31.08.2024, 20:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.08.2024, 23:08 przez Scarlett Mulciber.)
Ten z pozoru niepozorny gest nie umknął uwadze dziewczyny. Ot delikatne drgnięcie kącika ust sprawiło, że poczuła swego rodzaju satysfakcje. Traktowała to niejako jako swego rodzaju prywatną wygraną, szczególnie teraz, gdy ojciec był przepracowany. Zresztą kiedy nie był, życie zawodowe lubiło go pochłaniać. Nie mówiąc już o problemach o które nie trudno, gdy posiada się trójkę dzieci.
Spojrzała na skrzata i skinęła mu głową. Może był to tylko skrzat, ale brak matki prawdopodobnie się przełożył na sympatie do tej istoty. Służba to jego powinność, aczkolwiek kiedy w życiu brakuje ci ciepła, zaczynasz go szukać i przywiązywać się do rzeczy do których nie powinno się przywiązywać. Jednakże czy było to tak złe? każdy miał swoje ulubione przedmioty. Dzieci przywiązują się do pluszowych zabawek, a dorośli do pamiątek czy innych dóbr.
-Oh... - Przesunęła wzrok w kierunku Richarda, a jej nonszalanckie ślepia zderzyły się z jego bystrym spojrzeniem.
Czy powinna mu mówić o zjawie, która jakiś czas temu uparcie i uporczywie nachodziła ich dom?
Z początku natarczywie pytała i zaglądała po oknach, ale trzaskanie drzwiami przed jej nosem zdawało egzamin. Pytała wtedy o Leonarda, pieprząc jakieś głupoty o narzeczeństwie. Blondwłosa pierw była w szoku, w końcu nie wiedziała, że jej brat w ogóle ma jakąś dziewczynę. Oczywiście, że Leonard nie powiedziałby o tym Scarlett, ale Charlie by go sprzedał. Ta dziewczyna zdawała się być nawiedzona, albo przynajmniej nieźle pieprznięta na jego punkcie, a Scarlett zaś nie była nazbyt cierpliwa, mimo starań. Szczególnie, gdy podczas ostatniej wizyty "przyszła niedoszła" wpakowała się im do domu, nawołując i gorączkowo szukając Leonarda.
Scarlett użyła wtedy tak zwanej perswazji, którą była jej ręka na włosach dziewczyny, którą zatargała boleśnie do wyjścia, grożąc, że jeśli jeszcze raz przekroczy chociażby próg ich posesji to Mulciber wykona na niej krawat kolumbijski* albo krwawego orła*, nawet stwierdziła przez zaciśnięte zęby, że niedoszła jej brata będzie mogła sobie wybrać. Ot niech zna jej łaskawość.
Skoro ojciec jej za to nie zganił, a dziewczyna więcej się nie pojawiła, oznaczało to tyle, że straszak nie tylko zadziałał, ale zamknął byłej narzeczonej buzię.
-Cóż... bez szczególnego powodu - zaczęła, wzruszając ramionami - Po prostu chyba się tym za bardzo nie chwalił znajomym, bo zdarzało się, że o niego pytali - wyjaśniła, stwierdzając, że skoro nie sprzedała brata dla tej wariatki, to będzie już łaskawa i ojcu też go nie sprzeda. Kto wie w co ten idiota się wpakował i czy spotkają go jakieś konsekwencje z powodu porzucenia tej pieprzniętej baby. Wiedziała, że takie są najgorsze. Jej brat mógł próbować się ukryć na końcu świata, a zamiast tego wybrał pieprzony Londyn. Jeśli byli w związku to ta z pewnością słyszała o tym, że ma tam rodzinę. Zresztą to nie sekret, łatwo się tego dowiedzieć, nie musieli nawet być razem aby ten lub kto inny przypadkiem o tym napomknął.
Cóż za naiwne dziecko, przecież to kwestia czasu nim ta połączy kropki i go znajdzie.
-Skoro nie wiedzieli - pociągnęła wątek, aby nie wyszło to nadto podejrzanie, a jednocześnie licząc na jakąkolwiek informacje-To raczej nie planował tego długo... Poza tym czy to nie dziwne? - sięgnęła po herbatę, upijając łyka - Tak nagle i bez wyraźnego powodu porzucasz karierę na którą ciężko pracowałeś wiele lat i zaczynasz od zera? - na jej ustach zaraz pojawił się szelmowski uśmiech - tylko mi nie mów, że to z chęci bycia blisko rodziny, to nie Charlie - mruknęła rozbawiona.
+18 opis kar śmierci
Spojrzała na skrzata i skinęła mu głową. Może był to tylko skrzat, ale brak matki prawdopodobnie się przełożył na sympatie do tej istoty. Służba to jego powinność, aczkolwiek kiedy w życiu brakuje ci ciepła, zaczynasz go szukać i przywiązywać się do rzeczy do których nie powinno się przywiązywać. Jednakże czy było to tak złe? każdy miał swoje ulubione przedmioty. Dzieci przywiązują się do pluszowych zabawek, a dorośli do pamiątek czy innych dóbr.
-Oh... - Przesunęła wzrok w kierunku Richarda, a jej nonszalanckie ślepia zderzyły się z jego bystrym spojrzeniem.
Czy powinna mu mówić o zjawie, która jakiś czas temu uparcie i uporczywie nachodziła ich dom?
Z początku natarczywie pytała i zaglądała po oknach, ale trzaskanie drzwiami przed jej nosem zdawało egzamin. Pytała wtedy o Leonarda, pieprząc jakieś głupoty o narzeczeństwie. Blondwłosa pierw była w szoku, w końcu nie wiedziała, że jej brat w ogóle ma jakąś dziewczynę. Oczywiście, że Leonard nie powiedziałby o tym Scarlett, ale Charlie by go sprzedał. Ta dziewczyna zdawała się być nawiedzona, albo przynajmniej nieźle pieprznięta na jego punkcie, a Scarlett zaś nie była nazbyt cierpliwa, mimo starań. Szczególnie, gdy podczas ostatniej wizyty "przyszła niedoszła" wpakowała się im do domu, nawołując i gorączkowo szukając Leonarda.
Scarlett użyła wtedy tak zwanej perswazji, którą była jej ręka na włosach dziewczyny, którą zatargała boleśnie do wyjścia, grożąc, że jeśli jeszcze raz przekroczy chociażby próg ich posesji to Mulciber wykona na niej krawat kolumbijski* albo krwawego orła*, nawet stwierdziła przez zaciśnięte zęby, że niedoszła jej brata będzie mogła sobie wybrać. Ot niech zna jej łaskawość.
Skoro ojciec jej za to nie zganił, a dziewczyna więcej się nie pojawiła, oznaczało to tyle, że straszak nie tylko zadziałał, ale zamknął byłej narzeczonej buzię.
-Cóż... bez szczególnego powodu - zaczęła, wzruszając ramionami - Po prostu chyba się tym za bardzo nie chwalił znajomym, bo zdarzało się, że o niego pytali - wyjaśniła, stwierdzając, że skoro nie sprzedała brata dla tej wariatki, to będzie już łaskawa i ojcu też go nie sprzeda. Kto wie w co ten idiota się wpakował i czy spotkają go jakieś konsekwencje z powodu porzucenia tej pieprzniętej baby. Wiedziała, że takie są najgorsze. Jej brat mógł próbować się ukryć na końcu świata, a zamiast tego wybrał pieprzony Londyn. Jeśli byli w związku to ta z pewnością słyszała o tym, że ma tam rodzinę. Zresztą to nie sekret, łatwo się tego dowiedzieć, nie musieli nawet być razem aby ten lub kto inny przypadkiem o tym napomknął.
Cóż za naiwne dziecko, przecież to kwestia czasu nim ta połączy kropki i go znajdzie.
-Skoro nie wiedzieli - pociągnęła wątek, aby nie wyszło to nadto podejrzanie, a jednocześnie licząc na jakąkolwiek informacje-To raczej nie planował tego długo... Poza tym czy to nie dziwne? - sięgnęła po herbatę, upijając łyka - Tak nagle i bez wyraźnego powodu porzucasz karierę na którą ciężko pracowałeś wiele lat i zaczynasz od zera? - na jej ustach zaraz pojawił się szelmowski uśmiech - tylko mi nie mów, że to z chęci bycia blisko rodziny, to nie Charlie - mruknęła rozbawiona.
+18 opis kar śmierci
Spoiler