-A co z Ritą? - Charlotte nie musiała z nikim ustalać, że była najpiękniejsza, ale czy w jej osądzie było miejsce na wpuszczenie córki na to samo, albo chociaż zbliżone podium? -Które miejsce dałabyś jej w waszym rankingu?
W pewien sposób Jessiemu ulżyło. Oczywiście, nie sądził, by jego mama zerwała przyjaźń z Selwynem z byle powodu - przyjaźnili się za długo, by coś błahego było w stanie tę przyjaźń osłabić - ale usłyszenie tego prosto z jej ust zrzuciło nieco napięcia z jego ramion. Nie był również w stanie wyobrazić sobie, co takiego Jonathan musiałby zrobić, żeby Charlotte faktycznie była na niego zła. Z pewnością się sprzeczali, na pewno nie raz, ale pewnie tak samo sprzeczała się z Morhpeusem, z Anthonym i z innymi swoimi znajomymi. Przecież nawet Jasper czasami się z nią droczył, nie raz podważając jej status Najpiękniejszej. Wszystko to były jednak żarty, o czym mama Kelly doskonale wiedziała. Niemniej jednak, skoro Jonathan sądził, że Charlotte mogła być na niego zła, oznaczało to, że w Mediolanie coś jednak się stało.
Charlotte nic na ten temat nie mówiła, co jeszcze bardziej go zmartwiło. Trochę dezorientowało go to, że jego mama zachowywała się właściwie tak samo, jak przed tą wycieczką.
-Dlaczego myślisz, że coś mi strzeliło do głowy? - spytał, niby swobodnie, ale odwrócił wzrok w takim sposób, jak wtedy, gdy był dzieckiem i Charlotte była pewna, że coś przeskrobał, ale nie chciał się przyznać.
Nie lubił, kiedy mama patrzyła na niego w ten sposób. Tym bardziej że tym razem naprawdę nic nie zrobił.
O strzelaninie Jonathan, oczywiście, nic nie wspomniał. Gdyby było inaczej, dzieci Charlotte zachowywałyby się zupełnie inaczej. Padałyby inne pytania.
I Jonathan jednak nie kupił smoka.
Jeszcze.
-Znajomy, który mi polecił to Miasteczko, mówił, że ten Dom Strachów jest całkiem dobry - powiedział, rozglądając się jeszcze.
Jego wzrok zatrzymał się na jednej atrakcji. Po chwili odwrócił się do matki, a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Nie mówiłaś przypadkiem, że zawsze chciałaś spróbować przejechać się na pegazie? - spytał i wskazał na jedną z karuzel, wizualnie dopasowaną bardziej dla dzieci, ale byli tam również dorośli i nastolatkowie.
Typowa karuzela z siedziskami stylizowanymi na zwykłe konie, pegazy, jednorożce, ale również był tam łabędź, dinozaur, a nawet statek piracki.
Niedaleko była jeszcze jedna karuzela - talerz, na którym kręciły się filiżanki do herbaty z siedziskami. Trochę dalej pięła się kolejka górska, a ich oczy mogły również wyłapać szyldy Domu Strachów i Gabinetu Luster.
-Szkoda, że Rita nie mogła z nami przyjechać.