Skupionym będąc na usunięciu rytualnego kręgu, nie rozpraszał się tym, co robili Atreus i Rodolphus. Czując stawiany opór przez magię, zmarszczył brwi i zacisnął mocniej palce na swojej różdżce, wzmacniając swoje zaklęcie zdejmowania dzieła Nekromanty. Słyszał doskonale jego krzyk, czy też bardziej jęk. "Przykro mi. Ale mamy tutaj aurora, nie mogę tego zostawić tak po prostu." – odpowiedział w myślach, jakby bardziej do siebie. W przeciwnym wypadku, gdyby nie mieli nakazu z Ministerstwa, być może cała ta wycieczka zakończyłaby się inaczej. Lecz kto wie.
Kręg zniknął. Nicholas opuścił rękę z różdżką, spoglądając teraz na dwóch nieprzytomny mundurowych. Nie poświęcał im jednak zbyt dużej uwagi. Spojrzenie przeniósł na Rodoplhusa, który przyglądał się innym częściom tego miejsca, otoczenia kręgu. Odkąd tutaj weszli, było czuć na każdym kroku czarną magię. Traversa to nie ruszało. Podobnie jak spotkanie ze śmiercią i jej zapachem. Jej rozkładem. Jej przemianą.
Skoro kręgu już nie było, to najpewniej można było bez problemu wejść do środka i sprawdzić czy nieprzytomni żyją. Im jednak Nicholas nie zamierzał poświęcać swojej uwagi. Tę skierował chłodnym spojrzeniem w stronę Nekromanty i Atreusa, najwyraźniej mającego problem z odpowiednim zajęciem się przeciwnikiem. Travers podszedł do Lestrange’a, aby szepnąć mu na ucho.
- Magia tego miejsca najpewniej nie działa na niego korzystnie.
Sporo czasu tutaj już stracili. Nicholas postanowił obserwować Nekromantę i nie wtrącać się w sprawy Aurorskie. To już działka mundurowego, aby spróbować unieszkodliwić przeciwnika. Dla Nekromanty też okazja aby zdążyć się ewakuować. Lecz bez różdżki. Jego wybór.
Gdyby cokolwiek poszłoby Atreusowi nie tak, bądź Nekromanta kombinował cokolwiek na niekorzyść Nicholasa,Travers zamachnąłby się różdżką w celu związania go wyczarowaniem lin.
Rzut na Kształtowanie, liny wiążące, jako dodatkowe zabezpieczenie na wypadek niepowodzenia aurora.
Akcja nieudana
Akcja nieudana