31.08.2024, 14:14 ✶
Enzo nie myślał nad tym, co robi, dlatego wpadł w mandragorę jak kula powalająca ściany, ale ostatecznie wyszło to wszystkim na dobre. Magiczny kaganiec sprawił, że nie udało mu się zostać dziabniętym przez potwora i Jonathanowi należały się podziękowania, ale... może później. Wciąż mierzący się ze smrodem wymiotów, Lorenz nie czuł przynajmniej smrodu nadgniłej bulwy. Podparł się na roślinnym ciele i rozejrzał.
- Wszyscy cali?! - Upewnił się, rozglądając po magazynie. Jonathana dostrzegł, tak jak Williama, gorzej jednak było z Tahirą. - Nie, Willy, czekaj!
Zgramolenie się z mandragory nie było wcale takie łatwe, tak samo jak powstanie prosto, gdy emocje zaczynały opadać, a wraz z nimi pojawiło się wycieńczenie. Lorenz dopiero poczuł, jak szybko bije mu serce, jak ciężko oddycha. Uniósł ręce, stając na drodze Willy'ego i Tahury.
- Poczekaj, poczekaj! To Tahira! - Spróbował szybko wyjaśnić. - Nie złoży jaj, to znaczy... ech, nic nie rób, Willy!
Enzo nie zamierzał zostawić wężycy samej sobie, gdy mogła być ranna. Spróbował przemieścić się między skrzyniami, by dotrzeć do koleżanki, obojętnie w jakim ciele.
- Wszyscy cali?! - Upewnił się, rozglądając po magazynie. Jonathana dostrzegł, tak jak Williama, gorzej jednak było z Tahirą. - Nie, Willy, czekaj!
Zgramolenie się z mandragory nie było wcale takie łatwe, tak samo jak powstanie prosto, gdy emocje zaczynały opadać, a wraz z nimi pojawiło się wycieńczenie. Lorenz dopiero poczuł, jak szybko bije mu serce, jak ciężko oddycha. Uniósł ręce, stając na drodze Willy'ego i Tahury.
- Poczekaj, poczekaj! To Tahira! - Spróbował szybko wyjaśnić. - Nie złoży jaj, to znaczy... ech, nic nie rób, Willy!
Enzo nie zamierzał zostawić wężycy samej sobie, gdy mogła być ranna. Spróbował przemieścić się między skrzyniami, by dotrzeć do koleżanki, obojętnie w jakim ciele.