22.08.2024, 23:26 ✶
Pierwsza fala wymiotów wywinęła żołądkiem Enzo na drugą strone. Jego zaklęcie nawet nie zostało domknięte, gdy siła odruchu zgięła go w pół. Tyle dobrego, że do jego uszu dobiegł krzyk z drugiego końca magazynu, wołającego Willy'ego, który (zgodnie z wiedzą Enzo) był rosłym strażnikiem granicznym witającym ich przy bramie wejściowej do kompleksu urzędu celnego. Była nadzieja, choć obecnie jedyne co miał przed oczami to to, co jego ciało usuwało ze swojego wnętrza.
- Na Matkę, co tu się dzieje?! - usłyszał nad sobą niski męski głos, duże, silne dłonie złapały go za barki pomagając utrzymać równowagę, kątem oka dostrzegł ciemnozieloną barwę służbowego munduru. Czy Enzo dobrze pamiętał, że Willy miał w sobie domieszkę krwi olbrzymów?
Selwyn tylko na moment musiał przymknąć oczy, skupić się by z łatwością utrzymać władzę umysłu nad własnym ciałem. Słyszał wołania Enzo minimalnie za późno, ale udało mu się strzepnąć odrętwieine. Gdy spojrzał znów na dziejącą się przed nim scenę, zdał sobie sprawę, że może dobrze, że jego śmigające magiczne ostrza nie sięgnęły celu. Zamiast piaskowych witek mogłyby uszkodzić bowiem gigantycznego, złocistego węża, który swoją olbrzymią paszczą wgryzł się z całą mocą we wciąż oplatające tym razem już niemałą powierzchnię ciała. Pisk dobywający się z gardzieli przerażającego niemowlaka wibrował szybami, ale tym razem nie wysłał petryfikującej fali, wyrażając żałość po zadanej ranie. Przed momentem była tam Tahira, a kolor łusek przerośniętego gada był taki sam jak te lśniące gdzieniegdzie na skórze córki pustyni. Coś chrupnęło, gdy witka zacisnęła się na jej cielsku mocniej. Tymczasem jego własne więzienie nie poluzowało się, ale też szczęśliwie nie szarpnęło - najwidoczniej zmutowana roślina zbyt pochłonięta był walką z wężem.
- Na Matkę, co tu się dzieje?! - usłyszał nad sobą niski męski głos, duże, silne dłonie złapały go za barki pomagając utrzymać równowagę, kątem oka dostrzegł ciemnozieloną barwę służbowego munduru. Czy Enzo dobrze pamiętał, że Willy miał w sobie domieszkę krwi olbrzymów?
Selwyn tylko na moment musiał przymknąć oczy, skupić się by z łatwością utrzymać władzę umysłu nad własnym ciałem. Słyszał wołania Enzo minimalnie za późno, ale udało mu się strzepnąć odrętwieine. Gdy spojrzał znów na dziejącą się przed nim scenę, zdał sobie sprawę, że może dobrze, że jego śmigające magiczne ostrza nie sięgnęły celu. Zamiast piaskowych witek mogłyby uszkodzić bowiem gigantycznego, złocistego węża, który swoją olbrzymią paszczą wgryzł się z całą mocą we wciąż oplatające tym razem już niemałą powierzchnię ciała. Pisk dobywający się z gardzieli przerażającego niemowlaka wibrował szybami, ale tym razem nie wysłał petryfikującej fali, wyrażając żałość po zadanej ranie. Przed momentem była tam Tahira, a kolor łusek przerośniętego gada był taki sam jak te lśniące gdzieniegdzie na skórze córki pustyni. Coś chrupnęło, gdy witka zacisnęła się na jej cielsku mocniej. Tymczasem jego własne więzienie nie poluzowało się, ale też szczęśliwie nie szarpnęło - najwidoczniej zmutowana roślina zbyt pochłonięta był walką z wężem.
Znając już właściwości krzyku Pustynnej Mandragory, wasze postaci będą wiedziały kiedy zasłonić uszy, aby uniknąć jej petryfikującego krzyku (pod warunkiem posiadania możliwości poruszania rękoma).
Enzo: Wymiotujesz, zatem Twoja kolejna akcja zredukowana jest do jednego rzutu (zamiast dwóch). Ponieważ nie wszedłeś do środka, po jednym bełcie czujesz się nieco lepiej i zapach nie będzie więcej ci doskwierał. Możesz wejść do środka bez dodatkowych kar, wszystko pachnie Ci Twoimi wymiocinami. Wezwana pomoc się zbliża, możesz założyć, że czarodziej dobiega do Ciebie, ale nie zdążył podjąć jeszcze żadnej akcji.
Jonathan: Wciąż jesteś oplątany i nie możesz się przemieszczać, ale w pełni odepchnąłeś działanie krzyku rośliny. Z powodu krytycznego sukcesu rzutu obronnego, Twoje morale wzrastają: w najbliższej turze możesz wykonać trzy rzuty, przy zachowaniu liczby maksymalnie dwóch akcji w turze.
Enzo: Wymiotujesz, zatem Twoja kolejna akcja zredukowana jest do jednego rzutu (zamiast dwóch). Ponieważ nie wszedłeś do środka, po jednym bełcie czujesz się nieco lepiej i zapach nie będzie więcej ci doskwierał. Możesz wejść do środka bez dodatkowych kar, wszystko pachnie Ci Twoimi wymiocinami. Wezwana pomoc się zbliża, możesz założyć, że czarodziej dobiega do Ciebie, ale nie zdążył podjąć jeszcze żadnej akcji.
Jonathan: Wciąż jesteś oplątany i nie możesz się przemieszczać, ale w pełni odepchnąłeś działanie krzyku rośliny. Z powodu krytycznego sukcesu rzutu obronnego, Twoje morale wzrastają: w najbliższej turze możesz wykonać trzy rzuty, przy zachowaniu liczby maksymalnie dwóch akcji w turze.