29.08.2024, 13:39 ✶
Odpowiedź na ten list.
Zapomnij, że śmiałam o Ciebie prosić.
To był błąd. Głupi błąd popełniony w chwili słabości, na którą sądziłam, że mogę sobie pozwolić. A jednak zdaje się, że źle oszacowałam bilans zysków i strat.
Jak mogłam zapomnieć, że tylko błazen pozwala sobie na bycie czymś więcej niż pustą kukłą stając przed obliczem Alexandra Mulcibera. Powiedz mi jedno - gdy tak błądzisz wśród gwiazd, naprawdę nie widzisz, gdy gasną? A może po prostu odwracasz wtedy wzrok i uciekasz? Chowasz się za baśniami, które czytywaliśmy w dzieciństwie jakby tkwiło w nich coś więcej niż zwykła ludowa mądrość. Pocieszenie, którego nie chciałam.
Jak na kogoś tak o tak przepięknym umyśle jak twój, wierz mi, że nie znam większego głupca. Przyjmij to jako komplement - choć wiem, że i tak to zrobisz.
Nie rozumiesz powagi zagrożenia w jakim się znalazłam, bo rozumieć tego nie masz po prostu prawa. Nie bez powodu wszystkie zasłony pozostają zasunięte.
Nie obwiniam Cię o to, tak jak nie przeklinam męża, że śmiał złamać naszą umowę. Śmierć jest wyjątkowo życzliwą kochanką. Zwłaszcza, gdy dzielisz z nią łoże w domu, gdzie pomimo świec i kadzideł nie da się śnić wcale.
Są tu rzeczy o których Ci nie mówiłam, mary przeszłości odbijające się w starych lustrach i snujące się za człowiekiem jak wyrzut jego własnego sumienia. Stłumiona latami złość, rozgoryczenie i ból. Tyle pieprzonego bólu gnijącego w każdym kącie tej cholernej…
…. Przyjmij zatem moje szczere przeprosiny. Pragnę przekazać ci również kondolencje z powodu straty bliskiego członka rodziny. Noś czerń z godnością i pokorą.
Jeśli będziesz miał jakiekolwiek pytania odnośnie pogrzebu swojego kuzyna - kontaktuj się z moim szwagrem. Bardzo jasno dał wszystkim do zrozumienia, że został nową głową rodziny Mulciber i na jego barkach spoczywa ciężar odpowiedzialności, aby godnie pochować brata na waszym rodzinnym cmentarzu.
Ps. Po co pytasz, skoro wiesz gdzie jestem. I tak się nie pojawisz.
28.08.1972 r.
Alexandrze,Zapomnij, że śmiałam o Ciebie prosić.
To był błąd. Głupi błąd popełniony w chwili słabości, na którą sądziłam, że mogę sobie pozwolić. A jednak zdaje się, że źle oszacowałam bilans zysków i strat.
Jak mogłam zapomnieć, że tylko błazen pozwala sobie na bycie czymś więcej niż pustą kukłą stając przed obliczem Alexandra Mulcibera. Powiedz mi jedno - gdy tak błądzisz wśród gwiazd, naprawdę nie widzisz, gdy gasną? A może po prostu odwracasz wtedy wzrok i uciekasz? Chowasz się za baśniami, które czytywaliśmy w dzieciństwie jakby tkwiło w nich coś więcej niż zwykła ludowa mądrość. Pocieszenie, którego nie chciałam.
Jak na kogoś tak o tak przepięknym umyśle jak twój, wierz mi, że nie znam większego głupca. Przyjmij to jako komplement - choć wiem, że i tak to zrobisz.
Nie rozumiesz powagi zagrożenia w jakim się znalazłam, bo rozumieć tego nie masz po prostu prawa. Nie bez powodu wszystkie zasłony pozostają zasunięte.
Nie obwiniam Cię o to, tak jak nie przeklinam męża, że śmiał złamać naszą umowę. Śmierć jest wyjątkowo życzliwą kochanką. Zwłaszcza, gdy dzielisz z nią łoże w domu, gdzie pomimo świec i kadzideł nie da się śnić wcale.
Są tu rzeczy o których Ci nie mówiłam, mary przeszłości odbijające się w starych lustrach i snujące się za człowiekiem jak wyrzut jego własnego sumienia. Stłumiona latami złość, rozgoryczenie i ból. Tyle pieprzonego bólu gnijącego w każdym kącie tej cholernej…
[Można odnieść wrażenie że adresatka zapomniała lub umyślnie nie dołączyła kolejnej strony.
Następna kartka niosła tylko prostą, niemal przesadnie oficjalną treść.]
Następna kartka niosła tylko prostą, niemal przesadnie oficjalną treść.]
…. Przyjmij zatem moje szczere przeprosiny. Pragnę przekazać ci również kondolencje z powodu straty bliskiego członka rodziny. Noś czerń z godnością i pokorą.
Jeśli będziesz miał jakiekolwiek pytania odnośnie pogrzebu swojego kuzyna - kontaktuj się z moim szwagrem. Bardzo jasno dał wszystkim do zrozumienia, że został nową głową rodziny Mulciber i na jego barkach spoczywa ciężar odpowiedzialności, aby godnie pochować brata na waszym rodzinnym cmentarzu.
Lorien
Ps. Po co pytasz, skoro wiesz gdzie jestem. I tak się nie pojawisz.