• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu Epping Forest [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar

[10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar
pies wojny
i get mean when i'm nervous
just like a bad dog
wiek
31
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
bandzior
Krótko przystrzyżony szatyn, o gęstych brwiach i dłuższych bokobrodach. Bez zarostu za to niedokładnie ogolony, jakby od tępej brzytwy. W rozciągniętym swetrze w dodatku podziurawionym. Sprawia wrażenie bezdomnego, jednak dobrze zbudowanego, wysokiego[187] i o pełnym, bielutkim uzębieniu. Niesie za sobą nieprzyjemną woń wilgoci i zmokłego kundla. Zielone oczy ze smutnym spojrzeniem, zwykle wbitym gdzieś pod nogi.

Maddox Greyback
#3
07.09.2024, 23:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.09.2024, 10:26 przez Maddox Greyback.)  

Jego relację z księżycem nazwałby raczej skomplikowaną. Nie było co ukrywać, że praktycznie od zawsze miał do niego pewne pretensje. Oczywiście w pierwszej kolejności o to, że bez możliwości wejścia w żadną dyskusję, a co dopiero w otwarty konflikt, musiał mu się podporządkować. Co prawda były pewne metody by łagodzić skutki tej toksycznej relacji, jednak wciąż wyciągał z niego tego drugiego, bez pytania o zgodę. Co ciekawe nie miał nigdy żalów o tkwiącą w nim wilczą hybrydę, właściwie to u Greybecków nawet unikało się nazywania likantropii klątwą, w tym pejoratywnym znaczeniu. Fenris na każdym możliwym kroku podkreślał jacy to oni wszyscy nie byli wyjątkowi, dzięki tej zdolności, temu daru wręcz. Maddox rzecz jasna łykał to jak młody pelikan, ale rzeczywistość jednak weryfikowała tą propagandę. Wygodnie się mówiło te wszystkie piękne, okrągłe zdania, ale to on razem z rodzeństwem wspólnie musieli dokładać starań, kombinując jak koń pod górę, żeby tylko nie dać się złapać na przemianie.

A dzisiaj będzie, a właściwie teraz to już będą, mieli okazję wspólnie poobserwować jak ten blady skurwielek zajmuję posadę słońca. Nawet jeśli miało to potrwać zaledwie kilka minut, to widok ten naprawdę zapierał dech w piersi. Wedle reguły dzień należał do słońca, a noc do księżyca, prosty podział. Jednak przychodził taki moment, średnio raz na kilka dekad, kiedy Srebrny Glob przejmował nieboskłon, mając totalnie w dupie ustalane reguły.

Dlatego to było tak ważne dla niego, bo Dox odnajdywał w tej sytuacji w nawiązaniu do siebie i swojej sytuacji, swoje własne odbicie. I mógł się założyć, że Faye wiedziała, że to właśnie dzisiaj tak dobrze jak wiedział to on. Przecież jej też to dotyczyło. Chociaż zawsze wypominał jej, że ona nie do końca wie jak to jest, że zawsze miała prościej i lepiej, niż on. Mogła całą pełnię przeleżeć nawet we własnym łóżku jeśli tylko wytrzymałoby ciężar hybrydy. Co najwyżej wystawałyby jej stópki spod kocyka. Nie musiała przejmować się tym, aż tak jak on, czy inne wilkołaki. Nie każdego było stać na tojadowy. No i spędzanie całej nocy zamkniętym w magicznym kręgu, sprawiało że czarodziej czuł się jak zwierze w klatce.

Zazdrościł jej. Zazdrościł, że miała mniej zmartwień.

- Z Tobą, w łazience prefektów... - odrzucił od razu, odgryzając się pyskatej łowczyni. Odwzajemnił zadziorny uśmieszek i szybko rachując w głowie, że sytuacja o której wspomniał miała miejsce jeszcze w Hogwarcie, jakieś kilkanaście lat temu. To, że był łachmaniarzem nie oznaczało, że nie wiedział co to woda i mydło. Bez przesady. Ale dobrze wiedział, że to tylko takie ich urocze uprzejmości. Bo gdyby faktycznie miała z nim jakiś szczery problem, to wcale nie szeptaliby sobie niemalże do uszek, na kuckach w krzaczkach pod Londynem. Potem tylko wywalił jęzor i wykrzywił buźkę w nieprzyjemny grymas, w niewybredny sposób odgrazając się za te kolejne uszczypliwości.

- Lepiej gadaj po coś tu przylazła, psia końcówo. - odezwał się w końcu, a kiwnięciem głowy do góry i krótkim uniesieniem brwi zasugerował szybką i szczerą odpowiedź z jej strony. Jeszcze strzelił palcami w opadający kosmyk jej włosów, bo jakoś tak wpadły mu w oko, kiedy tak ładnie mu się odgryzała. Dobrze wiedział czym się zajmowała, ale najwidoczniej miał mniejszą wiedzę o magicznych stworzeniach by wiedzieć, że gdzieś tam między płomieniami pod kotłami, są jakieś jaja do zebrania. Jemu najbardziej zależało na dorwaniu tych domorosłych alchemików i zabraniu im tego nad czym się napracowali kilka ostatnich dni. No i zdążyć na zaćmienie. Póki co.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Faye Travers (4408), Maddox Greyback (4402)




Wiadomości w tym wątku
[10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 06.09.2024, 23:30
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 07.09.2024, 00:11
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 07.09.2024, 23:41
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 08.09.2024, 14:53
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 09.09.2024, 00:11
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 09.09.2024, 00:30
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 12.09.2024, 20:19
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 14.09.2024, 18:02
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 27.09.2024, 20:39
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 27.09.2024, 22:15
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 16.10.2024, 19:57
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 18.10.2024, 17:24
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Maddox Greyback - 20.10.2024, 19:59
RE: [10.7.72, Epping Forest] Miłości Żar - przez Faye Travers - 21.10.2024, 11:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa