-Słyszał... Musiał słyszeć, kiedy wołała moje imię - dodał jeszcze. -No i pracownicy Munga. Zabraliśmy tamtą kobietę i to ona napuściła na mnie uzdrowicieli, żeby obejrzeli to ugryzienie.
Wciąż mogli więc utrzymywać, że byli dla siebie nieznajomymi, którzy po prostu minęli się na ulicy i postanowili zareagować, ale do Munga udali się razem.
Menodora wolała go, gdy wampir był tuż przed nimi. Jeżeli wampir zostanie złapany i złoży zeznania, opowie o tej dwójce. Może wymyślić jakąś historyjkę, w której postawi dwójkę młodych czarodziejów w złym świetle, ale na pewno zaprzeczy, że było dla siebie jedynie przypadkowymi przechodniami, którzy postanowili nie być obojętnymi na dziwną sytuację. Mogli jednak ustalić, że po prostu postanowili przedstawić sobie swoje zdrobnienia, bądź pseudonimy, na wypadek, gdyby sytuacja okazała się o wiele gorsza, niż była, i komunikacja byłaby istotną. Jessie nie wypał imienia Menodory, dopóki wampir nie zniknął, więc dla niej mogli wybrać jakieś inne. Głowa zaczęła pracować mu na wyższych obrotach.
Oby ta kelnerka faktycznie o nich zapomniała, jak mówiła Brenna. Gdyby jednak zaczynała sobie przypominać, można by chyba trochę pozmieniać jej wspomnienia, czyż nie? Bez używania magii, oczywiście, ale można by jej sugerować, że towarzyszka Jessiego miała na przykład czarne, nie brązowe włosy. Ktoś kiedyś mówił, że to podobno działa. Ale jak ta kelnerka wyglądała?
-O Merlinie... To był kelner, nie kelnerka. Dziewczyna była na kuchni, ale nie zwracała na nas uwagi - dlaczego miał w pamięci, że to ta dziewczyna ich obsługiwała? -Był młody... Pewnie dopiero co skończył Hogwart... Był... Chyba blondynem... Nie przyglądałem mu się zbyt dokładnie. Był mniej więcej mojego wzrostu albo stał na palcach.