23.08.2024, 00:44 ✶
- Teraz nie wiem co byłoby gorsze, fakt, że podziemia te zostały uszkodzone zębem czasu, czy jednak przed śmiercią na tyle dziwaczne i silne eksperymenty prowadził, że zniszczył niektóre z pieczęci chroniących to miejsce - burknął pod nosem, w sumie nie zastanawiał się aż tak bardzo nad tym, bo tez nie było mu to do niczego potrzebne. Fakt był taki, ze nie wszystko tutaj działało, dlatego też z rozwikłaniem danego problemu powinno pójść nieco szybciej. Odetchnął głęboko i zakończywszy notować nieznane sobie wzory do notatnika schował go i zerknął na Cathala.
- Wiem, ale lubię znać odpowiedzi na dręczące mnie pytania - obdarzył go uśmiechem, zawsze tak robił w przypadku napotkania nowych rodzajów pułapek czy nieznanych mu run i pieczęci. Lubił zanotować sobie wszystko dokładnie, naszkicować wzory, aby móc potem poświęcić się badaniom nad danym tematem. Przecież w tym zawodzie jeżeli nie rozwijasz się cały czas w końcu skończysz jako eksponat dla innych jak nie postępować w niektórych przypadkach. No i dodatkowo Thomas nie lubił brodzić po omacku, potrzebował odpowiedzi i wiedzy - ślęczenie w księgach i starożytnych zwojach dawało niemal taki sam dreszczyk emocji jak łamanie klątw i rozbrajanie pułapek w terenie, a już szczególnie gdy rozwiązywał zagadkę.
Przyglądał się zawartości ściany jeszcze przez dłuższą chwilę nim ułożył torbę na ziemi i zaczął w niej grzebać. Wyciągnął kilka świeczek i ocenił je w słabym świetle czarów rozświetlających. Dobrze, że Nora miała dryg do wykonywania takich rzeczy, bo on sam za grosz talentu do tego nie posiadał. Przy pomocy kredy narysował wzór*, w którego centralnej części postawił jedną ze świeczek i resztę dokoła wzoru.
- Jak coś pójdzie nie tak to nie zdążę tego powiedzieć, więc: "a nie mówiłem?" - rzucił żartem, im bardziej robił ser nerwowy tym mocniej odczuwał potrzebę do żartowania, czasami jednak te żarty były niezwykle niskich lotów - niczym jaskółki przed deszczem.
Odwrócił się do miejsca odprawienia rytuału, usiadł ze skrzyżowanymi nogami i po kolei odpalił świeczki, poczynając od tej w środku a póżniej od tej na prawo i zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Cały czas nucąc pod nosem mantrę rytuału. Powtarzając ją raz po raz o patrząc jak wosk ze świeczek skapuje na narysowane przez niego wzór.
Nie liczył czasu, który minął od opalenia świeczek, liczył ile razy powtórzył mantrę, po trzydziestym szóstym razie podniósł się i rzucił zaklęcie rozpraszające w stronę pieczęci widniejących nadal na ścianie w całości.
---
*O taki wzór: klik
- Wiem, ale lubię znać odpowiedzi na dręczące mnie pytania - obdarzył go uśmiechem, zawsze tak robił w przypadku napotkania nowych rodzajów pułapek czy nieznanych mu run i pieczęci. Lubił zanotować sobie wszystko dokładnie, naszkicować wzory, aby móc potem poświęcić się badaniom nad danym tematem. Przecież w tym zawodzie jeżeli nie rozwijasz się cały czas w końcu skończysz jako eksponat dla innych jak nie postępować w niektórych przypadkach. No i dodatkowo Thomas nie lubił brodzić po omacku, potrzebował odpowiedzi i wiedzy - ślęczenie w księgach i starożytnych zwojach dawało niemal taki sam dreszczyk emocji jak łamanie klątw i rozbrajanie pułapek w terenie, a już szczególnie gdy rozwiązywał zagadkę.
Przyglądał się zawartości ściany jeszcze przez dłuższą chwilę nim ułożył torbę na ziemi i zaczął w niej grzebać. Wyciągnął kilka świeczek i ocenił je w słabym świetle czarów rozświetlających. Dobrze, że Nora miała dryg do wykonywania takich rzeczy, bo on sam za grosz talentu do tego nie posiadał. Przy pomocy kredy narysował wzór*, w którego centralnej części postawił jedną ze świeczek i resztę dokoła wzoru.
- Jak coś pójdzie nie tak to nie zdążę tego powiedzieć, więc: "a nie mówiłem?" - rzucił żartem, im bardziej robił ser nerwowy tym mocniej odczuwał potrzebę do żartowania, czasami jednak te żarty były niezwykle niskich lotów - niczym jaskółki przed deszczem.
Odwrócił się do miejsca odprawienia rytuału, usiadł ze skrzyżowanymi nogami i po kolei odpalił świeczki, poczynając od tej w środku a póżniej od tej na prawo i zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Cały czas nucąc pod nosem mantrę rytuału. Powtarzając ją raz po raz o patrząc jak wosk ze świeczek skapuje na narysowane przez niego wzór.
Nie liczył czasu, który minął od opalenia świeczek, liczył ile razy powtórzył mantrę, po trzydziestym szóstym razie podniósł się i rzucił zaklęcie rozpraszające w stronę pieczęci widniejących nadal na ścianie w całości.
Rzut Z 1d100 - 8
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 73
Sukces!
Sukces!
---
*O taki wzór: klik