07.09.2024, 22:10 ✶
– Pewnie nie mówi całej prawdy – przyznała bez oporów Brenna. – Ale chciałoby ci się wchodzić w taki interes z kimś, kogo nie znosisz? O… na przykład… poszedłbyś zakładać szkołę z… – urwała na moment, szukając kogoś, o kim wiedziała, że Atreus go nie cierpiał. Nie było to takie łatwe, bo miała wrażenie, że chociaż ludzi, których lubił, dało się policzyć dość łatwo, to nie było wcale tak wielu, których by nie cierpiał. Na większość zdawał się raczej nie zwracać uwagi: nie istnieli w jego świecie, szkoda było na nich czasu. - O, z Philipem Nottem?
Pewnie wybrałby raczej Louvaina i Anthony’ego, dlatego bardzo chciała wierzyć, że tamta czwórka umówiła się na coś takiego, bo umieli budować na tym, co ich łączyło, ale i na dzielących ich różnicach. I ehem, Stanleya, ale Brenna wolała nie wyciągać teraz nikogo o nazwisku Borgin. Istniała całkiem spora, że to nazwisko jeszcze między nimi padnie, ale na pewno nie był to odpowiedni moment na takie tematy – gdy oboje byli uwięzieni w podziemiach, a ona miała wrażenie, że coś bardzo miesza jej w głowie.
– Patrząc pod tym, co tutaj zostawiła, to wyśle ci odpowiedź w formie jakiegoś bardzo skomplikowanego rebusa. Nie wiem, czy tej kobiety się bać, podziwiać ją czy pytać, czy nie myśleliście o wysłaniu jej do dobrego terapeuty… – przyznała, spoglądając na wyciągnięte ku nim dłonie, gdy Atreus o tym wspomniał.
Nie miała czasu na reakcję, gdy sięgnął po jedną z tych rąk, ale po prawdzie pewnie nie próbowałaby go nawet powstrzymać, bo pomysł był dobry: skoro strach miał się zmniejszać, kiedy się nim z kimś dzieliłeś, a sama w sobie zagadka faktycznie była za prosta, złapanie nimf za dłonie i być może wtedy udzielenie odpowiedzi mogło przynieść lepszy skutek.
Może tym rozwiązaniem faktycznie było ukojenie strachu nimf.
– Myślę, że ciocia byłaby z ciebie całkiem dumna, że to proponujesz – odparła Brenna. – Chyba żadne z nas nie chce utkwić tu i umrzeć z głodu, więc… i tak musimy spróbować.
Wcale nie była pewna, czy by ich tutaj znaleźli. To znaczy jej pewnie zaczęliby szukać najdalej jutro, ale nikt nie wiedział, że tutaj jest, a z kolei z tego, co mówił on, wynikało, że jego nieobecność mogłaby zaalarmować rodzinę nawet za dwa czy trzy dni, a nie musieli przecież być poinformowani, że wybrał się do Little Hangleton… Atreus nie wyglądał na kogoś, kto z takich wycieczek się spowiada.
Wyciągnęła więc po prostu dłoń i zamknęła palce na dłoni jednej z nimf.
Pewnie wybrałby raczej Louvaina i Anthony’ego, dlatego bardzo chciała wierzyć, że tamta czwórka umówiła się na coś takiego, bo umieli budować na tym, co ich łączyło, ale i na dzielących ich różnicach. I ehem, Stanleya, ale Brenna wolała nie wyciągać teraz nikogo o nazwisku Borgin. Istniała całkiem spora, że to nazwisko jeszcze między nimi padnie, ale na pewno nie był to odpowiedni moment na takie tematy – gdy oboje byli uwięzieni w podziemiach, a ona miała wrażenie, że coś bardzo miesza jej w głowie.
– Patrząc pod tym, co tutaj zostawiła, to wyśle ci odpowiedź w formie jakiegoś bardzo skomplikowanego rebusa. Nie wiem, czy tej kobiety się bać, podziwiać ją czy pytać, czy nie myśleliście o wysłaniu jej do dobrego terapeuty… – przyznała, spoglądając na wyciągnięte ku nim dłonie, gdy Atreus o tym wspomniał.
Nie miała czasu na reakcję, gdy sięgnął po jedną z tych rąk, ale po prawdzie pewnie nie próbowałaby go nawet powstrzymać, bo pomysł był dobry: skoro strach miał się zmniejszać, kiedy się nim z kimś dzieliłeś, a sama w sobie zagadka faktycznie była za prosta, złapanie nimf za dłonie i być może wtedy udzielenie odpowiedzi mogło przynieść lepszy skutek.
Może tym rozwiązaniem faktycznie było ukojenie strachu nimf.
– Myślę, że ciocia byłaby z ciebie całkiem dumna, że to proponujesz – odparła Brenna. – Chyba żadne z nas nie chce utkwić tu i umrzeć z głodu, więc… i tak musimy spróbować.
Wcale nie była pewna, czy by ich tutaj znaleźli. To znaczy jej pewnie zaczęliby szukać najdalej jutro, ale nikt nie wiedział, że tutaj jest, a z kolei z tego, co mówił on, wynikało, że jego nieobecność mogłaby zaalarmować rodzinę nawet za dwa czy trzy dni, a nie musieli przecież być poinformowani, że wybrał się do Little Hangleton… Atreus nie wyglądał na kogoś, kto z takich wycieczek się spowiada.
Wyciągnęła więc po prostu dłoń i zamknęła palce na dłoni jednej z nimf.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.