21.08.2024, 16:05 ✶
– Tak. A ci z eliksirami bardzo często latają z tymi, aby pozbierać tych z rożdzkami – odpowiedział, bo prawda była taka, że ci którzy pierwsi pchali się do heroicznych czynów, najczęściej jako pierwsi też kończyli poobijani. A potem też najczęściej się wykłócali, że nic im nie było.
Basilius przeleciał wzrokiem po stanowisku Camerona, zatrzymując się na niektórych składnikach. To też był ich kolejny problem. Ostatnie wydarzenia wyczerpały masę zasobów szpitala. Brakowało składników i trzeba było kombinować z zamiennikami, co było o tyle uciążliwe, że niektóre próby wychodziły lepiej od innych. Sam Basilius raczej nie zamierzał się tym zajmować, pozostawiając opracowywanie tego typu receptur osobom, które skupiały się zawodowo jedynie na wytwarzaniu eliksirów, lub tak jak Cameron, po prostu tego chciały, a on po prostu z nich już korzystał.
– Sprytnie. Daj znać jak wyjdzie. Czemu inny preparat zagęszczający? – spytał bardziej dlatego, że był ciekawy, co też Lupin wykombinował, niż by jakkolwiek podważać tę decyzję. W końcu im więcej alternatywnych przepisów ktoś opracuje, tym lepiej dla każdego z nich.
Prewett cofnął się nieco w bok przy swoim stanowisku, aby zrobić więcej miejsca dla młodszego z uzdrowicieli, by ten mógł dokładniej się przyjrzeć wszystkim składnikom.
– Bardziej na wyjątkowo problematyczne zmiany skórne wywołane przez magię, które nie chcą inaczej zniknąć, a wiesz, że ich jednorazowe usunięcie nie grozi ich nawrotem, a załatwi sprawę – powiedział zastanawiając się na ile graficznych opisów może sobie pozwolić, mając w pamięci, że ostatnim razem, gdy wraz z jakimś stażystą mierzył się z problematycznymi zmianami skórnymi tamten zemdlał i do tej pory trochę Prewetta unikał. I tak, niby stażyści powinni być gotowi na mniej przyjemne opisy i widoki, ale skoro nie był wykładowcą, to nie on musiał być odpowiedzialny za wywoływanie traum. Z drugiej stronu wtedy to była raczej wina Brenny Longbottom i jej gnijącej skóry, niż jego samego. – Najpierw rzucasz oczywiście zaklęcia rozpraszajace na zmiany, potem aplikujesz silne środki przeciwbólowe i czasem uspokajające, potem nanosisz eliksir delikatnie na skórę w niewielkiej ilości, a gdy zadziała dajesz coś na regenerację. Czasem w sumie najlepiej jest jeśli pacjent nie jest przytomny, lub chociaż nie patrzy w w tamtą stronę, ale to zależy od osoby.
Niektórzy niekoniecznie lubił patrzeć jak skóra schodzi im z ręki. Niektórym wystarczyło po prostu coś na uspokojenie. Innym nic nie pomagało poza całkowitym wyłączeniem się.
Basilius przeleciał wzrokiem po stanowisku Camerona, zatrzymując się na niektórych składnikach. To też był ich kolejny problem. Ostatnie wydarzenia wyczerpały masę zasobów szpitala. Brakowało składników i trzeba było kombinować z zamiennikami, co było o tyle uciążliwe, że niektóre próby wychodziły lepiej od innych. Sam Basilius raczej nie zamierzał się tym zajmować, pozostawiając opracowywanie tego typu receptur osobom, które skupiały się zawodowo jedynie na wytwarzaniu eliksirów, lub tak jak Cameron, po prostu tego chciały, a on po prostu z nich już korzystał.
– Sprytnie. Daj znać jak wyjdzie. Czemu inny preparat zagęszczający? – spytał bardziej dlatego, że był ciekawy, co też Lupin wykombinował, niż by jakkolwiek podważać tę decyzję. W końcu im więcej alternatywnych przepisów ktoś opracuje, tym lepiej dla każdego z nich.
Prewett cofnął się nieco w bok przy swoim stanowisku, aby zrobić więcej miejsca dla młodszego z uzdrowicieli, by ten mógł dokładniej się przyjrzeć wszystkim składnikom.
– Bardziej na wyjątkowo problematyczne zmiany skórne wywołane przez magię, które nie chcą inaczej zniknąć, a wiesz, że ich jednorazowe usunięcie nie grozi ich nawrotem, a załatwi sprawę – powiedział zastanawiając się na ile graficznych opisów może sobie pozwolić, mając w pamięci, że ostatnim razem, gdy wraz z jakimś stażystą mierzył się z problematycznymi zmianami skórnymi tamten zemdlał i do tej pory trochę Prewetta unikał. I tak, niby stażyści powinni być gotowi na mniej przyjemne opisy i widoki, ale skoro nie był wykładowcą, to nie on musiał być odpowiedzialny za wywoływanie traum. Z drugiej stronu wtedy to była raczej wina Brenny Longbottom i jej gnijącej skóry, niż jego samego. – Najpierw rzucasz oczywiście zaklęcia rozpraszajace na zmiany, potem aplikujesz silne środki przeciwbólowe i czasem uspokajające, potem nanosisz eliksir delikatnie na skórę w niewielkiej ilości, a gdy zadziała dajesz coś na regenerację. Czasem w sumie najlepiej jest jeśli pacjent nie jest przytomny, lub chociaż nie patrzy w w tamtą stronę, ale to zależy od osoby.
Niektórzy niekoniecznie lubił patrzeć jak skóra schodzi im z ręki. Niektórym wystarczyło po prostu coś na uspokojenie. Innym nic nie pomagało poza całkowitym wyłączeniem się.