ich klątwy. Mógł jej setkami godzin tłumaczyć, po co i dlaczego powinna się bardziej zaangażować w sprawę konfliktu na linii wilkołaki kontra Ministerstwa, najlepiej dołączając do niego w Sforze, a ona i tak jego retoryczne wysiłki traktowała jak brednie. Nie mówiąc już ignorowaniu jego romantycznych ciągutek do zagadnień do anarchii, ale do tego mało kto potrafił podejść z odpowiednią w jego mniemaniu dojrzałością, więc o to najmniej się denerwował.

Maddox żył z wielkim poczuciem misji w tym co robił on sam oraz co robił Fenris. Dlatego gęba na ten temat mu się nie zamykała i kiedy tylko miał okazję o tym porozmawiać, to gadał, aż kogoś nie przegadał. A, że istniał kiedyś epizod w którym zależało mu na szatynowej łowczyni, to nie potrafił przeboleć, że nic nie robiła sobie z jego górnolotnych postulatów.

Zaśmiał się bezdźwięcznie, kręcąc przy tym głową, kiedy usłyszał jej niewinne pytanie z prośbą o wytłumaczenie skasować.

- Skasować znaczy zajebać. Zamordować, pyszczku... - odrzucił bez większego namysłu. Zadowolony z tego, że mógł ją w ten brutalny sposób wyprowadzić z niemalże cnotliwej naiwności. Uśmiechnął się, szczerząc się przy tym swoimi, kształtem przypominające bardziej zwierzęce kły, niż ludzkie zęby. Właśnie dlatego miał do niej takie przekonanie jakie miał. Ale to nic złego. Pogodził się już z tym, że nie będzie jego partnerką w rewolucji. Rozumiał też jej sytuację rodzinną i to w jaką rolę dostała w tym wszystkim. Właściwie to u niego odbywała się dość bliźniacza sytuacja, z tym że on swojej "łagodnej" siostry niemalże nienawidził i nie potrafił inaczej.

- Ehhh... - westchnął niepocieszony. I jak jej tu teraz wytłumaczyć, że sprawy na powierzchni nie mają się tak samo, jak na Podziemnych Ścieżkach i trudno szukać tutaj "kompromisów". Spuścił na moment głowę, żeby podrapać się po karku, kiedy myślał przez moment, jak to odpowiednio dla niej ubrać w przekaz. - Oni... Wiedzieli w co grają i z kim pogrywają, zanim jeszcze wymyślili sobie te alchemiczne kolonie. - wyjaśnił krótko, najprościej jak potrafił bez potrzeby tłumaczenia jej moralnego kompasu rodem z półświatku - Grają w głupie gry, więc wygrywają głupie nagrody, okej? - dookreślił jeszcze na prędko, aby mieć pewność, że przynajmniej część tego co tutaj szył na bieżąco, dotrze do niej. Nie miał jej za głupiej, nie o to chodziło. Po prostu chodziło tutaj o kodeks z ulicy i to tej najbrudniejszej z magicznego Londynu, którego zapewne Fajka nie pochwalała, a tym bardziej nie uznawała. Duża rybka, zjada małą rybkę. Po prostu.

Potem w ucho wpadło mu słowo jaja, na które zareagował instynktownie. Od razu nadstawił ucha, a brew drgnęła mu z zainteresowania, ale nie skomentował tego w żaden sposób, póki co nie zamierzał zdradzać swoich potencjalnych zamiarów. Jaja Popiełków były cennym składnikiem i przy okazji bazą dla wielu eliksirów miłosnych, ojciec zapewne ucieszyłby się gdyby Maddox przyniósłby mu garść takowych.

- Nie będzie wysadzania żadnego kociołka, co najwyżej mogę Cię w nim utopić jak wejdziesz mi w drogę... - odburknął, ewidentnie niezadowolony z jej pomysłu. Takie rozwiązania mogła sobie wziąć i schować gdzieś bardzo głęboko, bo to żadne rozwiązanie. Odwrócił w końcu spojrzenie od zatroskanej pani łowczyni i poprzyglądał się dłuższą chwilę temu obozowisku przed nimi. Te ich trzymanie warty było naprawdę o kant rozbić, bo ani to się nie trzymało, ani nie wartowało. Co najwyżej chrapało i kurczowo trzymało się butelczyny. Jednak nie wszyscy spali. Ktoś tam jeszcze pomiędzy namiotami i szałasami dalej się krzątał, więc faktyczna akcja skradania była dalej utrudniona.

- Pamiętasz Galloway, w Szkocji? - odezwał się w końcu, a kącik ust wygiął mu się w zadziornym uśmieszku. Nie pytał dlatego, że nagle wzięło go na sentymentalne wspominki, tylko dlatego, że wtedy mieli dość analogiczną sytuację. Wtedy najprawdopodobniej to on pomagał jej z kłusownikami w południowej Szkocji i wtedy wymyślili wspólnie całkiem zgrabny podstęp. Wybiegająca zza linii lasu przerażona kobieta, której trzeba pomóc bo zobaczyła straszną bestię w lesie. Taki widok trafia w czuły punkt, nawet zdeprawowanych facecików, a jeśli do tego rzekoma dama w opałach jest całkiem zgrabna ze śliczną buźką, jeszcze trudniej się oprzeć. Tą bestią oczywiście był Maddox w wymuszonej przemianie, a kiedy zobowiązani rycerze w swoich spaczonych i śmierdzących zbrojach wychodzili mu na przeciw, zza plecami pojawiała się kolejna wilcza hybryda. Na taki widok nie było już mocnych i kolesie najzwyczajniej w świecie rozpierzchli się niczym prusaki we wszystkie strony.

Może taka zagrywka będzie odpowiednim kompromisem w tej sytuacji?

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Faye Travers (4408), Maddox Greyback (4402)




Wiadomości w tym wątku
[10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 06.09.2024, 23:30
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 07.09.2024, 00:11
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 07.09.2024, 23:41
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 08.09.2024, 14:53
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 09.09.2024, 00:11
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 09.09.2024, 00:30
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 12.09.2024, 20:19
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 14.09.2024, 18:02
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 27.09.2024, 20:39
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 27.09.2024, 22:15
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 16.10.2024, 19:57
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 18.10.2024, 17:24
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 20.10.2024, 19:59
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 21.10.2024, 11:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa