05.09.2024, 12:08 ✶
Kostki
*
- Albo to jego... tunele, a drugi Winter tylko je wykorzystał - dodał Cathal w zamyśleniu. Może Roberta nie było, może to on stworzył ten grobowiec, by coś ukryć głębiej, może jego ciała nie odzyskano i to miał być symboliczny grób... W tej chwili próbował jednak nie skupiać się na tych rozważaniach, a zostawić je na później. Wiedział, że sprawa będzie go dręczyć i że potem spędzi nieco więcej czasu niż byłoby rozsądne nad źródłami, szukając informacji o rodzinie Winterów.
*
– Tylko spróbuj, to następnym razem, kiedy zamienisz się w kota, wrzucę cię do skrzyni pokrytej pieczęciami i tam trochę potrzymam – odgryzł się Cathal. McGonagall była w tej dziedzinie magii niezwykle utalentowana, a jej zdolności animagiczne ułatwiały kobiecie wiele rzeczy na terenie wykopalisk, ale Shafiqa i tak to nie przekonywało. Transmutacja ludzi była skomplikowana i ryzykowna, i tak krótkotrwała, a on był diabelnie nieufny pod takimi względami, poza tym nie miał ochoty zamieniać się w zwierzaka, koniec, kropka. Sytuacja musiałaby być chyba dosłownie sprawą życia i śmierci, żeby pozwolił Ginewrze się transmutować w cokolwiek innego. – Dlatego przeklinałem po rosyjsku. To doskonały język do przekleństw, a poza tym i tak czasem lubisz nie słuchać, co ci się mówi, co by było, jakby jeszcze ci uszy zwiędły? – spytał retorycznie, pijając oczywiście choćby do tego, że wbiegła do grobowca radośnie pierwsza, jak ją wołał, żeby tego nie robiła. Nie żeby nie miała ku temu swoich powodów, jak choćby koci wzrok, ale Cathal naprawdę był niewiarygodnie uparty i zawsze obstawiał przy swoim zdaniu.
[b] – Miał wiele do ukrycia albo za dużo czasu… lub używał tego przejścia już wcześniej? Jego dom był w pobliżu. Gdyby on albo ktoś z jego przodków chciał ukryć coś przed Ministerstwem, czy cmentarz nie byłby dobrym wyborem?
Uniósł różdżkę nieco wyżej, oświetlając okolicę: jaskinia wyglądała na naturalną, ale i to nie było całkowicie pewne. Shafiq zmarszczył brwi, dostrzegając coś białego na ścianie, i tknięty nagłym przeczuciem zadarł w pewnym momencie głowę, a potem zamarł.
To nie był dobry moment na porównywanie wielkiego pająka, siedzącego w sieci, spowijającej cały sufit jaskini, do obrazków wszystkich innych pająków, jakie kiedykolwiek widział, ale umysł i tak postanowił spłatać mu figla i te obrazki podsunąć. W konsekwencji ona pająka nie zauważyła, a on z kolei po prostu zareagował za późno, aby rzucić zaklęcie, zanim ten spuścił się ku niemu z sufitu – Cathal więc spróbował po prostu zrobić unik…
*
- Albo to jego... tunele, a drugi Winter tylko je wykorzystał - dodał Cathal w zamyśleniu. Może Roberta nie było, może to on stworzył ten grobowiec, by coś ukryć głębiej, może jego ciała nie odzyskano i to miał być symboliczny grób... W tej chwili próbował jednak nie skupiać się na tych rozważaniach, a zostawić je na później. Wiedział, że sprawa będzie go dręczyć i że potem spędzi nieco więcej czasu niż byłoby rozsądne nad źródłami, szukając informacji o rodzinie Winterów.
*
– Tylko spróbuj, to następnym razem, kiedy zamienisz się w kota, wrzucę cię do skrzyni pokrytej pieczęciami i tam trochę potrzymam – odgryzł się Cathal. McGonagall była w tej dziedzinie magii niezwykle utalentowana, a jej zdolności animagiczne ułatwiały kobiecie wiele rzeczy na terenie wykopalisk, ale Shafiqa i tak to nie przekonywało. Transmutacja ludzi była skomplikowana i ryzykowna, i tak krótkotrwała, a on był diabelnie nieufny pod takimi względami, poza tym nie miał ochoty zamieniać się w zwierzaka, koniec, kropka. Sytuacja musiałaby być chyba dosłownie sprawą życia i śmierci, żeby pozwolił Ginewrze się transmutować w cokolwiek innego. – Dlatego przeklinałem po rosyjsku. To doskonały język do przekleństw, a poza tym i tak czasem lubisz nie słuchać, co ci się mówi, co by było, jakby jeszcze ci uszy zwiędły? – spytał retorycznie, pijając oczywiście choćby do tego, że wbiegła do grobowca radośnie pierwsza, jak ją wołał, żeby tego nie robiła. Nie żeby nie miała ku temu swoich powodów, jak choćby koci wzrok, ale Cathal naprawdę był niewiarygodnie uparty i zawsze obstawiał przy swoim zdaniu.
[b] – Miał wiele do ukrycia albo za dużo czasu… lub używał tego przejścia już wcześniej? Jego dom był w pobliżu. Gdyby on albo ktoś z jego przodków chciał ukryć coś przed Ministerstwem, czy cmentarz nie byłby dobrym wyborem?
Uniósł różdżkę nieco wyżej, oświetlając okolicę: jaskinia wyglądała na naturalną, ale i to nie było całkowicie pewne. Shafiq zmarszczył brwi, dostrzegając coś białego na ścianie, i tknięty nagłym przeczuciem zadarł w pewnym momencie głowę, a potem zamarł.
To nie był dobry moment na porównywanie wielkiego pająka, siedzącego w sieci, spowijającej cały sufit jaskini, do obrazków wszystkich innych pająków, jakie kiedykolwiek widział, ale umysł i tak postanowił spłatać mu figla i te obrazki podsunąć. W konsekwencji ona pająka nie zauważyła, a on z kolei po prostu zareagował za późno, aby rzucić zaklęcie, zanim ten spuścił się ku niemu z sufitu – Cathal więc spróbował po prostu zrobić unik…
Rzut Z 1d100 - 99
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 96
Sukces!
Sukces!