Nie dostała z tego nic? Nie wydawało jej się. Dostała z tego dokładnie tyle, na ile była umowa a nawet więcej, bo mogła sobie zbadać taką Zimną i posłuchać relacji z pierwszej ręki. Fakt, że kobieta była pomocna, ale żeby nie dostała nic? Nie.
– Będziesz musiała mnie zmusić – Victoria bardzo nie lubiła, kiedy jej się groziło, albo usiłowało do czegoś zmusić, tym bardziej, jeśli sama miała zupełnie inny pogląd na tę sprawę a z każdym słowem tej kobiety była coraz bardziej na nie. Z początku była możliwość, by ją przegadać, przekonać, że to dobry pomysł, ale teraz? Nie, kurwa, po jej trupie. Będzie musiała wyszarpać to siłą, albo spróbować się z nią na umysły, a Victoria nie planowała się poddać bez walki.
Ale nekromantka ewidentnie też nie, bo w jej kościstych palcach bardzo szybko pojawiła się różdżka i zaatakowała Victorię oraz Brennę (cóż z tego, że bez skutku…). Ale ani jedna, ani druga nie planowały czekać, aż tamta je położy i faktycznie strzeli jakimś zaklęciem. Victoria może i była wprawiona w rozpraszaniu magii, lecz prawda było, że najlepszą obroną był atak.
Egipcjanka leżała nieprzytomna przy ścianie, przygnieciona biurkiem, a Victoria dyszała, trzymając się dłonią na wysokości serca, bo jedno z zaklęć kobiety przebiło się przez jej obronę. Jedno jedyne tak prawdę powiedziawszy, bo w większości obie radziły sobie z nią bardzo dobrze. W środku zapanował dziwny spokój i cisza…
– Trochę… trochę mi słabo. Zabrała odrobinę mojej energii – była pewna, że to było zaklęcie nekromancji, nie była tak głupia, by tego nie wiedzieć. To nie z tym miała do czynienia na co dzień? No i coś tam się uczyła, całkowitą ignorantka nie była. – Co prawda nie używam wahadła i trochę wyszłam z wprawy, ale spróbuję jej trochę przeczyścić pamięć. Tymczasowo ale zawsze – ostatecznie Victoria przez cztery lata pracowała w Czarodziejskim Pogotowiu i trochę pamięci mugolom przeczyściła, jednak ich mózgi były trochę inne niż magów. Odczekała, aż Brenna przeszuka wiedźmę, korzystając w tym czasie z tego, by nabrać trochę oddechu i przejechała sobie kilka razy dłonią góra-dół pomiędzy piersiami, jakby to, co zrobiła Egipcjanka, zabolało ją fizycznie, a rozmasowanie tego miało jakoś pomóc. Dopiero wtedy, gdy Brenna się od niej odsunęła, Victoria wycelowała w głowę nekromantki, chcąc spróbować wymazać jej pamięć.
Zauroczenie ◉◉○○○ (słaby sukces od 41)
A potem machnęła różdżką, by trochę uprzątnąć tu ten bałagan i by zaraz nie rzuciło się komuś w oczy, ze stoczono tutaj walkę.
Przez myśli Victorii też przemykało właśnie, że dla własnego bezpieczeństwa powinna powziąć bardziej bezpośrednie środki niż jedynie ogłuszenie tej kobiety. Że była niebezpieczna, bo potrafiła użyć najgorszego z niewybaczalnych zaklęć i potrafiła sobie wyobrazić bardzo dużo scenariuszy, bardzo negatywnych, jeśli puszczą ją wolno. Ta wiedźma tak łatwo nie odpuści, wyglądała na taką, która nie lubiła przegrywać, a z jej kościstych dłoni właśnie wywinął się ktoś tak smakowity… Prędzej czy później sobie przypomni, a co jeśli zechce udać się do Anglii na poszukiwania? Victoria nawet uniosła dłoń, jakby chciała rzucić na nią jakieś zaklęcie i wpatrywała się w jej ciało przez moment, nim opuściła rękę z westchnieniem.
– Będą. Ona też się w końcu obudzi – zerknęła na Brennę zmęczona bardziej niż powinna przez to nieszczęsne zaklęcie, które w nią trafiło. – Tak… Nie możemy tu zostać – mruknęła i wydawało się to być oczywiste po tym, co się tu wydarzyło. Muszą się stąd zawinąć jak najszybciej to było możliwe i liczyć, że nikt nie zwietrzy za nimi tropu. – Dasz radę je transmutować? – zmniejszyć, zmienić w coś innego czy cokolwiek… Bo Victoria nie miała nic przeciwko zabrania stąd tych dziwnych, drobnych jaszczurek.