10.09.2024, 20:51 ✶
Głupiego...? A skądże znowu! To po prostu było działanie z prędkością światła w tanecznym kroku, bo wbiegłem tam właśnie, tupając butami o posadzkę swingową piosenkę, co mi cały dzień siedziała w głowie i nie pozwalała na ukojenie. Może właśnie po tego grzyba był mi ten grzyb? Ale że na twarzy? Na mojej cudownej, niebiańskiej twarzyczce? Może jednak nie powinienem stosować na sobie TAKIEJ kuracji?! No, chyba że eliksir zawierał mleko chociażby w śladowych ilościach, to może nawet bym się skusił, ale jak na tę chwilę, to nie badałem tego, nie sprawdzałem, tylko delikatnie odłożyłem na półkę, bo tu był w tym pomieszczeniu razem ze mną Strażnik Te... znaczy Eliksirów. Strażnik Eliksirów! No pewnie! Teksas był za daleko.
- Myślałem, że to mleko - wyjaśniłem niepoważnie, bo za poważnie to już tu było. Przeskoczyłem sobie kolejny kawałek posadzki, jak gdybym bawił się w tę grę, co to nie można było stanąć na złączenie płytek... Nie wiem, czy ta gra się jakoś nazywała, ale chyba serio próbowałem nie nadepnąć na fugę. Jakby od tego zależało moje życie! A może to był całkowity przypadek, że akurat tak stawiałem swoje łapy, których w tej chwili miałem sztuk dwie?
- A panu na co WSZYSTKIE eliksiry? - zapytałem z ciekawością, bo te układanie eliksirów to wyglądało dosyć podejrzanie, jak gdyby ktoś tu chciał może coś wynosić? A może kogoś otruć? A może coś poprzestawiać, żeby zrobić biednemu Leo papkę z mózgu? A potem pani Florence przyjdzie i zapyta, czy czytałem tamto i sramto, bo nigdzie nie było, że stosujemy przy tej klątwie eliksir grzybowej twarzy! Kto i po co wymyślił eliksir grzybowej twarzy? To raczej brzmiało niczym wybitna zemsta albo żart, albo klątwa, albo coś w tym smaku i guście.
Opadłem na krzesło, jak gdybym był tu największym umęczonym. Ale nie! Jednak nic z tych rzeczy, bo zaraz na tym krześle usiadłem prosto, tak, wyprostowany jak struna, bo mnie naszły nowe wizje, nowe pomysły. Tak, postanowiłem się przyczynić do sukcesów Greengrassa. Zamierzałem być dobrym kotem, a jeszcze lepszym stażystą. Takim, co to każdy powie, że ten Leo to tak, to ten dobry chłopak, co życia ratuje i nawet eliksiry poustawia.
- Pomóc panu?! Pomogę panu! - odparłem, wstając i zabierając z ręki Ambroise fiolkę. Przytknąłem ją sobie do nosa by przeczytać nazwę eliksiru. Nie wiem, co to było, ale wyglądało na coś, co powinno stać obok tego grzybowego. Ciekawe, czy ten grzybowy smakował kurkami? Czy to kompletnie inne grzyby były? Może muchomory? - Smakował pan kiedyś tego grzybowego eliksiru? - zapytałem z nieskrywaną ciekawością.
- Myślałem, że to mleko - wyjaśniłem niepoważnie, bo za poważnie to już tu było. Przeskoczyłem sobie kolejny kawałek posadzki, jak gdybym bawił się w tę grę, co to nie można było stanąć na złączenie płytek... Nie wiem, czy ta gra się jakoś nazywała, ale chyba serio próbowałem nie nadepnąć na fugę. Jakby od tego zależało moje życie! A może to był całkowity przypadek, że akurat tak stawiałem swoje łapy, których w tej chwili miałem sztuk dwie?
- A panu na co WSZYSTKIE eliksiry? - zapytałem z ciekawością, bo te układanie eliksirów to wyglądało dosyć podejrzanie, jak gdyby ktoś tu chciał może coś wynosić? A może kogoś otruć? A może coś poprzestawiać, żeby zrobić biednemu Leo papkę z mózgu? A potem pani Florence przyjdzie i zapyta, czy czytałem tamto i sramto, bo nigdzie nie było, że stosujemy przy tej klątwie eliksir grzybowej twarzy! Kto i po co wymyślił eliksir grzybowej twarzy? To raczej brzmiało niczym wybitna zemsta albo żart, albo klątwa, albo coś w tym smaku i guście.
Opadłem na krzesło, jak gdybym był tu największym umęczonym. Ale nie! Jednak nic z tych rzeczy, bo zaraz na tym krześle usiadłem prosto, tak, wyprostowany jak struna, bo mnie naszły nowe wizje, nowe pomysły. Tak, postanowiłem się przyczynić do sukcesów Greengrassa. Zamierzałem być dobrym kotem, a jeszcze lepszym stażystą. Takim, co to każdy powie, że ten Leo to tak, to ten dobry chłopak, co życia ratuje i nawet eliksiry poustawia.
- Pomóc panu?! Pomogę panu! - odparłem, wstając i zabierając z ręki Ambroise fiolkę. Przytknąłem ją sobie do nosa by przeczytać nazwę eliksiru. Nie wiem, co to było, ale wyglądało na coś, co powinno stać obok tego grzybowego. Ciekawe, czy ten grzybowy smakował kurkami? Czy to kompletnie inne grzyby były? Może muchomory? - Smakował pan kiedyś tego grzybowego eliksiru? - zapytałem z nieskrywaną ciekawością.